fot. PAP/Tomasz Gzell

Pos. M. Romanowski: Unia Europejska jest organizacją, w której państwa członkowskie są panami traktatów, a nagle pojawia się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej działający na podstawie tych traktatów, który sam sobie uzurpuje to prawo

W przypadku Polski dodatkowym elementem wpływu jurystokracji jest TSUE, który niezgodnie z traktatami narzuca Polsce różnego rodzaju ograniczenia, tym samym przyznając sobie władzę suwerenną. Unia Europejska jest organizacją, w której to państwa członkowskie są panami traktatów, a nagle pojawia się podmiot działający na podstawie tych traktatów, który sam sobie uzurpuje to prawo – mówił Marcin Romanowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, wiceminister sprawiedliwości w latach 2019 – 2023, w audycji „Rozmowy niedokończone” na antenie Telewizji Trwam i Radia Maryja.

Węgiersko-Polski Instytut Wolności w Budapeszcie wydał raport – autorstwa dr. Marcina Romanowskiego i dr. Oskara Kidy – zatytułowany „Wojna o Trybunał. Spór o ważność wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego w Polsce w 2015 roku”. Autorzy wskazali, że konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego ma charakter nie tylko techniczno-prawny, ale także polityczny i ustrojowy, bo jest elementem szerszej walki o suwerenność państwa, zakres demokracji i granice ingerencji instytucji europejskich w porządek konstytucyjny państw członkowskich.

– Jurystokracja to pojęcie, które od wielu lat funkcjonuje nie tylko w Polsce, ale także w Europie i Stanach Zjednoczonych. Ono określa taki system władzy w danym państwie, w którym to nie demokratycznie wybrani przedstawiciele – parlament – mają ostatnie słowo, tylko – co do kierunku działań w ostateczności o charakterze politycznym przekształcanym w akty normatywne – to ostateczne słowo należy tak naprawdę do grupy przez nikogo niewybranych, czyli pozbawionych demokratycznej legitymacji sędziów, osób, które właśnie zazwyczaj są wybierane w dość nietransparentnych okolicznościach. Warto przypomnieć także, że w przypadku Polski mamy do czynienia z jeszcze dodatkowym elementem, ponieważ  w 1989 roku część liberalnej opozycji dogadała się z komunistami, co polegało również na tym, że pozostawiono wymiar sprawiedliwości w rękach sędziów, którzy w większości byli członkami partii komunistycznej, tworząc kastową – czyli pozostającą w obszarze wpływu samych sędziów wyższych sądów – Krajową Radę Sądownictwa, która do 2017 roku w zasadzie w sposób niezmienny decydowała, kto może być sędzią i kto może należeć do tej nadzwyczajnej kasty, która rościła sobie prawo do ostatecznego decydowania – podkreślił Marcin Romanowski.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości zwrócił uwagę, że od dwóch lat mamy do czynienia z sytuacją, kiedy sędziowie – współpracując w tym wypadku z władzą wykonawczą – kwestionują system prawny przyjęty w wyniku demokratycznych wyborów.

– Jurystokracja to jest system, w którym lewicowo-liberalni sędziowie dokonują korekty, która jest szczególnie istotna w takich społeczeństwach jak polskie, które jest z istoty konserwatywne, narodowe, chrześcijańskie. Zmierza to w kierunku zmiany polskiego systemu prawnego wbrew woli większości. W przypadku Polski dodatkowym elementem wpływu jurystokracji jest Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, który niezgodnie z traktatami narzuca Polsce różnego rodzaju ograniczenia, które nie są przewidziane w traktatach. Takim najbardziej jaskrawym przykładem wskazanym w tym raporcie jest orzeczenie z 18 grudnia ub.r., które jest bezprecedensowe z dwóch powodów. Po pierwsze, po raz pierwszy Trybunał w Luksemburgu stara się oceniać sposób funkcjonowania organu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny. Po drugie, sam sobie przyznaje kompetencje do określania, czy działa zgodnie z kompetencjami, czy nie, czyli de facto jest to przyznanie sobie władzy suwerennej, praktycznie nieograniczonej – akcentował wiceminister sprawiedliwości w latach 2019 – 2023.

Gość audycji „Rozmowy niedokończone” dodał, że Unia Europejska jest organizacją z istoty międzynarodową, gdzie to państwa członkowskie są panami traktatów, a nagle pojawia się podmiot działający na podstawie tych traktatów, który sam sobie uzurpuje to prawo.

– Oczywiście wyrok TSUE z 25 grudnia ub.r. był skierowany przeciwko Polsce na podstawie kłamliwych doniesień Donalda Tuska, że rzekomo w polskim Trybunale Konstytucyjnym jest trzech dublerów. Z jednej strony jest to uderzenie w Polske, z czego cieszą się Niemcy, które w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości inspirowały wszystkie działania przeciwko Polsce. Z drugiej strony zakładam, iż nastąpi otrzeźwienie w poszczególnych państwach, które niestety są opanowane przez elity liberalne dążące do tej centralizacji. Częścią tych działań jest ściąganie nielegalnych imigrantów, żeby „rozpuścić” narody Europy w globalistycznej wiosce – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Marcin Romanowski wskazał, że stworzono pewien ośrodek władzy kompletnie nietransparentnej, który służy teraz tym największym – Niemcom i Francji – do tego, żeby mieć kolejne bardzo twarde, bardzo istotne narzędzia do wykonywania swojej władzy.

– Nikt nie ma wątpliwości, że Francja rządzona przez liberałów i socjalistów czy Niemcy rządzone przez pseudo-chadeków czy socjalistów, nagle staną się przedmiotem ataku ze strony sędziów Luksemburgu. To będzie atak na każde państwo, które będzie chciało wyrwać się z lewicowo-liberalnej siatki powiązań. Każde państwo, które będzie chciało bronić swojej suwerenności, tożsamości narodowej i chrześcijańskiej, będzie mogło być bardzo łatwo karane przez pseudowyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – podsumował wiceminister sprawiedliwości w latach 2019–2023.

radiomaryja.pl

drukuj