PAP/Wojciech Olkuśnik

60 proc. działających w Polsce obiektów z branży fitness chce wznowić działalność mimo obostrzeń. Prezes PFF zapowiada złożenie pozwu za wprowadzenie lockdownu

Pomimo obowiązujących obostrzeń część przedsiębiorców z branży fitness chce dziś wznowić działalność. Przedsiębiorcy nie mogą już dłużej czekać na odmrożenie gospodarki, ponieważ – jak tłumaczą – grozi im upadłość.

Zgodnie z najnowszą decyzją rządu, m.in. siłownie i kluby fitness zostają zamknięte do 14 lutego. Jednak czy po tym terminie zostaną zniesione obostrzenia, nie wiadomo.

Dziś ma otworzyć się około 1700 obiektów. To blisko 60 proc. działających w Polsce siłowni i klubów fitness.

Tomasz Napiórkowski, prezes Polskiej Federacji Fitness, podkreśla, że Polski nie stać na lockdown. Jak zauważa, rządowa pomoc dla branży jest niewystarczająca. Dla przykładu podaję sytuację w Niemczech.

– Niemcy uchwaliły kolejną transzę do budżetu związanego z finansowaniem poszkodowanych branż na poziomie 50 mld euro, czyli 200 mld złotych. Łącznie od października Niemcy przygotowali pakiet pomocowy o wartości 585 mld złotych, gdzie w Polsce całkowita pomoc od października jest obliczana na 40 mld złotych. To tak, jakbyśmy porównywali pensję studenta medycyny I roku (to jest Polska) z pensją chirurga z 15-letnim stażem w prywatnej klinice (to są Niemcy). Polski nie stać na lockdown, tylko stać na reżim sanitarny, a przedsiębiorcy de facto nie mają już innego wyjścia, bo albo definitywnie zamkną swój biznes, albo po prostu zaczną działać – zwraca uwagę Tomasz Napiórkowski.

Tomasz Napiórkowski poinformował, że wkrótce zostanie złożony pozew, który ma wykazać nielegalność tzw. lockdownu. Powstał także pomysł ustawy odszkodowawczej.

Przedstawiciele branży fitness podkreślają, że akcja wznowienia działalności została przygotowana z zachowaniem wszelkich reżimów sanitarnych. Przed wejściem na siłownię ma być mierzona temperatura, będzie też limit osób.

Rząd twierdzi, że dalsze zamkniecie m.in. siłowni jest poparte badaniami naukowymi z których wynika, że w tym miejscu występuje duże ryzyko zakażenia koronawirusem.

RIRM

drukuj