Bez prawdy o Wołyniu nie będzie zgody Polski na wejście Ukrainy do UE
Ukraina chce wejść do Unii Europejskiej. Polska od dawna to postuluje, ale Polacy mniej chętnie spoglądają na taki scenariusz. Wszystko wskazuje na to, że duży wpływ na taką ocenę ma rosnąca świadomość skali ludobójstwa na Wołyniu. Kryje się za nią presja społeczna, by w procesie akcesyjnym stawiać Ukrainie twarde warunki. Chcą ich największe partie opozycyjne, chce ich prezydent, ale w tej sprawie niejednoznaczny pozostaje rząd.
Kijów rozpoczął kolejny etap negocjacji ws. wejścia do Unii Europejskiej, czym chwaliła się w Gdańsku premier Ukrainy, Julia Swyrydenko.
– Ukraina jest wzmacniana przez europejską przyszłość, przez nasze członkostwo w Unii Europejskiej. Miniony tydzień był dla nas przełomowy. Otwarto pierwszą sesję negocjacyjną – mówiła Julia Swyrydenko.
W najnowszym sondażu prawie 60 proc. badanych Polaków uważa, że Ukraina nie powinna wejść do Unii Europejskiej. Powodem może być nierozliczenie się Kijowa z przeszłością, czyli ludobójstwem na Wołyniu. Jednocześnie prezydent Karol Nawrocki, który odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego, ma rekordowe sondaże zaufania.
– Polska nie zgodzi się na gloryfikowanie tych, którzy mordowali polskich, bezbronnych cywilów – podkreślił Karol Nawrocki.
Zaufanie do prezydenta deklaruje prawie 55 proc. badanych. Według minister Agnieszki Jędrzak to efekt wiarygodności Karola Nawrockiego.
– Tematy dyplomacji historycznej, rozliczenia przeszłości i upominanie się o naszą godną pozycję na arenie międzynarodowej to były tematy kampanii i one są konsekwentnie realizowane – zaznaczyła Agnieszka Jędrzak, minister w Kancelarii Prezydenta RP.
Oba badania pokazują, że Polacy mają świadomość tego, czym była Rzeź Wołyńska. Konsekwencją tej świadomości jest presja społeczna. Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, podkreślił, że Ukraina musi przyznać się do winy, przeprosić i zgodzić na pochówek ofiar.
– Polska powinna rozpocząć blokowanie klastrów kolejnych rokowań dotyczących wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej – powiedział Jarosław Kaczyński.
Premier Donald Tusk, mówiąc o przyszłości Kijowa, mówił co prawda o znaczeniu przeszłości, ale dziś to nie Polska, ale Węgry są tym krajem, który zablokował przyspieszenie negocjacji akcesyjnych z Ukrainą.
– Przyszłość możemy zbudować tylko na prawdzie, na wzajemnym szacunku, na rozumieniu historii – oznajmił premier D. Tusk.
Stanowisko polskiego rządu trudno uznać za jednoznaczne. W koalicji rządowej są politycy, którzy mówią o potrzebie studzenia emocji.
– Nie potrzebujemy tutaj podsycania tych antyukraińskich nastrojów – stwierdziła Katarzyna Kotula, pełnomocnik rządu ds. równości.
Są też tacy, którzy oczekują od Ukrainy przeprosin.
– Bez zgody Polski Ukraina nie wejdzie do UE i dzisiaj to zaufanie, ta relacja została podważona. W interesie Ukrainy jest, żeby ją wyjaśnić – zauważył Rafał Kasprzyk, poseł Centrum.
Pałac Prezydencki otwarcie podniósł, że gloryfikując banderowców, Ukraina sama zamyka przed sobą drzwi do Unii Europejskiej.
– Ukraina, jeśli nie upora się z tą przeszłością, no to nie ma na razie dla niej miejsca w Unii Europejskiej – akcentowała minister w Kancelarii Prezydenta RP.
Kolejny warunek członkostwa Ukrainy w UE postawił prezydencki minister Karol Rabenda.
– Walka z korupcją. Wiemy, że na Ukrainie jest duży z tym problem – wskazał Karol Rabenda.
Trzecia kwestia, ważna dla Polski, to rolnictwo.
– Gdyby Ukraina miała w przyszłości kiedykolwiek wejść do Unii Europejskiej, to muszą być zabezpieczone interesy polskich rolników, to oczywiste – mówił Piotr Uściński.
Kijów nie widzi jednak w Polsce partnera. Prof. Tadeusz Marczak przywołał kryzys zbożowy z 2023 roku i przypomniał, że Ukraina wolała prowadzić rozmowy w Brukseli, a nie w Warszawie.
– Ponad głowami Polski, dogadując się właśnie z Unią Europejską – oznajmił prof. Tadeusz Marczak, politolog.
Pomijając Polskę, Kijów próbuje kreować się na przyszłego lidera Europy Środkowo-Wschodniej. Działania Wołodymyra Zełenskiego już teraz na to wskazują.
– Widać wyraźnie, że tym krajem, na które on się w tej chwili orientuje, są Niemcy. W związku z tym Polska przestała mu być do czegokolwiek potrzebna – zaznaczył dr Bogdan Pliszka z Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.
Wejście Ukrainy do UE wymaga zgody wszystkich państw członkowskich oraz ratyfikacji krajowej. W Polsce oznacza to też zgodę parlamentu i prezydenta. Decyzję może też poprzedzić referendum.
TV Trwam News



