fot. youtube.com

W. Gadowski: Trwa kampania zniszczenia M. Banasia, ponieważ stojąc na czele KAS uderzył w kilka interesów, których dotychczas nikt nie ruszał – przede wszystkim interesów warszawskich

Trwa nieustanna kampania zniszczenia Mariana Banasia. Dlaczego? Dlatego, że stał na czele Krajowej Administracji Skarbowej i uderzył w kilka interesów, których dotychczas nikt nie ruszał, przede wszystkim interesów warszawskich, gdzie finanse idą w poprzek pomiędzy PiS-em a PO i komunistami. Tam uderzył i dosyć twardo stał na tym stanowisku, a teraz zaczęto się go obawiać, że jak będzie prezesem NIK-u, to będzie niezależnym prezesem, działem, które wystrzeli, ale nie wiadomo w którą stronę, więc należy go zdjąć – mówił w swoim „Komentarzu Tygodnia” opublikowanym na serwisie YouTube red. Witold Gadowski.

Na wstępie swojego komentarza Witold Gadowski odniósł się do sytuacji, która miała miejsce w związku z promocją książki „Powrót do Jedwabnego” autorstwa Wojciecha Sumlińskiego, dr. Ewy Kurek oraz Tomasza Budzyńskiego. Okazało się, że aż w czterech miejscach odmówiono autorom dostępu do sal, aby móc zorganizować spotkanie autorskie.

– Wracam ze Sztokholmu, jestem na lotnisku, dowiaduję się, że mają kłopoty z salą i robię rzecz normalną, czyli proponuję, żeby zrobili spotkanie w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Rzadko korzystam z funkcji wiceprezesa SDP – w tym wypadku skorzystałem z tej funkcji. Obojętnie, jakie konsekwencje to przyniesie, jestem dumny z tego, że ta książka mogła mieć promocję właśnie na Foksal 3/5, w siedzibie SDP. (…) SDP to jest ostoja wolnego słowa. Tam nie sięgają macki cenzorów z różnych kręgów. Bardzo się cieszę, że ta promocja mogła mieć miejsce. (…) Wydaje mi się, że sam powrót do tego tematu jest niezwykle ważny. Trzeci współautor, którego nie wymieniłem, pan Tomasz Budzyński, też zasługuje na uwagę. Gratuluję, że podjęli ten temat, że mają odwagę i będę się starał, żeby wolność słowa jednak w Polsce istniała, żeby cenzura prewencyjna nie zamykała ust i dostępu do pewnych informacji ludziom, którzy chcą te informacje przekazywać – zaznaczył redaktor.

Kolejną kwestią poruszoną przez autora „Komentarza Tygodnia” były niejasności związane z osobą Mariana Banasia, byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej, a obecnie prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Dziennikarz podkreślił, że Banaś nie popełnił żadnego czynu karalnego.

– Widziałem dokumenty, znam treść oświadczenia (…) – nie popełnił żadnego przestępstwa, co nie znaczy, że nie znalazł się w sytuacji dwuznacznej moralnie i nawet nagannej, jeśli chodzi o taki puryzm, który powinien dotyczyć wysokich urzędników. Tak, znalazł się w takiej sytuacji, trochę nieszczęśliwym zrządzeniem losu, trochę przez to, że przecież w czasach, gdy nie był w rządzie, prowadził zwykłą działalność gospodarczą, jaką może prowadzić każdy z nas. Ta nieprzejrzystość dotycząca kamienicy kładzie się cieniem, ale nie można tutaj zarzucać przestępstwa. W Senacie jest pan Gawłowski, który ma zarzuty kryminalne. W Sejmie i Senacie zasiadają osoby, które mają zarzuty kryminalne i te same osoby mają pełne usta nagany wobec Mariana Banasia – zwrócił uwagę publicysta.

Trwa kampania, która ma na celu zniszczenie Mariana Banasia – zauważył Witold Gadowski.

– Dlaczego? Dlatego, że stał na czele Krajowej Administracji Skarbowej i uderzył w kilka interesów, których dotychczas nikt nie ruszał, przede wszystkim interesów warszawskich, gdzie finanse idą w poprzek pomiędzy PiS-em a PO i komunistami. Tam uderzył i dosyć twardo stał na tym stanowisku, a teraz zaczęto się go obawiać, że jak będzie prezesem NIK-u, to będzie niezależnym prezesem, działem, które wystrzeli, ale nie wiadomo w którą stronę, więc należy go zdjąć. Już pani minister Jadwiga Emilewicz stwierdziła, że będą dążyć do zmiany ustawy, żeby usunąć Banasia – tak się boją. A gowinowcy mają się czego bać, zaręczam. Tam setki milionów trzeba będzie zbadać i NIK może to zbadać – akcentował redaktor.

Wokół Mariana Banasia działali ludzie związani ze służbami specjalnymi, którzy jednocześnie od wielu lat prowadzili zamaskowaną działalność przestępczą – wskazał dziennikarz.

– Jednym z takich ludzi był Arkadiusz B., postać niezwykle ważna, bo dzięki tej postaci połączyłem trzy afery: aferę hazardową, aferę paliwową i aferę SKOK-u Wołomin. (…) Proszę spojrzeć, gdzie w tym wszystkim był Marian Banaś. Człowiek, który rzeczywiście rzucił się w wir walki z podziemiem gospodarczym, nie zauważył pod nosem bandziorstwa. Tak to bywa – szewc bez butów chodzi. To wszystko rzeczywiście obciąża w jakiś sposób Mariana Banasia. (…) Krzysztof B., prawnik, który też pracował w Ministerstwie Finansów, został aresztowany, poszedł na współpracę. Pan Arkadiusz B. twardo milczy, ale ma o czym milczeć. Tam są naprawdę historie powiązań ze światem politycznym, powiązań ze światem służb specjalnych (polskich i nie tylko) – podkreślił autor „Komentarza Tygodnia”.

Publicysta zaznaczył, że w obronie Banasia stanął Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej, który kilkanaście lat temu został oskarżony o korupcję, a następnie uniewinniony od postawionych mu zarzutów. Oba te przypadki łączą osoby Bertolda Kittela oraz Anny Marszałek.

– Przypadkowo partnerką Kittela w pisaniu artykułów była Anna Marszałek, a dziś Anna Marszałek pracuje w… Najwyższej Izbie Kontroli, do której przeszedł Marian Banaś. (…) Nie bronię nieprzezorności, nie bronię lekkomyślnego podejścia do własnych zobowiązań, ale nie ma w tym afery kryminalnej, tak jak w przypadku wielu polityków Platformy Obywatelskiej i PSL-u, na których ciążą kryminalne zarzuty. Na Banasiu nie ciąży kryminalny zarzut i nie będzie ciążył. (…) Usiłuje mu się przykleić twarz przestępcy, człowieka pozbawionego moralności, podczas gdy podobna sytuacja dotycząca marszałka Grodzkiego budzi wielkie oburzenie – jak można mu zarzucać łapówki? Tu jest mowa o łapówkach, a tu jest mowa o rozporządzaniu własnym mieniem. Widzicie Państwo różnicę? (…) Sprawdziłem też, że jako osoba fizyczna Marian Banaś mógł nie brać nawet ani złotówki za tę kamienicę i też jest to zgodne z prawem. Nie jest VAT-owcem, jest osobą fizyczną, nie popełnił żadnego przestępstwa – powiedział Witold Gadowski.

radiomaryja.pl

drukuj