Ideologiczna dieta w szkołach i przedszkolach
Od 1 września w szkołach i przedszkolach wprowadzono dietę planetarną dla dzieci. Według Ministerstwa Zdrowia ograniczenie spożycia mięsa ma wspierać zdrowie dzieci i ograniczać wpływ na klimat oraz środowisko. W rzeczywistości to wprowadzanie kolejnej ideologii i uderzenie w polskie rolnictwo.
Dokument, który wszedł w życie wraz z pierwszym dniem rozpoczętego właśnie roku szkolnego, to krok do marginalizacji pozycji mięsa na rzecz produktów roślinnych. Ministerstwo Zdrowia informuje, że dieta wprowadzana w szkołach jest po to, by między innymi zmieniać nawyki żywieniowe najmłodszych Polaków.
„Nowe standardy są zgodne z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia, według których żywność i napoje dostępne w szkołach powinny wspierać zdrowe nawyki żywieniowe dzieci oraz ograniczać dostęp do produktów, które to utrudniają” – wskazuje resort zdrowia.
Dieta planetarna nie powstała wyłącznie z myślą o zdrowiu. Jej założenia uwzględniają również wyzwania środowiskowe związane z produkcją żywności. Mecenas Marek Puzio zauważa, że dieta, jak wskazuje jej nazwa, to ideologia.
– Dochodzimy do wniosku, że zmiana tych zasad żywieniowych jest podyktowana nie tyle troską o zdrowie ucznia, co przede wszystkim troską o środowisko naturalne i dążeniem do tej mitycznej, chciałoby się powiedzieć, neutralności klimatycznej – podkreśla mec. Marek Puzio.
Zmiana w jadłospisach dzieci powinna być decyzją rodziców – mówi Adam Chmielewski ze Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk, które upomina się o prawa rodziców w szkołach.
– Ponieważ rodzice płacą za obiady, to rodzice powinni decydować o tym, co konsumują ich dzieci. I rodzice, myślę, wiedzą najlepiej, co potrzeba ich dzieciom. Mamy więc tutaj do czynienia ze swego rodzaju współczesnym komunizmem, w którym to jeden urzędnik chce decydować o wszystkim – zaznacza Adam Chmielewski.
Minister edukacji, Barbara Nowacka, konsekwentnie wprowadza kolejną ideologię do szkół, tym razem klimatyczną – zauważa poseł Konfederacji, Krzysztof Mulawa.
– Pewnie pani Nowacka powie, że mięso w polskiej szkole powinno zostać zabronione i ona bohatersko wykluczy produkty mięsne z diety polskich dzieci. Nie zgadzam się z tym, to zły znak dla polskiego rolnictwa, zły znak dla polskiego gospodarki i bardzo daleko mi od tego typu pomysłów – mówi Krzysztof Mulawa.
Polskie rolnictwo także ucierpi na ideologii żywieniowej w szkołach – zaznacza poseł Paweł Sałek.
– To jest przewrócenie całego łańcucha dostaw związanego ze szkołami, to jest zastępowalność mięsa poprzez inne produkty, za które także trzeba płacić. Natomiast tutaj, ze względu na podejście ideologiczne, pani minister decyduje o tym, żeby ograniczyć spożycie mięsa w polskich szkołach – tłumaczy poseł Paweł Sałek.
Rządzący twierdzą, że zmiana w żywieniu najmłodszych nie jest ideologią, a zasadność jej wprowadzenia potwierdzają badania naukowe – przekonuje poseł Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej.
– Dzisiaj to, jak powinna wyglądać zdrowa dieta, wskazują badania naukowe i o te badania naukowe również powinna opierać się dieta naszych dzieci. Mówienie dzisiaj, że ograniczenie spożycia mięsa to jest jakaś ideologia, to po prostu jest głupota i wskazuje na nieuctwo – twierdzi Adrian Witczak.
Mięso ze szkolnych stołówek nie zniknie od razu, ale proporcje na talerzu zmienią się znacząco na korzyść białka roślinnego, uzupełnianego umiarkowanymi ilościami drobiu, ryb, nabiału i jaj. Dieta planetarna została opracowana przez międzynarodową, 37-osobową komisję projektu EAT Lancet, finansowanego przez między innymi Ikeę czy Fundację Rokefellera. Projekt za jeden z celów dla ludzkości stawia ograniczenie spożycia mięsa o 90 procent.
TV Trwam News



