
Obraz autorstwa Freepik
Dr Z. Barciński: Edukacja seksualna powinna być prorodzinna
Właściwe ujęcie edukacji seksualnej to umieszczenie tej tematyki w kontekście małżeństwa i rodziny. Edukacja seksualna powinna być prorodzinna. Program przedmiotu edukacja zdrowotna to wizja antyrodzinnej edukacji seksualnej – podkreślał w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów „Natan”.
W ubiegłym tygodniu w Warszawie zaprezentowano bezpłatny podręcznik dla nauczycieli do przedmiotu edukacja zdrowotna. Ma on łącznie 800 stron. Podręcznik porusza m.in. tematykę zdrowia seksualnego. Niepokoi brak poświęcenia w tym kontekście należytej uwagi małżeństwu i rodzinie.
– Właściwe ujęcie edukacji seksualnej to jest umieszczenie tej tematyki w kontekście małżeństwa i rodziny. Edukacja seksualna powinna być prorodzinna, natomiast w tym podręczniku małżeństwo jest wymienione raptem dwa razy w dziale „Zdrowie seksualne” i to albo w kontekście negatywnym, albo jako element równie wartościowy jak inne związki seksualne. Na temat rodziny jest pół strony w tym całym bloku (…). Przede wszystkim mowa o tym, że w rodzinie są stereotypy płciowe, które negatywnie wpływają na kształt rodziny. Nie ma ani słowa o tym, że dziecko jest wartością. Jest wręcz – można powiedzieć – między wierszami takie założenie, że dziecko to zagrożenie, przed którym należy się strzec. Tak więc można podsumować, że małżeństwo, rodzina, dziecko to tematy, które są nieobecne, a jeśli są obecne gdzieś na marginesie, to w negatywnym kontekście. To pokazuje, że to jest wizja antyrodzinnej edukacji seksualnej – zwrócił uwagę dr Zbigniew Barciński.
Blok poświęcony zdrowiu seksualnemu zawiera za to odniesienia do transpłciowości. Nie jest ona przedstawiona jako zaburzenie, ale jako wariant rozwojowy. Jak zaznaczył prezes Stowarzyszenia Pedagogów „Natan”, stosowany jest w tym kontekście język ideologiczny używany przez środowiska LGBT.
– Transpłciowym mężczyzną jest nazywana (…) „osoba o tożsamości męskiej, której przypisano płeć kobiecą”. To znaczy, że pomylono się, że płeć to coś, co się przypisuje, coś, co nie wynika z natury. Tu jest to bardzo wyraźne genderowe rozumienie płci jako czegoś, co się odczuwa i co może być niezgodne z biologią, z anatomią, z fizjologią. Bez związku z genderową koncepcją płci jest późniejsze omawianie żeńskich i męskich narządów płciowych (…). Z jednej strony jest promocja niebinarności, a z drugiej strony, jak przychodzi do omówienia budowy ciała ludzkiego, to jest powrót do binarności. Jest mowa o tranzycji społecznej, ale bardzo ogólna, jest np. mowa o tym, że należy umożliwić osobom transpłciowym funkcjonowanie w przestrzeni publicznej, ale nie ma sprecyzowania, że to np. oznacza (…) udostępnienie damskich toalet mężczyznom, którzy identyfikują się jako kobiety. Jest wspomniana tranzycja medyczna, jest takie sformułowanie jak terapie hormonalne, inne formy opieki medycznej, ale tylko tyle. Nie ma ani słowa o skutkach przyjmowania hormonów, nie ma ani słowa o tym, na czym polegają operacje, okaleczanie ciała, bo jak inaczej można nazwać amputowanie piersi dziewcząt, kobiet, które identyfikują się jako mężczyźni. To jest w formie – można powiedzieć – zawoalowanej. Tylko hasła, bez żadnych konkretów, bez pokazania, na czym to polega, bez pokazania, że [terapia hormonalna w celu tzw. korekty płci – radiomaryja.pl] to uderzenie w zdrowie, to dewastowanie zdrowia, bez pokazania, że tranzycja medyczna to okaleczanie ciała. Ta koncepcja edukacji seksualnej to koncepcja antyzdrowotna, bo to jest uderzenie w zdrowie – mówił gość „Aktualności dnia”.
Dodatkowo seksualność jest w podręczniku przedstawiana wyłącznie przez pryzmat przyjemności, bez kontekstu małżeństwa i rodziny. Wprost wskazują na to zawarte w podręczniku prawa seksualne traktowane jako prawa człowieka.
– To jest po prostu absolutne odrzucenie norm, wartości, odrzucenie rodziny. Jeszcze propagowana jest wizja, że edukacja seksualna powinna trwać przez całe życie i powinny być w nią zaangażowane wszystkie instytucje społeczne. Można powiedzieć, że to jest obsesja. Autorki i autorzy tego podręcznika, przytaczając te prawa, że tak powiem, promują obsesję seksualną, ale też radykalną rewolucję społeczną – podkreślił rozmówca Radia Maryja.
Ministerstwo Edukacji dąży do tego, by edukacja zdrowotna była przedmiotem obowiązkowym. Przeciwne są temu rozmaite środowiska zrzeszone w ramach Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Żądają one likwidacji przedmiotu edukacja zdrowotna i przywrócenia prorodzinnej edukacji seksualnej, jaka była realizowana w ramach zlikwidowanego przez obecny rząd przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie.
Całość rozmowy z dr. Zbigniewem Barcińskim jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



