fot. PAP/Radek Pietruszka

Spada poparcie dla rządu. Czy jest szansa na sojusz PiS-Konfederacja?

Polacy nie są zadowoleni ze skutków rekonstrukcji rządu. Aż 70 proc. ankietowanych nie widzi zapowiadanych zmian w pracy rządzących. Sondaż może być szansą dla Prawa i Sprawiedliwości na powrót do władzy.

Rekonstrukcja miała być odpowiedzią na spadek poparcia dla rządu.

– Czas na nowo podjąć te wyzwania, przed którymi stanęliśmy po 15 października i ruszyć z dodatkową energią – mówił premier pod koniec lipca.

Po niecałych dwóch miesiącach od rekonstrukcji okazuje się, że większość Polaków nie odczuwa zmiany w jakości rządzenia. Mówi o tym aż 70 proc. ankietowanych – wskazała sondażownia United Surveys.

– Oczywiście chcielibyśmy, żeby te sondaże były jak najlepsze, natomiast żyjemy w bardzo trudnych czasach, podejmujemy bardzo wiele trudnych decyzji, czasami także niepopularnych, więc to jest naturalne – tłumaczył minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński.

Jest za wcześnie na ocenę pracy rządu – dodał wiceminister rodziny z Lewicy, Sebastian Gajewski.

– Kilka tygodni, miesiąc czy dwa to jest jeszcze za mało, by móc wyjść z pewną zmianą – stwierdził polityk.

Dr Jakub Koper, socjolog, wskazał na dalszą bierność rządu. Polacy wciąż czekają na realizację wielu obietnic wyborczych z 2023 roku. Do tego dochodzą problemy życia codziennego.

– Wrócili z wakacji i zobaczyli, jakie mają rachunki do zapłacenia. Wrócili z wakacji i zobaczyli, że mają edukację zdrowotną wtykaną kolanem przez minister edukacji. Zatrudnienie spada, bezrobocie wzrasta i tak naprawdę nic się nie dzieje – zwrócił uwagę ekspert.

Spośród wyborców koalicji rządowej aż 46 proc. badanych nie widzi poprawy w rządzeniu.

– W obozie władzy mamy do czynienia z pewnym zniecierpliwieniem, tzn. nie ma sukcesów, nie można przykuć uwagi opinii publicznej pewnymi zdarzeniami czy też inwestycjami, które odbiłyby się szerokim echem – zauważył dr Aleksander Kozicki, politolog.

Kiepskie notowania dla rządu to dobra wiadomość dla opozycji. Od wyborów prezydenckich pojawiają się sugestie dotyczące możliwej koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Konfederacją. Jednak Jarosław Kaczyński nie zamierza łączyć sił z wchodzącą w skład tego ugrupowania partią Nowa Nadzieja, której prezesuje poseł Sławomir Mentzen.

– Jak my, partia, która stworzyła w ogóle w Polsce mechanizm realnej solidarności społecznej, mamy współdziałać z partią, która przedstawia  sobą ideę darwinizmu społecznego? – pytał prezes PiS.

Do słów lidera największej partii opozycyjnej odniósł się sam Sławomir Mentzen.

„Kaczyński właśnie powiedział, że realizacja programu Konfederacji to wysadzenie Polski w powietrze. Tymczasem realizacja programu PiS: setki tysięcy muzułmańskich imigrantów, Zielony Ład, służenie narodowi ukraińskiemu. (…) W jednym Kaczyński ma rację, rzeczywiście jesteśmy po przeciwnych stronach barykady” – napisał polityk na platformie X.

Kością niezgody PiS i Konfederacji stały się prace nad projektem ustawy, który uzależnia wypłatę 800 plus cudzoziemcom od aktywności zawodowej rodzica. W piątek Sejm przyjął projekt, ale poparcia nie uzyskała poprawka Prawa i Sprawiedliwości dotycząca karania za propagowanie symboli i idei banderyzmu. Przeciwko poprawce zagłosował m.in. Sławomir Mentzen – jako jedyny polityk Konfederacji.

„Chciałbym, żeby każdy mógł głosić najbardziej absurdalne nawet opinie, z którymi w życiu bym się nie zgodził. Byłbym hipokrytą, gdybym zagłosował wbrew swoim poglądom i deklaracjom” – tłumaczył prezes Nowej Nadziei.

Brak porozumienia w tak kluczowych sprawach stawia pod znakiem zapytania ewentualną przyszłą współpracę. Wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak, nie wyklucza jednak żadnego scenariusza.

– To normalne, że politycy rywalizują ze sobą, czasem się krytykują, czasem nawet mocno się atakują, jednocześnie zachowują zdolność do rozmowy ze sobą, do współpracy. Moim zdaniem w parlamencie możliwe są bardzo różne koalicje – zaznaczył Krzysztof Bosak.

Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, Tobiasz Bocheński, zauważył, że mimo postawy Sławomira Mentzena, potencjalna koalicja PiS i Konfederacji nie jest wykluczona.

– Różnimy się z Konfederacją w wielu sprawach, ale jesteśmy częścią szeroko pojętej prawicy i nie wyobrażam sobie, że dwie partie antysystemowe miałyby szukać koalicjantów wśród partii okrągłego stołu – powiedział Tobiasz Bocheński.

Kolejne wybory parlamentarne odbędą się za dwa lata, jesienią.

TV Trwam News

drukuj