fot.. pixabay.com

Restrykcje wprowadzone przez rząd uderzyły w branżę fitness, gastronomię oraz biznes weselny

Ograniczenia w gospodarce, jakie wprowadził rząd, mocno uderzyły w branżę fitness, gastronomię i cały biznes weselny. To przedsiębiorcy, którzy oczekują szybkiej pomocy. Rząd nie przedstawił na razie konkretnych rozwiązań. Prace takie wciąż toczą się w Ministerstwie Rozwoju.

Nowe obostrzenia, jakie wprowadził rząd, zamknęły w całym kraju siłownie i kluby fitness.

– Nie podejmowałbym takich decyzji odnośnie całego kraju, ale podejmowałbym je lokalnie, regionalnie, powiatowo – mówi prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz.

Branża fitness może zatrudniać nawet 150 tys. osób. Właściciele takich miejsc oczekują, że rząd pozwoli im dalej pracować. Chcą zniesienia faktycznego lockdownu już od najbliższej soboty.

– W momencie, kiedy to nie nastąpi, wszystkie nasze kluby mogą spodziewać się fali rezygnacji, wniosków o zwrot pieniędzy, których przecież już nie mamy – tłumaczy Tomasz Napiórkowski z Polskiej Federacji Fitness.

Zamknięcie siłowni i klubów fitness nie jest zrozumiałe także dla Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Adam Abramowicz o te obostrzenia pytał Głównego Inspektora Sanitarnego.

– Jedyną odpowiedzią było to, że tam się gromadzą ludzie – informuje Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

W ocenie przedsiębiorców to za mało. Zwłaszcza w obliczu reżimu sanitarnego, jaki ma miejsce na siłowniach i w klubach fitness. Decyzja o zamknięciu poszczególnych branż zapadła, choć rząd nie określił jeszcze, jaką i kiedy te firmy otrzymają pomoc.

– Mają wzięte kredyty, muszą spłacać raty i odsetki. Mają zatrudnionych pracowników, muszą zapłacić im wynagrodzenia, a niedługo koniec miesiąca. Muszą zapłacić też ZUS i podatki – wylicza Adam Abramowicz.

Do tego dochodzą koszty najmu lokali – nieraz po wysokich cenach – w galeriach i centrach miast. Nowe obostrzenia dotykają też gastronomię. Restauracje działają w godz. od 6.00 do 21.00. Są lokale, które większość obrotu nabijały późnym wieczorem – przypomina Cezary Kaźmierczak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

– Jeżeli te ograniczenia nie zostaną zniesione, nie wprowadzi się 5-procentowego VAT-u, nie zwolni się z ZUS-u na okres kilku miesięcy, to większość restauracji zbankrutuje – podkreśla Cezary Kaźmierczak.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców postuluje tutaj wprowadzenie 5-procentowego VAT-u na wszystkie usługi gastronomiczne. Silne obawy towarzyszą też branży weselnej.

– Każde wsparcie będzie teraz na wagę złota, bo nie wiemy, czy przez najbliższe pół roku będzie nam dane pracować – mówi Wojciech Grodzki, który zajmuje się przygotowaniem imprez weselnych jako DJ.

Przedstawiciele branży fitness i branży weselnej swoje oczekiwania przedstawili już w trakcie bezpośredniej rozmowy z wicepremierem Jarosławem Gowinem. Czekają na realną pomoc. Premier Mateusz Morawiecki choć w Sejmie mówił o walce z epidemią, nie przedstawił gotowych rozwiązań dla firm. 

– Wirus przenosi się w pomieszczeniach wilgotnych, zatłoczonych, niewentylowanych. Takie pomieszczenia posiadają niektóre z tych branż, w których obostrzenia zostały wdrożone – stwierdził premier Mateusz Morawiecki.

Pomoc dla przedsiębiorców jest jednak szykowana, co potwierdza rzecznik rządu Piotr Muller.

– W tej chwili kończą się prace w Ministerstwie Rozwoju, jeśli chodzi o dodatkowe instrumenty – informuje rzecznik rządu Piotr Muller.

Środki, jakie rząd wypłacił przedsiębiorcom wiosną w ramach tarczy antykryzysowej, to za mało, by biznes przetrwał bez własnych przychodów w dłuższym okresie – podkreśla ekonomista Marek Zuber. I dodaje, że zwłaszcza w przypadku branży fitness i gastronomii trzeba działać szybko.

– Jeżeli nie będzie innych pomysłów, aby pomagać tym branżom, to spodziewam się w najbliższych miesiącach wielu upadłości – wskazuje ekonomista Marek Zuber.

Dziś rząd ma ogłosić nowe obostrzenia w walce z koronawirusem. Na razie wykluczone jest raczej zamykanie kolejnych branż.

TV Trwam News

drukuj