fot. Tomasz Strąg

Ks. bp I. Dec na zakończenie XI Ogólnopolskiego Kongresu Małżeństw wygłosił homilię pt. „Rodzina fundamentem Narodu”

 

Homilia wygłoszona przez ks. bp. Ignacego Deca, biskupa-seniora diecezji świdnickiej, 3 października 2021 roku, podczas Mszy św. na zakończenie XI Ogólnopolskiego Kongresu Małżeństw w katedrze świdnickiej.

                               

         Wstęp

         Drodzy bracia i siostry, w szczególności – drodzy małżonkowie, uczestnicy XI Ogólnopolskiego Kongresu Małżeństw, jaki odbywa się od ostatniego piątku w Świdnicy. Dobrze się składa, że  liturgia słowa XXVII Niedzieli Zwykłej, którą dziś przeżywamy,  koncentruje się wokół małżeństwa i rodziny. Zanim uwydatnijmy główne prawdy o małżeństwie zawarte w dzisiejszym słowie Bożym, postawmy krótką diagnozę kondycji duchowej, religijnej, moralnej i materialnej dzisiejszych małżeństw i rodzin, a w końcowej części spróbujemy wskazać na sposoby uzdrawiania i umacniania instytucji małżeństwa i rodziny.

  1. Dysputa wokół tradycyjnego modelu małżeństwa

         Jesteśmy dzisiaj świadkami różnych kryzysów, o których wiele się mówi w mediach. Jest głośno o kryzysie migracyjnym, pandemicznym, demograficznym, klimatycznym, energetycznym, gospodarczym, finansowym, kryzysie religijnym, moralnym, kryzysie powołań kapłańskich i zakonnych. Mówimy też o kryzysie małżeństwa i rodziny. Spadła bowiem drastycznie liczba małżeństw sakramentalnych i zwiększyła się ogromnie liczba rozwodów.  Jak to często bywa w takiej sytuacji, usiłuje się zmieniać nie życie i dopasowywać je do Bożego prawa, ale  chce się zmienić prawo, zasady moralne, by korespondowały z praktyką życia. Prawo Boże usiłuje się zastąpić prawem ludzkim, które już nie zabezpiecza prawdziwego dobra wspólnego, ale ma na celu osiągnięcie dobra pozornego, okazyjnego. W mediach liberalnych i w dyskusjach w gremiach lewicowych są duże usiłowania i trwa wielka presja, by zmienić tradycyjny, bibijno-eklezjalny model małżeństwa, jako sakramentalnego związku jednego mężczyzny i jednej kobiety. Podważa się nagminnie wymóg nierozerwalności małżeństwa, aprobuje się rozwody, argumentując, że małżonkowie mają prawo się rozwieść,  jak mieli prawo się wcześniej połączyć. Wskazują przy tym, , że małżeństwa sakramentalne  wcale nie są lepsze od tzw. związków partnerskich; więc mówią: „po co ślub?”; „po co sakrament?”.

         Niech nam wystarczy ta krótka diagnoza sytuacji dzisiejszego małżeństwa i rodziny. Przejdźmy do przypomnienia zasad zawartych w dzisiejszym  w Bożym słowie.

  1. Wizja małżeństwa i rodziny w słowie Bożym  

W pierwszym czytaniu zostało nam przypomniane, iż Bóg już na samym początku powołał do istnienia mężczyznę i kobietę i przeznaczył ich do wspólnego życia w małżeństwie. Mężczyzna i kobieta mają się dopełniać tak w płaszczyźnie duchowej, psychicznej jak i cielesnej. Stwórca uczynił z nich najmniejszą komórkę życia społecznego. Małżeństwo jest zatem instytucją powołaną do istnienia przez Stwórcę. Małżeństwo nie jest więc wymysłem społeczeństwa, nie jest tworem kultury, nie jest instytucją stworzoną przez państwo czy Kościół. Małżeństwo jest pomysłem samego Boga. I to jest pierwsza prawda o małżeństwie zawarta w dzisiejszych czytaniach.

Druga – to prawda o jedności małżeństwa; a więc jeden mężczyzna i jedna kobieta decydując się na wspólną drogę życia, stają się jednym ciałem. Jak mówi Chrystus : „A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem” (Mk 10,8).

Z tego faktu wynika prawda trzecia, prawda o trwałości i nierozerwalności małżeństwa, prawda twarda i jasna: „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!” (Mk 10,9). A więc małżeństwo zawarte przed Bogiem nie może być rozwiązane. Jeśli Bóg w sakramencie małżeństwa złączy dwoje ludzi, to żadnemu człowiekowi, żadnej władzy, nie wolno tej wspólnoty rozwiązać. Ważnie zawarte małżeństwo jest nierozerwalne.

Przejdźmy do części trzeciej naszej refleksji – pytamy, co możemy zrobić, żeby wzmocnić proces przechodzenia od tego, jak jest, do tego, jak powinno być – w sektorze życia małżeńskiego i rodzinnego?

 

  1. Potrzeba ofensywy katolickiej – przez modlitwę, słowo prawdy i przykład życia

Nawiązując do części pierwszej, powtórzmy, że przypomniana wizja małżeństwa i rodziny, jest dzisiaj kwestionowana i przez wielu ośmieszana i odrzucana. W wielu krajach władza państwowa, zwłaszcza lewicowa, zmieniła dotychczasowe prawo dotyczące małżeństwa, prawo dotąd  osadzone w Bożym prawie naturalnym i objawionym na prawo stanowione, które już nie zabezpiecza prawdziwych wartości, godnych rozumnego człowieka, jako dziecka Bożego.

Zauważmy, że są dramaty polityczne, społeczne, gospodarcze, powodowane zazwyczaj przez ludzi silniejszych wobec biedniejszych. Zdarzają się akty terroryzmu, zniewalania, zastraszania, nierzadkie przypadki korupcji, a także wydawania niekorzystnych dla wielu ustaw i przepisów prawnych. Wszystko to w jakiejś mierze może utrudniać życie. Ale są także dramaty, a nawet tragedie, które ludzie sami sobie gotują w swoich rodzinach, w gronie najbliższych osób. Tragedie i dramaty przychodzą tam, gdzie łamie się prawo Boże, gdzie chce się postawić na swoim, gdzie nie chce się dla drugiego człowieka nic dobrego zrobić, gdzie nie myśli się o losie dzieci, tylko o tzw. prawie do osobistego szczęścia. Bardzo przejmujące są rozmowy z dziećmi w domach dziecka, rozmowy z dziećmi z rozbitych rodzin. Ileż tam tęsknoty za miłością, za byciem kochanym. Sądy rozpatrują rocznie tysiące spraw małżeństw ubiegających się o rozwód. Dlaczego ludzie się rozchodzą? Dlatego że nie pielęgnowali swojej miłości, dlatego że miłość rozumieli jako życiową sielankę, a nie jako postawę służby, nie jako dar dla drugiego człowieka, nie jako  poświęcanie się dla bliźniego.

Kościół zawsze troszczył się o silną rodzinę. Przypomnijmy dwa teksty naszych wielkich powojennych pasterzy: bł. kard. Stefana Wyszyńskiego i św. papieża Jana Pawła II,

18 stycznia1976 roku Prymas Wyszyński powiedział w Warszawie w kościele Świętego Krzyża, w ramach tzw. „Kazań Świętokrzyskich”:  „Istnieje swoista biologiczna wspólnota i więź między rodziną a Narodem oraz ich wzajemna służba sobie. Doświadczenie poucza nas, że brak tej więzi powoduje wynaturzenie albo rodziny, albo Narodu. Rodzina żyjąca poza Narodem, niemająca świadomości swoich praw w Narodzie, jak również niewypełniająca swoich w nim obowiązków na odcinku etyki i moralności publicznej – zawodzi. Zjawisko to można dostrzec w środowiskach emigracyjnych. Ludzie opuszczający własny kraj zrywają często więzy kultury narodowej, uwalniając się od wpływu obyczaju ojczystego (…). Ale też i Naród bez rodziny ginie. Naród, w którym rozłożona jest została rodzina – zanika. Rodzina to podstawowa, najbardziej trwała komórka społeczna. To jest nie tylko siła twórcza, biologiczna, ale też siła moralna, wychowawcza, społeczna i obywatelska. Dlatego też rodzina (….) jest naturalnym sprzymierzeńcem Narodu. Ona stoi na straży jego życia. Ona też tworzy z nim  więź społeczną, nie tylko rodową. Rodzina jest zasadniczym elementem w budowaniu podstaw trwałości bytu narodowego. Może zachwiać się byt narodu, ale wówczas trwa jeszcze rodzina. Ona jest pierwszą szkołą wychowania do współpracy i obowiązkowości. (…). Naród czerpie więc od rodziny bardzo wiele. Świadom swego zadłużenia wobec niej ma obowiązek również pomagać rodzinie. Jak rodzina pomaga Narodowi i państwu, tak też rodzinie muszą pomagać i Naród i państwo”  (Warszawa, kościół Świętego Krzyża, 18 stycznia 1976 r.; odpisane: z „Naszego Dziennika”, nr 21*7181 , wtorek*21 września   * AD 2021, s. 2).

Jakże to ważnie i aktualne słowa! Moi drodzy, dobre małżeństwa, trwałe rodziny to skarb nie tylko dla Kościoła, ale także dla narodu. Historia nas poucza, że kryzysy rodziny prowadziły do kryzysów a nawet do upadku narodów, kultur, cywilizacji. Zauważmy, że wielkie mocarstwa europejskie: starożytna Grecja, Rzym, monarchia frankońska, cesarstwo niemieckie upadały wtedy, gdy kryzys przeżywała rodzina. Tak jak choroba całego organizmu zaczyna się od choroby i zaburzeń w funkcjonowaniu małej komórki, tak choroba narodu, choroba państwa, zaczyna się od choroby najmniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina.

         I jeszcze tekst św. Jana Pawła II, pochodzący  z homilii wygłoszonej  w Łomży, 4 czerwca1991 roku, podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny. Jest to tekst zawierający pytania. Potraktujmy je dzisiaj jako pytania do nas. Nasz święty papież pytał:  „Co stało się z przykazaniem: „Nie cudzołóż” w naszym polskim życiu? Czy małżonkom naprawdę zależy na tym, ażeby ich dzieci rodziły się z czystych rodziców? Czy nosimy w sobie poczucie, że ciało ludzkie jest wezwane do zmartwychwstania i że winniśmy troszczyć się o zachowanie jego godności? Czy potrafimy sobie uświadomić, że ludzka płciowość jest dowodem niesłychanego zaufania, jakie Bóg okazuje człowiekowi, mężczyźnie i kobiecie, i czy staramy się tego Bożego zaufania nie zawieść? Czy pamiętamy o tym, że każdy człowiek jest osobą i ze nie wolno drugiego człowieka sprowadzać do roli  przedmiotu, który z pożądliwością można oglądać lub którego się po prostu używa? Czy narzeczeni budują przyszłą swoją jedność małżeńską, tak jak się to robić powinno, to znaczy zaczynając od budowania jedności ducha? Czy małżonkowie pracują nad pogłębieniem swojej małżeńskiej jedności – pomimo całego trudu, a także obiektywnych trudności, jakie niesie z sobą życie, pomimo różnych ułomności, jakimi oboje są obciążeni? Czy pamiętają o tym, że w momencie ich ślubu sam Chrystus zobowiązał się być z nimi zawsze, być ich światłem i mocą? Czy małżonkom naprawdę zależy na tym, aby ta boska obecność Chrystusa napełniała ich życie małżeńskie i rodzinne? Pytania te stawiam przed Bogiem, stawiam je wszystkim rodzinom katolickim, małżonkom, rodzicom w całej Polsce”.

Zakończenie

Moi drodzy, musimy obronić rodzinę, bo jest to równoznaczne z obroną narodu i państwa. Nie oglądajmy się na innych. Od wszystkich nas zależy jaka będzie Polska, jaka będzie rodzina, dnia jutrzejszego. Jeśli  nie mamy innych środków pomocy, to nie zapominajmy o środku najważniejszym, jakim jest modlitwa. Bierzmy ochoczo do ręki różaniec i wspomagajmy wysiłki dobrych ludzi naszą modlitwą. Póki co, módlmy się w tej Eucharystii, zamykającej XI Ogólnopolski Kongres Małżeństw, o obfite owoce tego wydarzenia. Módlmy się o ducha apostolstwa, o mężne i odważne wyznawanie naszej wiary. Pamiętajmy, że czas Ewangelii jest przed nami. „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość”. Amen.

ks. bp. Ignacy Dec, biskup-senior diecezji świdnickiej

drukuj