fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Praktyka obozu lewicy polega przede wszystkim na tym, aby wywołać strumień negatywnych emocji, bo M. Kidawa-Błońska nie ma z A. Dudą najmniejszych szans

Praktyka obozu lewicy polega przede wszystkim na tym, aby wywołać strumień negatywnych emocji, bo w takiej konkurencji na osobowości, na programy, na charaktery Małgorzata Kidawa-Błońska nie ma z Andrzejem Dudą najmniejszych szans – podkreślał prof. Mieczysław Ryba, politolog i historyk, w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Na łamach „Naszego Dziennika” ukazał się felieton prof. Mieczysława Ryby pt. „Lewicowa demagogia”, w którym autor napisał: „Kampania wyborcza ruszyła pełną parą. I nie sposób oprzeć się wrażeniu, że prawica może przegrać te wybory tylko na własne życzenie”.

– Praktyka obozu (lewicy – przyp. red) polega przede wszystkim na tym, aby wywołać strumień negatywnych emocji, bo w takiej konkurencji na osobowości, na programy, na charaktery Małgorzata Kidawa-Błońska nie ma z Andrzejem Dudą najmniejszych szans. Natomiast te emocje będą zewnętrznie generowane poprzez różne oskarżenia. Wydaje mi się, że nade wszystko błędy po prawej stronie sceny politycznej – w rządzie czy ewentualnie w sztabie wyborczym – mogą doprowadzić do sytuacji takiej, że powtórzy się rok 2007, np. płacz Beaty Sawickiej albo afera gruntowa Leppera – coś w tym rodzaju – stwierdził politolog.

Zdaniem gościa „Aktualności dnia”, opozycja każde najdrobniejsze potknięcie strony rządzącej podnosi do ogromnej skali i uderza tym w kampanię wyborczą prezydenta Andrzeja Dudy.

– Wszystko, co wpływa na emocje, jest rozkręcane, jest podnoszone do niewyobrażalnej skali, bo opozycja ma słabą kandydatkę, zasadniczo też nie ma programu; liczy albo na zagranicę, czyli na proste wywołanie wrażenia, że będziemy mieć do czynienia z jakimś niewyobrażalnym naciskiem finansowym z Unii, albo na to, że coś się dzieje po stronie rządowej i to jest niewyobrażalnym skandalem. I to wcale nie musi być niewyobrażalny skandal – wystarczy, że tak to będzie przedstawione – zauważył prof. Mieczysław Ryba.

Politolog odniósł się do sytuacji zagłuszania przemówienia prezydenta Andrzeja Dudy, którego dopuściły się osoby popierane przez Małgorzatę Kidawę-Błońską oraz do incydentu związanego z poseł Joanną Lichocką, który opozycja wykorzystuje do walki politycznej, bagatelizując sytuację z Pucka.

– Opozycja popełnia radykalne, skandaliczne błędy, a nawet winy, bo to nie jest jakaś emocjonalna reakcja posła – jeśli mówimy o tym, co się działo w Pucku – ale zorganizowana grupa poparta później przez przyjście tam Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Zapewniam Państwa, że w mediach liberalnych to będzie bagatelizowane, a palec poseł Lichockiej będzie po prostu absolutyzowany jako pokazanie pacjentom onkologii tego palca, a nie innym politykom. Te obozy są w tej chwili tak skonfliktowane, że liberalna strona liczy po prostu na to, że da się coś ugrać poprzez rozregulowanie emocji – podkreślił historyk.

– Jest liczenie na to, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie wypowie niczego, co byłoby konkretne w jakiejkolwiek sprawie. (…) Jeżeli dojdzie do drugiej tury, to wiemy, że suma głosów elektoratu totalnej opozycji jest większa niż tego, co dostanie prezydent Andrzej Duda – siłą rzeczy tak matematyka nam podpowiada. Uda się im zgarnąć tę sumę poprzez tę nijakość – dodał.

Zdaniem prof. Mieczysława Ryby, Andrzej Duda powinien w tej kampanii wyborczej wyjść poza kojarzenie go tylko i wyłącznie z Prawem i Sprawiedliwością.

– Andrzej Duda powinien na tym tle kreślić swoją sylwetkę jako kogoś, kto przekracza to, co zwiemy PiS-em. On ma swoje ogromne sukcesy na arenie międzynarodowej, on ma nawet takie sukcesy, które są dla zwykłych ludzi ważne, choć może nie tak gigantyczne, jeśli mówimy o interesach państwa polskiego, jak zniesione wizy do USA – powiedział rozmówca Radia Maryja.

Całą rozmowę z prof. Mieczysławem Rybą w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj