[Jestem w Kościele] Uciszyć papieża
Ojciec Święty bardzo podpadł prezydentowi USA i jego zwolennikom. Donaldowi Trumpowi nie spodobało się, że Leon XIV apeluje o pokój i głosi Ewangelię w porę i nie w porę. Papież jednak nie przejął się atakami środowisk spod znaku MAGA i po raz kolejny potępił tych, którzy wykorzystują religię do własnych celów.
Wszystko zaczęło się od tego, że Leon XIV określił jako nieakceptowalne groźby Donalda Trumpa o zniszczeniu cywilizacji w przypadku niewypełnienia warunków ultimatum postawionego Iranowi. Ponadto papież stwierdził m.in., że Bóg nie wysłuchuje modlitw tych, którzy prowadzą wojny. To zirytowało prezydenta USA, który najpierw zarzucił Leonowi XIV m.in., że jest słaby w sprawie przestępczości, bardzo liberalny i że został papieżem tylko dlatego, że on sam jest w Białym Domu. Następnie wrzucił grafikę przedstawiającą siebie jako Jezusa, nieudolnie potem tłumacząc, że chodziło o lekarza.
Z kolei najwyżej postawiony katolik w administracji USA, wiceprezydent J.D. Vance, posunął się nawet do pouczania papieża, aby trzymał się z dala od polityki i był bardziej ostrożny, gdy wypowiada się o teologii. Powołał się przy tym na koncepcję wojny sprawiedliwej, jak gdyby nie wiedział, że autorem tej koncepcji jest św. Augustyn, czyli duchowy ojciec Leona XIV. Wielką zuchwałością byłoby zatem twierdzenie, jakoby biskup Rzymu nie miał o niej pojęcia lub źle ją rozumiał. W odpowiedzi na słowa wiceprezydenta USA głos zabrał m.in. bp James Massa, przewodniczący Komisji ds. Doktryny amerykańskiego Episkopatu, który wyjaśnił, że papież w swoich wypowiedziach czerpie właśnie z ponad tysiącletniej doktryny wojny sprawiedliwej.
Tymczasem podczas podróży apostolskiej do Kamerunu Ojciec Święty znów nie gryzł się w język. Stwierdził, że świat jest niszczony przez garstkę tyranów trzymających władzę. „Biada tym – mówił Leon XIV – którzy naginają religie i nawet samo imię Boga do własnych celów wojskowych, ekonomicznych i politycznych, wciągając to, co święte, w to, co jest najbardziej brudne i mroczne”. Warto tu przypomnieć, że nie ma nic wyjątkowego w papieskim wołaniu o pokój i zabieraniu głosu przez Kościół w tego rodzaju sprawach. To samo robili bez wyjątku wszyscy ostatni Następcy św. Piotra – chociażby Jan Paweł II sprzeciwił się w 2003 r. amerykańskiej inwazji na Irak.
Jeśli coś czemuś powinno być podporządkowane, to polityka Ewangelii, a nie odwrotnie. Dzięki Bogu, że Ojciec Święty mężnie staje na straży tej prawdy i nikt nie ma prawa uciszać jego głosu. „Wolę, abyśmy mieli papieża, który ma rację, gdy świat się myli, niż papieża, który ma rację, gdy świat ma rację”. Te słowa G. K. Chestertona przytoczył któregoś razu Sługa Boży abp Fulton Sheen i dodał: „Gdy świat się myli, mamy przewodnika. Jest to wielce pocieszające”.
Wojciech Grzywacz



