[Jestem w Kościele] Ewangelia według Białego Domu
Donald Trump jak Jezus Chrystus? Takiego bluźnierczego porównania dopuściła się Paula White-Cain, pastorka i doradczyni duchowa prezydenta USA podczas wielkanocnego spotkania w Białym Domu. Jednak jej bulwersujące słowa nie są tylko incydentem, lecz jedną z całej serii skandalicznych wypowiedzi i działań najwyższych przedstawicieli USA.
Podczas nabożeństwa w Pentagonie sekretarz wojny, Pete Hegseth, modlił się publicznie, aby „Bóg Wszechmogący wylał swój gniew i połamał zęby bezbożnym oraz zezwolił na przytłaczającą przemoc wobec tych, którzy nie zasługują na litość”. Prawdopodobnie do tych słów odniósł się Papież, mówiąc w Niedzielę Palmową, że Bóg nie może być wykorzystywany do usprawiedliwienia wojny i nie wysłuchuje modlitw tych, którzy ją prowadzą. „Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi” – zaznaczył Leon XIV przywołując słowa proroka Izajasza. Ostatnio z kolei w odpowiedzi na groźby Donalda Trumpa o zniszczeniu cywilizacji w Iranie, Ojciec Święty dał do zrozumienia, że wojna rozpętana przez USA i Izrael nie może być uznana za sprawiedliwą. Ambasador Iranu przy Stolicy Apostolskiej podziękował za to jasne stanowisko Leona XIV i podkreślił, że przyczyniło się ono do zapobiegnięcia eskalacji konfliktu.
Wróćmy jeszcze do Pete’a Hegsetha, który przoduje w nadużywaniu imienia Boga do niecnych celów. Pastor Doug Wilson, którego sekretarz wojny zaprosił do poprowadzenia nabożeństwa w Pentagonie, opowiedział się za usunięciem z przestrzeni publicznej katolickiego kultu, w tym np. procesji Bożego Ciała. To właśnie do jego wspólnoty należy Pete Hegseth. Antykatolickie nastawienie dało o sobie znać, kiedy podległy mu Pentagon po raz pierwszy od dziesięcioleci nie zorganizował nabożeństw wielkanocnych dla katolików, a jedynie dla protestantów. Do tego wszystkiego dochodzi niezwykle wpływowy za obecnej administracji chrześcijański (przede wszystkim ewangelikalny) syjonizm.
Jeszcze większy szok wywołały doniesienia mediów o groźbach wobec Papieża, jakich amerykańscy urzędnicy mieli użyć w rozmowie z nuncjuszem apostolskim w Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciele Pentagonu mieli sugerować, że USA mają siłę wojskową, by robić co tylko zechcą i lepiej, aby Papież zajął ich stronę. Jeden z urzędników miał nawet przywołać w rozmowie niewolę awiniońską. Zarówno Pentagon, jak i Watykan jednak zaprzeczyły, że coś takiego miało miejsce.
Owszem, wyżej wymienione postacie nie są katolikami. Niemniej jednak swoją władzę zawdzięczają także wyborcom katolickim, a w obecnej administracji kluczowe stanowiska zajmują również katolicy – wiceprezydent J.D. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio. Czy ktoś słyszał, aby dystansowali się od tych skandalicznych wypowiedzi? Niestety nie, wręcz przeciwnie, aktywnie przykładają rękę m.in. do wojny z Iranem. A przecież katolikiem jest się (a przynajmniej powinno się być) zawsze, nie tylko od święta. Niech więc opisane tu wydarzenia będą przestrogą przed instrumentalnym wykorzystywaniem religii i politycznym mesjanizmem, które działają na szkodę zarówno chrześcijaństwu, jak i polityce rozumianej jako roztropna troska o dobro wspólne.
Wojciech Grzywacz



