fot. freepik.com

M. Perłowski: TSUE rości sobie prawa do tego, żeby zaingerować w polskie prawo rodzinne, do czego nie ma kompetencji

To jednoznaczna próba wprowadzenia do polskiego prawa czegoś, co w polskim prawie nigdy nie powinno zaistnieć. Ta sprawa dotyka z jednej strony kwestii suwerenności państwa polskiego, a z drugiej strony dotyka kwestii ochrony instytucji małżeństwa i rodziny. TSUE rości sobie prawa do tego, żeby w pewien sposób zaingerować w polskie prawo rodzinne, do czego kompetencji nie ma – mówił Marcin Perłowski, dyrektor Centrum Życia i Rodziny, komentując w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazujące Polsce uznawanie za małżeństwa formalnych związków jednopłciowych zawartych za granicą.

Pod koniec listopada Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Polska ma obowiązek uznawać tzw. małżeństwa jednopłciowe zawarte w innym państwie członkowskim.

– To jednoznaczna próba wprowadzenia do polskiego prawa czegoś, co w polskim prawie nigdy nie powinno zaistnieć. Ta sprawa dotyka z jednej strony kwestii suwerenności państwa polskiego, a z drugiej strony dotyka kwestii ochrony instytucji małżeństwa i rodziny. (…) TSUE rości sobie prawa do tego, żeby w pewien sposób zaingerować w polskie prawo rodzinne, do czego kompetencji (…) nie ma – zaznaczył Marcin Perłowski.

Mimo to koalicja rządząca postanowiła przychylić się do tego wyroku. Trwają prace nad rozporządzeniem zmieniającym wzory dokumentów wydawanych z rejestru stanu cywilnego. W nowej wersji dokumenty mają mówić o „małżonku pierwszym” i „małżonku drugim” zamiast o mężu i żonie. Wygląda to na próbę zmiany definicji małżeństwa bez zmiany zapisów konstytucji.

– Znalazłem bardzo ładne określenie na jednym z portali, po którym bym się tego nie spodziewał, że jesteśmy w trakcie rządów tzw. sekty rozporządzeniowców. Jest to kolejny przejaw tego, że próbuje się obejść pewien układ polskiego prawa właśnie poprzez wydawanie rozporządzeń. (…) Konsekwencje tego mogą być dla polskiego porządku prawnego bardzo negatywne. Jeżeli do tego dojdzie, to będziemy mieli (…) kolejny cios w małżeństwo i obniżenie roli społecznej małżeństwa. To raz, a dwa, będą też konkretne konsekwencje związane z prawem spadkowym czy z innymi kwestiami ekonomicznymi. Na pewno trzeba patrzeć na to pod kątem działań nie tyle mających na celu dobro obywateli, ale po prostu jednoznacznie ideologicznych. Powiedzmy sobie wprost: widzimy, że ten wyrok TSUE jest bardzo na rękę obecnie – szczególnie Lewicy, która od samego początku tej kadencji próbuje rozmontować małżeństwo. Dzieje się to na płaszczyźnie edukacji, bo mieliśmy kwestię edukacji zdrowotnej, z której rola małżonków czy rodziny została zupełnie wycięta. Mieliśmy (…) zamieszanie wokół tzw. osoby najbliższej, które de facto też jest uderzeniem w instytucję i społeczną rolę małżeństwa. Teraz wyrok TSUE jest po [tej samej – radiomaryja.pl] linii, stąd nie dziwi, że resort cyfryzacji tak szybko ruszył do tego, żeby realizować ten wyrok – mówił gość „Polskiego punktu widzenia”.

Co prawda wyrok TSUE nie nakazuje Polsce wprowadzenia tzw. homomałżeństw, a jedynie zobowiązuje nasz kraj do traktowania takich związków zawartych za granicą jako małżeństw, ale – jak wskazał dyrektor Centrum Życia i Rodziny – to pierwszy krok do wprowadzenia tego rodzaju instytucji.

– Myślę, że jest to tylko krok w pewnej rewolucji, która się dokonuje. Widzimy, że pewne zmiany rewolucyjne nie są takimi zmianami, które mogłyby zszokować społeczeństwo. Zmiany są dokonywane bardzo, bardzo powoli – podkreślił Marcin Perłowski.

Wdrażane zmiany w tym obszarze mogą prowadzić również do umożliwienia adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.

Oprócz wprowadzania nowych instytucji, które mają być zrównane z małżeństwem, rząd próbuje ułatwić małżeństwom rozwody.

– Najwięksi myśliciele marksizmu byliby dumni patrząc na to, co się dzieje w Polsce (…), na te wszystkie procesy (…) niszczenia małżeństwa. Ten projekt (…) uderza w artykuł 18. Konstytucji. Tam jest powiedziane, że państwo ma obowiązek chronić małżeństwo. Tymczasem robi się z małżeństwa pewnego rodzaju umowę. (…) Można pójść przed urzędnika i ją rozwiązać. (…) Jednym z elementów tejże ustawy jest to, że jest ustanie pożycia. Normalnie rozpoznaje to sąd w czasie dosyć długiej procedury. Czy urzędnik na podstawie deklaracji jest w stanie rozpoznać ustanie pożycia (…)? Wiadomo, że jest to pewne wyjście naprzeciw parom, które już się sobą znudziły, jeśli można tak powiedzieć, bo to musi być obustronne oświadczenie, ale z drugiej strony (…) kto w takim razie będzie chciał w przyszłości zawierać małżeństwo? Po co nam to w sumie? (…) „Małżeństwo to nie jest decyzja na całe życie” – tak może ktoś sobie powiedzieć, prawda? – zastanawiał się dyrektor Centrum Życia i Rodziny.

Forsowanie tego rodzaju mentalności z pewnością nie przysłuży się m.in. i tak już bardzo złej sytuacji demograficznej Polski.

radiomaryja.pl

drukuj