fot. PAP/EPA

Sycylia: erupcja Etny sparaliżowała ruch lotniczy

Erupcja Etny paraliżuje Sycylię w szczycie wakacyjnego sezonu. Z powodu pyłu wulkanicznego zamknięto lotnisko w Katanii.

Etna od kilku dni wykazuje ciągłość erupcyjną. To zjawisko, którego wcześniej nie obserwowano. Wulkan charakteryzował się krótkimi i gwałtownymi rytmami aktywności. Dziś widoczne eksplozje, fontanny lawy i gęste chmury popiołu przyciągają turystów, chcących z bliska zobaczyć Etnę. Wielu z nich łamie w tym celu podstawowe zasady ostrożności i wspina się na zbocze wulkanu, by zobaczyć rozżarzoną lawę. Ze względu na aktywność Etny nad wschodnią częścią Sycylii obowiązuje czerwony alert. Na lotnisku w Katanii wstrzymane zostały wszystkie przyloty i odloty. Tysiące osób chce wydostać się z wyspy po zakończonych wakacjach. Inni dopiero rozpoczynają urlop. Samoloty są masowo kierowane do Palermo, skąd pasażerowie próbują radzić sobie na własną rękę.

– Utknęliśmy, czekając na transport do Katanii. Nie wiemy, kiedy to nastąpi, co się wydarzy – mówił jeden z turystów.

Chaos potęguje brak informacji – podróżni czują się pozostawieni sami sobie przez linie lotnicze.

– Nie mam żadnych informacji. Lot został po prostu zmieniony. Albo skorzystasz z tego, albo po prostu zostaniesz na lotnisku wylotu – mówiła jedna z osób uwięzionych na Sycylii.

Katania szacuje, że obecny kryzys lotniczy jest najpoważniejszym od 20 lat. Straty w turystyce mogą sięgnąć 24 milionów euro.

TV Trwam News

drukuj