fot. Monika Tomaszek

Polscy rolnicy znów oszukani?

Ministerstwo rolnictwa zapewnia, iż gospodarze poszkodowani przez suszę i gradobicia dostaną odszkodowania. „Solidarność” obawia się, że to puste obietnice. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość zauważa, iż sytuację polskich rolników i producentów żywności dodatkowo pogarszają nieuczciwe zagraniczne praktyki.

W całej Polsce trwają żniwa. Rolnicy zbierają tegoroczne plony: żyto, pszenicę oraz owies. To jednak bardzo trudny rok. Koszty pracy podnoszą drożejące paliwa. Do tego susze i gradobicia zniszczyły część upraw, głównie na Lubelszczyźnie – mówiła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, Monika Przeworska.

– Plony niestety nie wszędzie są na zadowalającym poziomie – zwróciła uwagę Monika Przeworska.

Uprawy owoców jagodowych na Lubelszczyźnie nie nadają się do wykorzystania i przetwórstwa.

W Lublinie zebrała się Wojewódzka Rada Dialogu Rolniczego. Wiceminister rolnictwa, Małgorzata Gromadzka, zapewniała rolników, że nie pozostaną bez wsparcia.

„Pracujemy nad uruchomieniem doraźnej pomocy dotyczącej suszy, przymrozków i skutków upałów. Z całego województwa napływają apele o dialog” – zapewniła wiceszefowa resortu rolnictwa.

Szczegóły wsparcia jednak nie padły. Wiceszef rolniczej „Solidarności”, Tomasz Ognisty, obawia się kolejnych pustych obietnic.

– Dzisiaj mamy lipiec, od maja minęły dwa miesiące i praktycznie żadnych decyzji z resortu rolnictwa nie ma. Minister Krajewski nie jest sprawczy, nie ma po prostu pieniędzy – zaznaczył rolnik.

Polskim rolnikom i producentom żywności zagrażają nie tylko kwestie pogodowe, ale też nieuczciwe praktyki. Były wiceminister rolnictwa, Krzysztof Ciecióra, przypomniał, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości wprowadzono zakaz importu do Polski ukraińskiej mąki. Mimo to taka mąka finalnie trafia do polskich domów.

– Zboże sprowadzone z Ukrainy do Niemiec, przetworzone na mąkę, staje się produktem unijnym, który już może legalnie wjeżdżać do Polski – wyjaśnił poseł Krzysztof Ciecióra z PiS.

Podobnie pieczywo czy ciasta, które trafiają do nas z innych krajów UE, mogą być wytwarzane z ukraińskiej mąki, która nie musi spełniać żadnych unijnych wymogów. Co zaskakujące, nie ma danych na temat skali takich procederów.

– Brakuje kontroli i jednoznacznych danych o skali importu gotowego surowca, jakim jest mąka bądź produkty przetworzone z mąki, takie jak ciasto mrożone, które trafiają z Niemiec, z Litwy do Polski – mówił Krzysztof Ciecióra.

Problem dotyczy większej ilości produktów spożywczych. Ukraina omija unijne ograniczenia dotyczące eksportu ukraińskiego rzepaku.

– Wprowadziła sobie cła wewnętrzne, wywozowe na rzepak, tylko po to, żeby cenę rzepaku wewnątrz Ukrainy obniżyć, wyprodukować z tego olej i olejem zalewać całą Unię Europejską – wskazała Monika Przeworska.

Ukraińskie praktyki sprawiają, że do polskich sklepów trafiają produkty o nieznanym pochodzeniu, niekorzystnie wpływają także na konkurencyjność polskich produktów.

TV Trwam News

drukuj