fot. Monika Tomaszek

Spór o unijny pogram SAFE trwa. Ekonomiści przestrzegają przed 45-letnim okresem zapadalności pożyczek

Oprocentowanie w ramach programu pożyczkowego SAFE ma być zmienne. To niepokoi ekonomistów, którzy wskazują na długi, bo aż 45-letni okres zapadalności pożyczek. Polska, zgadzając się na unijną pożyczkę, może też wpaść w polityczny szantaż Brukseli.

Z łącznej puli 150 mld euro Bruksela przyznała Polsce niespełna 44 mld euro. Największe pytania dotyczą warunków cenowych oraz mechanizmu spłaty zadłużenia. Resort finansów podał, że wysokość oprocentowania pożyczki wyniesie 3,17 proc., co zadowala ministra obrony narodowej, Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Dzisiaj nie ma bardziej korzystnego oprocentowania niż to wynikające z pożyczki SAFE ze wsparcia europejskiego – zapewniał Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej, prezes PSL.

Tymczasem opozycja ustami senatora PiS, Wojciecha Skurkiewicza, alarmuje, że takowe niskie oprocentowanie faktycznie będzie, ale tylko przez rok.

Każdego roku to będzie oprocentowanie płynne i to oprocentowanie każdego roku będzie się zmieniało – powiedział Wojciech Skurkiewicz, senator PiS, były wiceminister obrony narodowej.

W ocenie ekonomisty, Pawła Dołkowskiego, tak zmienne oprocentowanie, przy bardzo długim okresie spłaty, bo aż 45 lat, jest obarczone wysokim ryzykiem.

Im dłuższy okres spłaty, tym silniej oddziaływują raty na wysokość spłacanych stóp procentowych – mówił Paweł Dołkowski.

Istotny wpływ na wielkość rat spłaty kredytu z programu SAFE będzie miał rating, czyli wiarygodność gospodarki danego państwa. Polska w tym rankingu jest niżej od Niemiec czy Unii Europejskiej. Dodatkowo rząd chce zaciągnąć kredyt w euro przy ogromnym deficycie budżetowym.

Najlepiej jest zaciągać zobowiązania we własnej walucie, w której się zarabia. Taka jest zasada ekonomiczna, bo te kursy wahnięć walutowych nie będą wtedy nas dotykały – zaznaczył Paweł Dołkowski, ekonomista.

Kolejną kwestią budzącą wątpliwości przy programie SAFE jest element warunkowości. Szantaż Komisji Europejskiej może być narzędziem politycznego nacisku wobec Polaków w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych – wskazał Michał Nieznański z Konfederacji.

Mówimy od samego początku, że program SAFE to jest KPO na sterydach – podkreślił Michał Nieznański.

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz odpiera zarzuty opozycji.

Mechanizm warunkowości jest zawarty, ale on nie dotyczy sądownictwa w Polsce, tylko rzetelności wydatkowania środków – mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Tymczasem o potencjalnych naciskach Brukseli wobec Polski mówił senator Polski 2050, gen. Mirosław Różański.

Jeżeli tacy ludzie jak np. pan Ziobro i jemu podobni dostaną takie pieniądze i będą gospodarowali w taki sposób jak naszymi, to muszą być gwarancje i zabezpieczenia – akcentował gen. Mirosław Różański, senator z Polski 2050.

Niestabilna sytuacja geopolityczna w regionie wymusza na Polsce przyspieszone dozbrajanie armii. Natomiast program zakupowy w ramach programu SAFE pozostaje utajniony. Sztab Generalny Wojska Polskiego wskazał jedynie, na co powinny pójść unijne środki. To m.in. obrona powietrzna, systemy antydronowe, technologie cybernetyczne czy samoloty tankujące. Prof. Marek Walancik wskazuje na inne braki w wojsku.

Dzisiaj dla wojska potrzebne są koszary, hangary, potrzebne są także strzelnice – wskazał prof. Marek Walancik, ekspert ds. bezpieczeństwa.

Bruksela nakazuje wydać środki z SAFE do końca 2030 roku. Rząd zaś przekonuje, że ok. 90 proc. całości pożyczki wyda w polskim przemyśle zbrojeniowym. Obecnie Polska na uzbrojenie wydaje rocznie 20 miliardów złotych. Przy wdrożeniu programu SAFE ta kwota wzrosłaby o dodatkowe 50 mld zł rocznie – mówił były wiceminister obrony narodowej, Wojciech Skurkiewicz.

Polski przemysł nie jest w stanie tego przerobić, zwiększając w tak krótkim czasie potencjał wytwórczy o 300 procent – zauważył Wojciech Skurkiewicz, senator, b. wiceminister obrony narodowej.

Jutro w Senacie głosowanie nad ustawą ws. programu SAFE. Senatorowie chcą wprowadzić do ustawy poprawkę, zgodnie z którą pożyczka nie byłaby spłacana z budżetu resortu obrony. Ma to być argument przekonujący prezydenta Karola Nawrockiego, który pozostaje sceptyczny.

TV Trwam News

drukuj