fot. PAP/Radek Pietruszka

Porozumienie na linii Pałac Prezydencki – MSZ w sprawie nominacji ambasadorskich blokowane przez D. Tuska

Premier Donald Tusk blokuje porozumienie prezydenta Karola Nawrockiego z szefem MSZ, Radosławem Sikorskim, w sprawie nominacji ambasadorskich.

Pat w sprawie powoływania ambasadorów trwa od momentu przejęcia władzy przez Donalda Tuska. Nowy rząd odwołał z placówek ponad 50 ambasadorów. Nominacji nowych, z rekomendacji koalicji rządowej, nie podpisał ówczesny prezydent, Andrzej Duda. To nie przeszkodziło MSZ wysłać kandydatów na placówki jako ich kierowników, obniżając rangę kontaktów z państwami przyjmującymi. Także prezydent Karol Nawrocki od początku swojej kadencji nie zaakceptował żadnych zmian. Przyznał jednak, że była szansa na przełom w negocjacjach z MSZ. Miało już być gotowe wstępne, spisane porozumienie.

– Ja nie mam swojego zwierzchnika, ale jakiś ze zwierzchników ministra Sikorskiego zadecydował o tym, że wszelkie porozumienia z prezydentem, nawet jeśli są dobre dla Polski, nie mogą być realizowane, więc nie wygląda na to, że przed najbliższymi wyborami uda się dojść do porozumienia – zaznaczył Karol Nawrocki.

Na pytanie, czy premier zablokował porozumienie, szef MSZ, Radosław Sikorski, nie odpowiedział. Przekonywał, że takie porozumienie nie jest potrzebne.

– Pan prezydent na swoim biurku ma 40 tak przygotowanych wniosków. 46 wniosków.  I pan prezydent może jeszcze dziś siąść przy biurku i je podpisać. I zapewniam, że do tego nie potrzebuje żadnego porozumienia. To jest jego prerogatywa, ale i obowiązek – tłumaczył Radosław Sikorski.

Politycy koalicji rządowej przekonują, że to prezydent odpowiada za pat w sprawie ambasadorów.

– Jeżeli szukamy głównego winnego, to niestety to jest pan minister Przydacz i Kancelaria Prezydenta, która namawia prezydenta, żeby dalej niestety stosował obstrukcje, co nie służy polskiej dyplomacji – ocenił Andrzej Szejna, poseł Lewicy.

Polsce nie służą działania premiera Donalda Tuska – odpowiedział poseł PiS, Jan Dziedziczak, były wiceszef MSZ.

– Determinacja ze strony obozu Donalda Tuska, aby Polska nie miała ambasadorów na świecie, w tym w kluczowych państwach, takich jak choćby USA, jest duża, irracjonalna i rodzą się pytania, czy stoi za tym wyłącznie rywalizacja międzypartyjna – wskazał Jan Dziedziczak.  

Trudno się dziwić, że prezydent nie akceptuje chociażby kandydatury Bogdana Klicha na ambasadora w Waszyngtonie – mówił politolog Piotr Siekański.

– Jeśli propozycją na stanowisko tego ambasadora jest człowiek, który bardzo głęboko krytykował Trumpa i jego administrację, to trudno dojść do jakiś konkluzji, że jest to dobra decyzja – zaznaczył Piotr Siekański.

Donald Tusk podgrzewa konflikt z prezydentem, żeby zadowolić swój elektorat – komentuje wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak z Konfederacji.

– To jest zużywanie autorytetu naszego państwa na forum międzynarodowym, w celu uzyskania korzyści z wewnętrznej rywalizacji państwowej. To jest antypaństwowe – ocenił Krzysztof Bosak.

Rząd chce przykryć swoje porażki – dodał politolog dr Aleksander Kozicki.

– Frustracja w żelaznym elektoracie Koalicji Obywatelskiej narasta. W związku z tym odpowiedzią na to może być eskalacja w konflikcie z Pałacem Prezydenckim o nominacje ambasadorskie – wskazał dr Aleksander Kozicki.

Podobny konflikt dotyczący nominacji ambasadorkach Donald Tusk podgrzewał za prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

TV Trwam News

drukuj