fot. PAP/Tomasz Gzell

Świadek przed komisją weryfikacyjną do spraw dzikiej reprywatyzacji w absurdalny sposób zasłaniał się niepamięcią

Nie wiem, nie pamiętam – te słowa najczęściej padały podczas dzisiejszego posiedzenia komisji weryfikacyjnej do spraw dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. Niepamięcią cały czas zasłaniał się Kamil Kobylarz. To jeden z najbliższych współpracowników handlarza nieruchomościami Marka M.

https://twitter.com/Katarzyna_str/status/1022423296846036992

Kamil Kobylarz to jeden z najbliższych współpracowników znanego handlarza nieruchomościami Marka M. Świadek nie chciał odpowiedział dziś praktycznie na żadne z zadanych pytań. Niemalże przy każdym z nich zasłaniał się niepamięcią.

– Biedny świadek prawie sto razy powiedział nie pamiętam – komentował zeznania przewodniczący komisji Patryk Jaki.

– Widać, że panowie mają coś do ukrycia. Jeżeli prawie sto razy pojawia się „nie pamiętam” u człowieka, który ma trzydzieści kilka lat, to coś tu jest nie w porządku – podkreślał wiceminister sprawiedliwości.

Oburzenia zachowaniem świadka nie kryła Ewa Andruszkiewicz, członek Rady Społecznej przy komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji.

– Oni wszyscy udają, że po prostu nie było żadnej reprywatyzacji i nikomu żadna krzywda się nie stała. Kompletnie nie rozumieją co się wydarzyło. Uważają, że to była fajna zabawa. Tak samo niestety myśli Ratusz czego dowodem jest jego stosunek do odszkodowań, które są przyznawane przez komisje, które Ratusz odsyła do sądów – mówiła.

Ewa Andruszkiewicz wskazała, że zachowanie Kamila Kobylarza przed komisją była kpiną.

– Mamy postawę człowieka, który nie jest głupi facetem, który ma 33 lata, a nic nie pamięta. Nie wie jak poznał oskarżonych w sprawie reprywatyzacji. Nie pamięta jak z piłą ciął zamki u Jolanty Brzeskiej, on tam w ogóle nie wchodził, jak wynosił pralkę ze strychu tego mieszkania. On po prostu tego nie pamięta. To jest kpina, która mam nadzieję zostanie ukarana przez prokuraturę – akcentowała Andruszkiewicz.

Kamil Kobylarz mieszkał w niemal wszystkich nieruchomościach przejmowanych przez Marka M. Lokatorzy podkreślają, że pojawiał się tam, by tak uprzykrzyć mieszkańcom życie, by ci wyprowadzili się z tych nieruchomości.

– Metody, które stosowała grupa Marka M. były wyjątkowo brutalne – potwierdził Patryk Jaki.

Do złożenia zeznań wezwany został także Hubert Massalski, kolejny współpracownik Marka M. Był on zarządcą nieruchomości, do których prawa nabył Marek M. Odpowiadał za pobieranie czynszu, a także jego podnoszenie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj