O. Igor Kolisnyk CSsR z Ukrainy: Narodowy Dzień Modlitwy 24 lutego to dzień pamięci o tym, że Bóg działa
Narodowy Dzień Modlitwy to bardzo pokorna odpowiedź na przeżycia tych trzech lat wojny. Jedyna możliwość, żeby jakoś sobie dać radę, to modlitwa. Inaczej w ogóle nie byłoby możliwe, żeby dać sobie radę z tym okropnym doświadczeniem brutalności wojny. Dla nas to bardzo naturalne, że ten dzień jest nie tylko dniem pamięci o tych, co polegli, ale to dzień pamięci o tym, że Bóg działa – mówił w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja o. Igor Kolisnyk, ukraiński redemptorysta z Prowincji Lwowskiej.
[Mijają trzy lata od wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie], jednak – na co wskazał sam gość „Aktualności dnia” – nie można zapominać, że konflikt tak naprawdę trwał już od 2014 roku. . Kiedy Rosjanie zaatakowali 24 lutego 2022 r., o. Igor Kolisnyk posługiwał w Stanach Zjednoczonych. Wspomina on, że kładł się wówczas spać, ale postanowił jeszcze przejrzeć portale informacyjne. Właśnie wtedy dowiedział się o wybuchu wojny.
– Nie wiadomo było, co zrobić – szczególnie, jak jesteś daleko. Współbracia, rodzina – wszystko jest w domu, na Ukrainie. Modlitwa to była jedyna możliwa odpowiedź dla mnie w tym momencie i wiem, że dla wielu ludzi na Ukrainie było tak samo. (…) Chociaż wojna już była, nikt nie wierzył w to, że to będzie na taką szeroką skalę i z taką brutalnością. Chociaż się mówiło o tym, że Rosjanie chcą zniszczyć (…) obiekty infrastruktury, ostrzeliwano miasta i zwykłych ludzi. (…) To, że w tym momencie nie było żadnych zasobów, żeby bronić się przeciwko tym ostrzałom, spowodowało wielki strach i uświadomienie, że są rzeczy, których nie kontrolujemy. Ta wojna (…) to był moment małości ludzkiej (…), w której człowiek mógł tylko ufać Bogu – podkreślił redemptorysta.
To właśnie spowodowało, że ukraiński parlament przyjął w tym roku uchwałę o ustanowieniu dnia 24 lutego [Narodowym Dniem Modlitwy].
– To bardzo pokorna odpowiedź na przeżycia (…) tych trzech lat. Jedyna możliwość, żeby jakoś sobie dać radę, to modlitwa. Inaczej w ogóle nie byłoby możliwe, żeby dać sobie radę z tym okropnym doświadczeniem brutalności wojny. Dla nas to bardzo naturalne, że ten dzień jest nie tylko dniem pamięci o tych, co polegli, byli zabici podczas tych trzech lat (czyli już 11 lat wojny), ale to jest dzień pamięci o tym, że Bóg działa. Te trzy lata to doświadczenie Bożego działania, bo – ciężko, ale jakoś – trwamy jeszcze w walce – zaznaczył o. Igor Kolisnyk.
Wojna pokazała też, że Bóg może wyciągnąć dobro ze zła.
– Jeden z naszych ukraińskich dziennikarzy, dość znany ze swojej postawy antyreligijnej (…), dał świadectwo wiary na froncie (bo poszedł na wojnę jako dobrowolny żołnierz). Powiedział, że nauczył się modlić tam, w szańcach. Powiedział, że w sytuacjach w życiu, w których nic nie kontrolujesz, jedyne, co możesz zrobić (…), to zacząć się modlić. Powiedział, że dla niego – ateisty – wojna stała się doświadczeniem wiary, nauczył się modlić. Nie wiem, na ile głębokie to było nawrócenie, ale wiemy też, że dla naszego narodu modlitwa na pewno stała się bardzo ważna – podkreślił ukraiński duchowny.
Modlitwa nie jest tylko wyrazem strachu przed śmiercią, reakcją na sytuacje, których nie kontrolujemy. Wśród wielu Ukraińców rzeczywiście nastąpiło pogłębienie wiary – żywej relacji z Bogiem.
– Przeciętny człowiek, chrześcijanin, na Ukrainie może kilka razy na dzień pyta się: „Gdzie jest w tym wszystkim Bóg?”, ale to nie jest pytanie zwątpienia, gdzie człowiek odrzuca Boga, tylko zaczyna szukać Go jeszcze intensywniej w tych wszystkich przeżyciach, bo powiedzieć sobie, że to wszystko nie ma sensu to jest zaprzeczenie siebie samego. Szukanie sensu możliwe jest tylko z Bogiem i dużo ludzi szuka sensu z Bogiem. Mamy takie doświadczenie w naszych parafiach, że żołnierze, którzy przyjeżdżają (z frontu – radiomaryja.pl) na jakiś krótki albo inny odpoczynek, przychodzą do spowiedzi, bo odczuwają wielką potrzebę szukania w Bogu sensu swojej walki, swojej męki, ciężkich przeżyć, które mają na froncie. To nie jest tak, że po prostu walczą, bo walczą, bo zostali najechani, są zmuszeni do walki, ale walczą dla czegoś, za coś, co jest ważniejsze od nich: za rodziny, za swój kraj, za ojczyznę, za wszystkich tych, których kochają. Chcą widzieć w tej walce nie jakieś korzenie polityczne, tylko narodowe, czyli walczą za swój naród. Tylko dlatego możemy to przetrwać – opowiadał zakonnik.
Redemptorysta zwrócił też uwagę, że rosyjska napaść zjednoczyła Ukrainę. Wcześniej wschód i zachód kraju żyły jak gdyby oddzielnie. Wojna pokazała Ukraińcom, że aby przetrwać, muszą być zjednoczeni.
Całość rozmowy z o. Igorem Kolisnykiem jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



