fot. PAP/Radek Pietruszka

W listopadzie początek procesu „króla dopalaczy” oskarżonego o podżeganie do zabójstwa Z. Ziobry

Na 23 listopada warszawski sąd okręgowy wyznaczył termin pierwszej rozprawy w procesie znanego handlarza dopalaczami Jana S. oskarżonego m.in. o podżeganie do zabójstwa Zbigniewa Ziobry, prokuratora i policjantów, którzy rozbili grupę handlującą dopalaczami.

Jan S., nazywany „królem dopalaczy”, oprócz podżegania do zabójstwa jest też oskarżony o nakłanianie do nękania funkcjonariuszy i usiłowanie wręczenia łapówek. W sumie usłyszał 14 zarzutów. Grozi mu za to nawet dożywotnie pozbawienie wolności. Mężczyzna przebywa w areszcie.

Według śledczych, za zabójstwo ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Jan S. oferował 100 tys. złotych. Zdaniem prokuratury, mężczyzna chciał w ten sposób doprowadzić do zaniechania prac nad zaostrzeniem kar za produkcję i handel dopalaczami, a samego Ziobrę oskarżał o to, że „zepsuł mu interes”.

Mężczyzna planował zabójstwo ministra przy użyciu m.in. materiału wybuchowego, trucizny albo pierwiastka radioaktywnego. Do przyjęcia zlecenia nakłaniał osobę, która – jego zdaniem – potrafiła skonstruować ładunek wybuchowy.

Z ustaleń śledczych wynika, że Jan S. podżegał też do zabójstwa prokuratora, który prowadził przeciwko niemu postępowanie dotyczące handlu dopalaczami. Planował zabicie go przy użyciu broni palnej, substancji powodującej zawał serca i zapaść krążeniową albo zakażenie wirusem HIV. Nakłaniał przy tym do tworzenia fikcyjnych zdjęć i filmów, które miały służyć zdyskredytowaniu śledczego.

Jan S. jest też oskarżony o podżeganie do zabicia funkcjonariuszy z wydziału narkotykowego Komendy Stołecznej Policji, którzy rozpracowywali grupę przestępczą handlującą dopalaczami. Według prokuratury, miał też nakłaniać do nękania policjantów podszywając się pod nich na portalach internetowych i zamieszczając w ich imieniu fikcyjne ogłoszenia.

Mężczyzna był poszukiwany dwoma listami gończymi, dwoma europejskimi nakazami aresztowania i tzw. czerwoną notą Interpolu. Ostatecznie został zatrzymany na początku stycznia w Milanówku pod Warszawą.

Jak przekazała prokuratura, już podczas pobytu w areszcie w Wołowie handlarz dopalaczami zaproponował strażnikowi więziennemu 20 tys. zł w zamian za dostarczenie telefonu komórkowego. Z kolei w areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce Jan S. chciał przekupić psychologa więziennego w celu skierowania na konsultację psychiatryczną, umieszczenia w zakładzie psychiatrycznymi, a w konsekwencji uznania za niepoczytalnego.

Przeciwko Janowi S. we wrześniu do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga został skierowany odrębny akt oskarżenia dotyczący innego śledztwa. Mężczyzna usłyszał w nim zarzuty dotyczące kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, zajmującą się handlem dopalaczami i narkotykami oraz ich przemytem, prania brudnych pieniędzy, a także narażenia ponad 16 tys. osób na niebezpieczeństwo utraty życia poprzez wprowadzenie do obrotu szczególnie toksycznych dopalaczy. Jan S. został oskarżony popełnienie łącznie 17 przestępstw.

Jak poinformowała prokuratura, substancje wprowadzane na rynek przez oskarżonego doprowadziły do śmierci kilku osób, w tym nieletnich. Grupa Jana S. działała co najmniej od 2015 r., oferując dopalacze za pośrednictwem sklepów internetowych. Tylko jeden sklep prowadzony przez tę grupę dał w ciągu 14 miesięcy przychód w wysokości prawie 17 mln zł.

PAP

drukuj