Nie ma dowodów, że M. Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Opozycja: mamy do czynienia z politycznym teatrem
Opozycja alarmuje, że nieprzypadkowo głośno o Marcinie Romanowskim robi się wtedy, gdy rząd musi tłumaczyć się z kolejnych afer. Mamy do czynienia z politycznym teatrem.
Do tej pory prokuratura nie zdołała potwierdzić, że Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Nie potwierdzają tego także władze Mołdawii, bo region ten nie jest pod ich kontrolą.
„Nie mamy informacji i nie dostaliśmy oficjalnej prośby w tej sprawie” – zaznaczyło Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych Mołdawii.
Ta odpowiedź, udzielona na pytanie Polskiej Agencji Prasowej, wskazuje, że przynajmniej przed jej publikacją, rząd w Polsce nie zabiegał o informacje w sprawie pobytu Marcina Romanowskiego. Podejrzenie, że przebywa on w Naddniestrzu, wynika z korespondencji, jaka wpłynęła do Sądu Okręgowego w Warszawie. Dotyczy ona listu żelaznego i miała być nadana w Tyraspolu. W dokumencie jest co prawda podpis posła, ale prokuratura przyznała, że nie zweryfikowała jego autentyczności.
– Ja bym jednak uzbroił się w cierpliwość – zaznaczył poseł Michał Wójcik z PiS.
Informacji o tym, gdzie przebywa Marcin Romanowski, nie ma też w oświadczeniu, jakie na platformie X opublikował obrońca polityka, mec. Bartosz Lewandowski.
„Potwierdzam fakt złożenia przez mojego Klienta wniosku o wydanie listu żelaznego i złożenia oświadczenia o przebywaniu poza terytorium Unii Europejskiej” – napisał prawnik na platformie X.
„Przebywa w klasztorze ze zmienionym wyglądem”, ukrywało go Opus Dei oraz Prezydent Donald Trump, był już w Serbii, Hiszpanii, a teraz jest w separatystycznym regionie Mołdawii.
To wszystko informacje o pośle @RomanowskiPL, którego @PK_GOV_PL dalej chce ścigać, choć w lipcu 2024… pic.twitter.com/ZGdI5VYRzt
— Bartosz Lewandowski (@BartoszLewand20) August 12, 2026
W piątek rano szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, zapytany o sprawę Marcina Romanowskiego, miał pretensje do prokuratury, że opinia publiczna żyje doniesieniami, które nie zostały sprawdzone.
– Tutaj mamy do czynienia z teatrem, który jest rozgrywany publicznie, bo dotyczy to polityka związanego z prawicą, z Prawem i Sprawiedliwością – stwierdził prezydencki minister.
Politycy rządu chętnie mówią o sprawie Marcina Romanowskiego. Już dawno przesądzali o jego winie, a teraz używają daleko idących porównań.
– Ja pamiętam pana Szmydta na Białorusi – powiedział premier Donald Tusk.
Tomasz Szmydt to były polski sędzia, który uciekł na Białoruś, gdzie uzyskał azyl polityczny. Był ścigany pod zarzutem szpiegostwa. Z samego faktu możliwego pobytu Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu politycy rządu próbują wyciągnąć podobne wnioski. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, choć nie przesądza o miejscu pobytu posła, to ostrzega przed uciekaniem się pod rosyjski parasol.
– Musiało się to odbywać za pośrednictwem i przy udziale Federacji Rosyjskiej, jej służb specjalnych albo osób, które udzielają ze strony Federacji Rosyjskiej pomocy – uważa minister obrony narodowej.
Opozycja uważa, że przypisywanie Marcinowi Romanowskiemu powiązań z Rosją to świadoma gra rządu. Odbywa się wtedy, gdy obóz władzy musi tłumaczyć się z kolejnych afer. Dlatego kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek, mówi o świadomej wrzutce.
– Jest bardzo korzystna dla rządzących w sytuacji, kiedy nastąpiła kradzież pieniędzy dla powodzian na Dolnym Śląsku, w sytuacji, kiedy nastąpił wyciek danych, także wrażliwych danych medycznych, 19 mln osób – stwierdził polityk PiS.
Poseł Michał Wójcik zarzuca politykom koalicji rządowej podwójne standardy.
– Romanowski nie jest ścigany za kradzież pieniędzy, on nie ukradł pieniędzy, ale mamy takiego posła Wojciecha Króla, gdzie Prokuratura Europejska podejrzewa go po prostu o złodziejstwo – wskazał polityk PiS.
Posłowie koalicji rządowej przesądzili o uchyleniu posłowi Królowi immunitetu, ale nie zgodzili się na jego tymczasowe aresztowanie. Dzięki listowi żelaznemu Marcin Romanowski chce odpowiadać z wolnej stopy, czyli stawiać się na wezwania sądu, ale bez aresztu.
TV Trwam News



