fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba o wyrzuceniu pracownika uczelni po wykładzie „Homoseksualizm a zdrowie”: Wyrzuca się kogoś, bo podał dane statystyczne

Mieliśmy do czynienia z wykładem medycznym. (…) Były podane pewne dane statystyczne, jakie choroby występują w tych kręgach. To są rzeczy, które są do sprawdzenia w nauce, a jeśli są nieprawdziwe, to niech ten ktoś, kto się z tym nie zgadza, wykaże, gdzie jest błąd. Natomiast tu się nie wykazuje, gdzie jest błąd. Tu się po prostu kogoś wyrzuca, bo ktoś podał dane statystyczne – powiedział w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Mieczysław Ryba, odnosząc się do informacji o zwolnieniu pracownika Śląskiego Uniwersytetu Medycznego po tym, gdy wygłosił wykład pt. „Homoseksualizm a zdrowie”.  

Jeden z wykładowców Śląskiego Uniwersytetu Medycznego został zwolniony z pracy na uczelni po tym, gdy wygłosił wykład pt. „Homoseksualizm a zdrowie”. Zwolniony wykładowca w swoim wystąpieniu powoływał się na dane statystyczne, wynikające z badań. Wskazał m.in., że „badania berlińskiego Instytutu im. R. Kocha pokazują, że geje stanowią w Niemczech 60 proc., w Kanadzie 70 proc., a w Indiach 86 proc. chorych na AIDS. Ponadto aktywni geje 4 razy częściej popadają w depresję, 5 razy częściej w nikotynizm, 6 razy częściej próbują popełnić samobójstwo. Żyją przeciętnie, zależnie od form i intensywności swojej aktywności, o 8-20 lat krócej niż pozostali mężczyźni”.

– Mieliśmy do czynienia z wykładem medycznym. Wyobraźmy sobie, że byłby to wykład np. pod tytułem „aspekty zdrowotne relacji heteroseksualnych” i jakaś grupa społeczna, stowarzyszenie powiedziałoby, że to ich obraża i nagle wyrzuciliby kogo innego z pracy. Tego my sobie wyobrazić nie możemy, bo przecież tylko i wyłącznie środowiska LGBT mają na to monopol. To jest rzecz dziwaczna, bo z tego, co czytamy, tam były podane pewne dane statystyczne, jakie choroby występują w tych kręgach, jak daleko posunięte są różne patologie w znaczeniu czysto zdrowotnym, jak statystycznie wyglądają kwestie związane z chorobą AIDS, z kwestiami różnych zaburzeń psychicznych, takich czy owych. To są rzeczy, które są do sprawdzenia w nauce, a jeśli są nieprawdziwe, to niech ten ktoś, kto się z tym nie zgadza, wykaże, gdzie jest błąd. Natomiast tu się nie wykazuje, gdzie jest błąd. Tu się po prostu kogoś wyrzuca, bo ktoś podał dane statystyczne – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba.

W odpowiedzi na treści zaprezentowane podczas wykładu zareagowały środowiska LGBT, które doniosły do rektora uczelni na wykładowcę. Na przykładzie sytuacji z Wrocławia widać, jak działa ideologia i jak działa utopia, która nie liczy się z rzeczywistością – wskazał wykładowca KUL i WSKSiM.

– Utopia wręcz obraża się na rzeczywistość albo obraża się na tych, którzy mówią prawdę, czyli opisują, jak się rzeczy mają. Widzimy, po co takie rzeczy się robi – po to, aby wszystkim innym zamknąć usta To już nie pierwszy przypadek; wielu profesorów czasem do mnie dzwoni i mówi, jak bardzo środowisko akademickie popadło w pewien strach. Rzecz smutna, zwłaszcza że jesteśmy pod działaniem nowej reformy ministra Gowina i to już kolejny przypadek takiej oto sytuacji, moim zdaniem skandaliczny. Zamiast pod rządami prawicy te kwestie wyprostować, zamiast bronić wolności słowa, ale zarazem prawdy na uniwersytetach (…), są uruchomione wszystkie narzędzia ku temu, żeby zamykać usta ludziom. Jeden będzie odważny, to się go ukarze, a inni mają się bać i stosować tzw. autocenzurę – zaznaczył politolog.

To, co się dzieje, nie jest błahą sprawą. To są rzeczy fundamentalne, które, jeśli nie będą naprawione, to środowiska konserwatywne utracą uniwersytety. Wkroczy tam polityczna poprawność, czyli cenzura, realny fałsz – podkreślił gość „Aktualności dnia”.

– Zafałszowanie rzeczywistości w najbardziej fundamentalnych kwestiach na poziomie filozoficznym, na poziomie różnych nauk humanistycznych, wreszcie na poziomie nawet takich nauk, które przecież są w istocie związane ze sztuką – chodzi mi tutaj o medycynę. Na tym przykładzie dokładnie widać, że mamy do czynienia z ideologią, a nie z nauką, jak niektórzy chcą twierdzić, że te wszystkie genderystyczne kierunki to jest nauka. To nie tyle nauka, co po prostu ideologia, która domaga się cenzury, nie wchodzi w dyskurs, nie stara się w jakiś sposób wykazywać błąd – akcentował prof. Mieczysław Ryba.

W kontekst ideologiczny zaistniałej sytuacji z pewnością wpisuje się również tzw. Konwencja Stambulska, ale nie tylko – ocenił wykładowca KUL i WSKSiM.

– Oczywiście, Konwencja Stambulska to jedno, prawo, które my tworzymy na bieżąco, to drugie i stan zideologizowania uniwersytetów to rzecz trzecia. Państwo powinno się absolutnie o to zatroszczyć. Mówiąc krótko, jeśli to będzie postępować, jeśli strach będzie rządził na uniwersytetach, to stan naszej nauki będzie w wielu sferach coraz niższy. Po drugie, stracimy młodzież, bo ona się tam kształci, tam powstają nowe pokolenia elity. Tak się stało w krajach zachodnich, że najpierw przejęto uniwersytety, potem szkolnictwo średnie, podstawowe, wreszcie żłobki, prasę, kościoły. Wszystkie sfery życia publicznego zostały zideologizowane. Zaczyna się zwykle od uniwersytetów i naprawdę milczeć w tej kwestii i nie reagować, kiedy są rządy prawicowe, nie można – powiedział gość Radia Maryja.

Interwencję w sprawie zwolnionego wykładowcy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego zapowiedział minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Całą rozmowę z prof. Mieczysławem Rybą w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj