[Jestem w Kościele] Ratujmy I Komunię
Nadszedł maj, a wraz z nim uroczystości I Komunii Świętej. Ten wyjątkowy moment w życiu dzieci, ich bliskich i wspólnoty parafialnej nierzadko przybiera jednak formę, która nie licuje z powagą i świętością tego wydarzenia. Chodzi nie tylko o komercjalizację całej otoczki pierwszokomunijnej w postaci coraz droższych prezentów, wymyślnych kreacji czy wystawnych przyjęć, ale także o wypaczenia, do których dochodzi w samym sercu tej uroczystości, czyli podczas liturgii.
W jednej z parafii podczas Mszy dzieci komunijne odtańczyły układ przygotowany przez katechetkę przy aplauzie rodziców i zachwycie księdza proboszcza. Można starać się to tłumaczyć radosnym charakterem tego wydarzenia, ale jednak działo się to podczas Najświętszej Ofiary, która jest uobecnieniem męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Nieodłącznym elementem pierwszokomunijnych uroczystości są różnej maści podziękowania, wystąpienia okolicznościowe czy wręczanie upominków, które przecież bez żadnego problemu można by przesunąć poza liturgię. Nagminnie zdarza się też oklaskiwanie różnych aktywności, jakby to nie była Msza Św. tylko jakiś spektakl. Tych mniejszych i większych nadużyć jest tak wiele, że zostały zebrane w formie „pierwszokomunijnego bingo”, które łatwo można znaleźć w sieci. Dzięki Bogu nie wszędzie tak jest, ale nie tylko z moich obserwacji wynika, że skala problemu jest poważna.
Trzeba mieć świadomość, że te wypaczenia nie pojawiły się znikąd. Nie sposób pominąć wpływu współczesnej, coraz bardziej zlaicyzowanej i konsumpcjonistycznej kultury, która w większym lub mniejszym stopniu kształtuje mentalność ludzi. Warto jednak w pierwszej kolejności dostrzec to, na co mamy w Kościele wpływ. Mam na myśli choćby formatowanie duchowości dzieci i rodziców poprzez szkodliwe formy tzw. Mszy dla dzieci, które ktoś nazwał kiedyś „zorganizowaną obrazą Boską”. To mocne określenie, ale niestety w wielu przypadkach adekwatne. Jeśli bowiem nagminnie, infantylizujemy dzieci i rodziców zamiast wpajać im szacunek do liturgii, to nie dziwmy się, że ma to później swoje konsekwencje.
Te wszystkie zaniedbania i nadużycia świadczą o niskim poziomie świadomości liturgicznej sporej części wiernych, a także co gorsza, również kapłanów, którzy w najlepszym razie tolerują tego rodzaju sytuacje. Przede wszystkim konieczna jest zatem gruntowna katecheza i formacja, a także dobry przykład w myśl zasady sformułowanej przez papieża Benedykta XVI, że najlepszą katechezą o Eucharystii jest sama Eucharystia dobrze celebrowana.
Ks. Daniel Wachowiak napisał ostatnio w mediach społecznościowych, że zna księży, którzy mają ochotę wziąć L4 na czas I Komunii w parafii, bo przestała być ona wydarzeniem religijnym. Jego zdaniem konieczna jest radykalna reforma tej uroczystości, bo w przeciwnym razie będzie przybywało cichych apostazji. Wśród propozycji jest np. rezygnacja z grupowych I Komunii na rzecz indywidualnych. Możemy się spierać, czy to dobry pomysł i szukać innych rozwiązań, ale jedno jest pewne – coś trzeba z tym zrobić.
Wojciech Grzywacz



