Bruksela: UE i NATO razem?
Szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, chce zacieśnić współpracę z Sojuszem Północnoatlantyckim, szczególnie w kontekście zagrożeń globalnych. Mowa o pomyśle zwiększenia inwestycji w przemysł obronny i lepszej koordynacji transatlantyckiej.
Stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej jest pochodną rozmów z sekretarzem generalnym NATO, Markiem Rutte, w Brukseli, gdzie w tym tygodniu ustalili, że chcą zacieśniać relacje między Unią Europejską a NATO. Unijnym liderom chodzi m.in. o to, aby najbliższy szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego, który ma odbyć się jeszcze w tym roku w Ankarze, przyniósł dobre owoce tzw. brukselskiej klasie politycznej.
Przypomnieć należy, że zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów na Węgrzech padły słowa Ursuli von der Leyen o tym, że trzeba zrezygnować z jednomyślności w głosowaniach dotyczących wspólnej polityki zagranicznej UE, które były de facto pochodną debat i dyskusji mających miejsce już jakiś czas temu w Parlamencie Europejskim. Nie jest tajemnicą, że w unijnych instytucjach istnieje grono polityków, którzy uważają, że jednomyślność czasem paraliżuje politykę zagraniczną UE, szczególnie, kiedy mowa o tych sprawach, które – zdaniem Brukseli – powinny zostać załatwione od ręki. Niewątpliwie wyzwania związane z bezpieczeństwem Europy są teraz w „top agendzie” unijnych liderów. Pytanie, jak w praktyce może wyglądać zbrojenie się Unii w trakcie realizacji hasła: „Silniejsza Europa oznacza silniejsze NATO”?
Wiceprzewodniczący Podkomisji Praw Człowieka w Parlamencie Europejskim, europoseł Arkadiusz Mularczyk, podsumowuje politykę ostatnich dni w Brukseli po wyborach na Węgrzech, mając na uwadze aspekt troski o sprawy zagraniczne i bezpieczeństwa Europy.
– Zniesienie jednomyślności w polityce zagranicznej może oznaczać w praktyce trwałą dominację największych państw i marginalizację interesów Polski, a także centralnej Europy. Pod hasłem „wspólnej obrony” kryje się ryzyko pompowania wielkich środków w niewydolne projekty, bez gwarancji realnych zdolności militarnych. Efekt? Polska zapłaci – a bezpieczeństwo wcale się nie zwiększy. Widzimy też, że gdy przychodzi do realnych kryzysów, jak napięcia na Bliskim Wschodzie, część europejskich „sojuszników” odmawia nawet podstawowego wsparcia dla USA. W mojej ocenie to nie jest strategia bezpieczeństwa. To jest polityka iluzji – kosztowna i niebezpieczna dla Polski – mówi europoseł Arkadiusz Mularczyk.
Szczyt NATO w Turcji odbędzie się w lipcu.
Dawid Nahajowski, Bruksela/RIRM



