fot. PAP/EPA

Kolumbia: rozpoczęła się druga tura wyborów prezydenckich

Druga tura wyborów prezydenckich rozpoczęła się w niedzielę w Kolumbii. Wybór między konserwatystą Ivanem Duque a byłym lewicowym burmistrzem Bogoty Gustavo Petro to także decyzja w sprawie losów porozumienia pokojowego z rozwiązaną partyzantką FARC – wskazuje dpa.

Uchodzący za faworyta w obu rundach głosowania Duque z prawicowej partii Centrum Demokratyczne (CD) zapowiedział, że zamierza zmodyfikować porozumienie w kilku ważnych punktach, co mogłoby skłonić rebeliantów FARC, czyli Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii, do reaktywacji. Jego rywal Petro deklaruje natomiast, że jako prezydent chce trzymać się zawartego układu.

W pierwszej turze 27 maja Duque otrzymał 39,14 proc., a Petro 25,08 proc. głosów.

Kolumbijskie media określają jednak sytuację w przeddzień głosowania jako „niezwykle dynamiczną”. Nastąpiła mobilizacja elektoratu – podczas gdy w poprzednich wyborach prezydenckich prawie 60 proc. uprawnionych nie poszło do urn, w pierwszej turze obecnych głosowało ponad 53 proc. z blisko 37 mln uprawnionych.

Hasło walki „z wszechogarniającą korupcją” starej klasy politycznej, pod którym prowadził kampanię Petro, lider politycznego ruchu Colombia Humana i były członek rozwiązanego w 1990 r. niewielkiego lewicowego ugrupowania partyzanckiego M-19, przyciągnęło szerokie rzesze najmłodszych wyborców.

Również Duque bazował na krytyce „powszechnej korupcji”, twierdząc, że jest to spuścizna po rządach obecnego prezydenta Juana Manuela Santosa.

Santos za swoje wysiłki na rzecz zakończenia wojny domowej w Kolumbii został w 2016 roku uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla, jednak w kraju ma obecnie rekordowo małe poparcie poniżej 20 proc. Po dwóch następujących po sobie, czteroletnich kadencjach zgodnie z prawem nie może ubiegać się o kolejną.

To pierwsze wybory prezydenckie w Kolumbii od wynegocjowanego w 2016 r. rozwiązania FARC. Ten proces pokojowy, przyjmowany z uznaniem na świecie, w Kolumbii wywołuje kontrowersje – według kolumbijskiej prawicy strona rządowa poszła na zbyt dalekie ustępstwa wobec rebeliantów, m.in. gwarantując im łagodne kary za zbrodnie z przeszłości oraz 10 mandatów w parlamencie. Z kolei według lewicy rząd nie wywiązuje się ze zobowiązań wokół dawnych partyzantów, nie zapewniając im ochrony przed atakami ani wsparcia w powrocie do życia w cywilu.

Lokale wyborcze będą otwarte do godz. 16.00 czasu lokalnego (godz. 23.00 w Polsce).

PAP/RIRM

drukuj