Zbigniew L., zamieszany w dziką reprywatyzację w Warszawie, doradcą szefa SKW. P. Lisiecki: Mówił, że miał zgodę, aby być kuratorem w sprawach związanych z reprywatyzacją, jednak jego ówcześni przełożeni stwierdzili, że takiej zgody mu nie wydawali
Pytaliśmy się pana pułkownika o to, czy miał zgodę swoich przełożonych odnośnie tego, żeby być kuratorem w sprawach związanych z reprywatyzacją. I pan pułkownik wskazał, że miał taką zgodę, podczas gdy potem okazało się, jego przełożeni ówcześni stwierdzili, że takiej zgody mu nie wydawali. W związku z czym ktoś tutaj kłamie – wiele wskazuje na to, że pan pułkownik – mówił we wtorkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam Paweł Lisiecki, wiceprzewodniczący komisji ds. reprywatyzacji nieruchomości warszawskich. Odniósł się w ten sposób do medialnych doniesień o powołaniu przez szefa SKW na funkcję swojego doradcy Zbigniewa L. – człowieka zamieszanego w dziką reprywatyzację w Warszawie.
Portal zero.pl opublikował w poniedziałek artykuł, z którego wynika, że zamieszany w aferę reprywatyzacyjną pułkownik Zbigniew L. od dłuższego czasu jest jednym z doradców szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, gen. Jarosława Stróżyka.
Szefowi Służby Kontrwywiadu Wojskowego, generałowi Jarosławowi Stróżykowi, doradza prawnik zamieszany w dziką reprywatyzację w Warszawie. Równocześnie służby podległe premierowi bezprawnie blokowały dostęp do informacji niejawnych byłemu szefowi BBN.https://t.co/4kFVGIbkhk
— Radio Maryja (@RadioMaryja) April 27, 2026
Paweł Lisicki przyznał, iż jest dość zaskoczony tym faktem i dodał, że ta sprawa, nawet jak na „standardy” obecnie rządzących, jest „bardzo gruba”.
Na pułkowniku Zbigniewie L. ciążą zarzuty dot. m.in. kłamstwa przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji w Warszawie.
– Pytaliśmy się pana pułkownika o to, czy miał zgodę swoich przełożonych odnośnie tego, żeby być kuratorem w sprawach związanych z reprywatyzacją. I pan pułkownik wskazał, że miał taką zgodę, podczas gdy potem okazało się, jego przełożeni ówcześni stwierdzili, że takiej zgody mu nie wydawali. W związku z czym ktoś tutaj kłamie – wiele wskazuje na to, że pan pułkownik, chyba że bierze całą winę na siebie, ale jeżeli bierze winę na siebie, to powinien zostać wówczas skazany za kłamstwo – zaznaczył na antenie TV Trwam wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji.
Zbigniew L. reprezentował jako kurator Józefa Pawlaka, który w momencie uzyskania decyzji zwrotowej – gdyby żył – miałby 128 lat. Takie działanie to jedna z metod, którą stosowano w celu przejęcia nieruchomości w Warszawie, w sytuacji gdy nie znano miejsca pobytu dotychczasowego właściciela – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.
– Osoba taka w latach 40-tych, 50-tych [XX wieku – red.] złożyła wniosek o dzierżawę wieczystą. I potem, w latach 90-tych czy po 2000 roku znajdowali się tacy cwaniacy, którzy postanowili być kuratorami dla tychże nieznanych z miejsca pobytu ludzi już bardzo wiekowych – jak widać tu 128-latek, tam gdzieś 120-latek, 130-latek, którzy chociażby ze względów biologicznych nie mogli już żyć. I ci ludzie przejmowali te nieruchomości – wyjaśnił radny sejmiku mazowieckiego z PiS.
Zbigniew L. to postać z głęboką przeszłością jeszcze za czasów PRL-u.
– Pan pułkownik Zbigniew L. był osobą, która, po pierwsze, była prokuratorem wojskowym w okresie PRL-u. Później był funkcjonariuszem Urzędu Ochrony Państwa. Później był, nie znam do końca jeszcze wszystkich informacji, ale był w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Zajmował się likwidacją Komisji Likwidacyjnej ds. WSI. To też było pytanie do pana pułkownika, jak się okazało, że ma taką bogatą przeszłość, czy był sam w WSI – tutaj zaprzeczył, natomiast jest to osoba, która jest w pewien sposób oddana pewnej części elit PRL-u i ten dług w jakiś sposób jest mu spłacany – ocenił Paweł Lisiecki.
Wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji zwrócił również uwagę na spotkania pułkownika L. z funkcjonariuszami rosyjskiej FSB.
– Pan pułkownik Zbigniew L. jest również umoczony w kontakty z FSB. Trzeba jasno wskazać, że brał udział w pewnym spotkaniu, gdzie przy alkoholu rozprawiali wskazani ze strony polskiej funkcjonariusze z funkcjonariuszami rosyjskiej FSB. Te nagrania można było obserwować w internecie – przypomniał gość TV Trwam.
Radny sejmiku mazowieckiego z PiS został również zapytany o to, jak obecnie przebiega proces odzyskiwania przez miasto stołeczne Warszawa ukradzionych nieruchomości.
– Komisja nadal funkcjonuje, tylko inny jest kierunek odbierania tych nieruchomości. Natomiast mnie najbardziej niestety boli to, że zmieniło się podejście do lokatorów, którzy z tych kamienic zwróconych, tych kamienic ukradzionych (…) zostali wyrzuceni i tutaj, w moim przekonaniu, już nie ma takiego podejścia jak wcześniej, gdzie to była chęć pewnego rodzaju zadośćuczynienia tym ludziom – podkreślił Paweł Lisiecki.
Nadal podejmowane są próby przejęcia mienia miejskiego.
– Natomiast ze względu na przepisy prawa, które wprowadzone zostały za czasów Prawa i Sprawiedliwości dzisiaj niemożliwy jest, zgodnie z prawem, zwrot nieruchomości, która jest zamieszkała, w której mieszkają ludzie, którzy mają umowy najmu i to jest tak naprawdę niemożliwe – wskazał wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji.
radiomaryja.pl




