Nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej ws. Grenlandii
Na dziś zwołany został nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej w związku ze sprawą amerykańskich roszczeń wobec Grenlandii. Zdecydował o tym Antonio Costa, przewodniczący Rady. Zwołanie szczytu jest też następstwem zapowiedzi Donalda Trumpa o nałożeniu na osiem unijnych krajów ceł od 1 lutego.
W środę Donald Trump zapowiedział, że tego nie zrobi. Amerykański przywódca w ostatnim czasie podkreślał, że Stany Zjednoczone chcą pozyskać Grenlandię. Dodał, że w przeciwnym wypadku wyspa wpadnie w ręce Rosji lub Chin.
Podczas przemówienia w Davos Donald Trump zapowiedział, że nie użyje siły militarnej do przejęcia wyspy. Oświadczył jednak, że Stany Zjednoczone chcą ją pozyskać i wezwał europejskich przywódców do jej przekazania.
Jan Dziedziczak, były wiceminister spraw zagranicznych, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam zwrócił uwagę, że celem amerykańskiego przywódcy jest zagwarantowanie pokoju na świecie. Natomiast wchodzenie w konflikty z Ameryką nikomu nie przyniesie korzyści.
– Stany Zjednoczone po prostu chcą zagwarantować pokój światowy i my mamy nadzieję, że się porozumieją z Królestwem Danii i z mieszkańcami Grenlandii. Pamiętajmy, że Amerykanie byli na Grenlandii, wyzwolili ją – można powiedzieć – spod okupacji kolaborujących z Niemcami rządów w czasie II wojny światowej. Byli tam witani jak wyzwoliciele. Druga połowa XX wieku to nie jest wcale taka sielanka pod rządami Danii dla obywateli Grenlandii. Oni byli blisko decyzji o niepodległości – nieprzypadkowo. My w żadnym wypadku nie powinniśmy się w ten konflikt mieszać – ocenił Jan Dziedziczak.
Państwa Unii Europejskiej od sobotniego ogłoszenia ceł przez Donalda Trumpa rozważają wspólną odpowiedź. Nie wykluczają reaktywacji ubiegłorocznej listy z amerykańskimi produktami, na które mogą nałożyć sankcje. Chodzi m.in. o motocykle Harley-Davidson, soje, burbon, wołowinę i drób.
RIRM



