fot. PAP/Albert Zawada

Sędzia Ł. Zawadzki: Mamy do czynienia z sytuacją bezprecedensową. Minister sprawiedliwości-Prokurator Generalny ma podejmować jakąś „strategię obrończą” w stosunku do pani K. Augustynek

To jest coś niebywałego. Otóż w Ministerstwie Sprawiedliwości dochodzi do spotkania, podczas którego miały być podjęte czynności zmierzające do debatowania nad toczącymi się postępowaniami, w których prokurator już wniósł akt oskarżenia bądź też sprawami, które już prawomocnie się zakończyły. Mamy do czynienia z sytuacją bezprecedensową. Minister sprawiedliwości-Prokurator Generalny, będący przełożonym prokuratora, który wnosi akt oskarżenia do sądu, ma podejmować jakąś strategię – rozumiem: strategię „obrończą” – w stosunku do pani Katarzyny Augustynek. Jest to kompletne pomieszanie ról – mówił w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Łukasz Zawadzki, sędzia Sądu Okręgowego w Opolu, zastępca rzecznika prasowego Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski.

Agresywna lewicowa aktywistka Katarzyna Augustynek, szerzej znana pod pseudonimem „Babcia Kasia”, napisała na Facebooku, że 24 listopada odbyło się spotkanie różnych lewicowych i liberalnych organizacji pozarządowych oraz jej samej – jako osoby niezrzeszonej – z ministrem sprawiedliwości-Prokuratorem Generalnym, Waldemarem Żurkiem.

Według wpisu zebrani zostali na nim poinformowani, że Prokuratura Krajowa będzie dzwonić do każdego z nich i ustalać, co dalej z toczącymi się wobec nich postępowaniami w sądach. Katarzyna Augustynek wyraziła duży żal wobec ministra, że PK jednak do niej nie dzwoni, a ona musi ponosić konsekwencje swojego „aktywizmu”. Tym samym „Babcia Kasia” ujawniła, że listopadowe spotkanie, które oficjalnie miało mieć na celu „ukierunkowanie działań w zakresie wymiaru sprawiedliwości”, tak naprawdę służyło zawarciu układu ingerującego w toczące się i zakończone postępowania sądowe.

– To jest coś niebywałego. Otóż w Ministerstwie Sprawiedliwości, siedzibie ministra sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego, (…) dochodzi do spotkania, podczas którego – jak dowiadujemy się z wpisu pani Katarzyny Augustynek – miały być podjęte czynności zmierzające do debatowania nad toczącymi się postępowaniami karnymi, czyli takimi, w których prokurator już wniósł akt oskarżenia (…) bądź też sprawami, które już prawomocnie się zakończyły, bo główny jęk pani Katarzyny Augustynek sprowadza się do obciążenia fiskalnego jej domowego budżetu, a wynika ono z konsekwencji jej własnych zachowań, które podejmowała w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy – zaznaczył sędzia Łukasz Zawadzki.

Zastępca rzecznika prasowego Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski zwrócił też uwagę na inny rodzaj ingerencji w działanie sądów, jakim są manipulacje składami sędziowskimi.

– Mówię, że minister sprawiedliwości jest przełożonym wszystkich polskich prezesów sądów powszechnych i przewodniczących wydziałów właśnie dlatego, że minister sprawiedliwości w swoim słynnym a niesławnym rozporządzeniu nowelizującym regulamin urzędowania sądów powszechnych, zamierzał doprowadzić do sytuacji, w której rękami przewodniczącego wydziału manipuluje się składami sędziowskimi, czyli w obrębie systemu losowego przydziału spraw w składach tzw. trójkowych, czyli gdzie orzekają trzej sędziowie, tylko sędzia przewodniczący referent jest losowany, natomiast dwóch pozostałych z palca, z lotu ptaków, z układów fusów z kawy, ma wyznaczyć przewodniczący wydziału, a więc osoba podlegająca prezesowi sądu, przez tego prezesa wyznaczona, przez tego prezesa wyniesiona na to stanowisko. A prezes sądu jest wyniesiony na stanowisko prezesowskie przez kogo? Przez ministra sprawiedliwości. A zatem dochodzi do sytuacji nieprawdopodobnej. Minister sprawiedliwości nie tylko może kontrolować tok postępowania (…), ale de facto – poprzez manipulowanie składami, co do tej pory w polskiej procedurze było niespotykane – może doprowadzić do realnego wpływu na pożądaną treść decyzji procesowych i finalnie orzeczenia. (…) Nawet potencjalna możliwość ingerencji ministra sprawiedliwości w treść decyzji procesowej sądu wytwarza w opinii publicznej obraz wymiaru sprawiedliwości, który jest manipulowany przez władzę wykonawczą– podkreślał rozmówca Radia Maryja.

Manipulacja składami sędziowskimi jest o tyle groźna, że w Polsce istnieje grupa sędziów skrajnie upolitycznionych i niekryjących się ze swoim politycznym zaangażowaniem. Jedną z takich osób jest sędzia Piotr Borowiecki z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który – odpowiadając na wpis Katarzyny Augustynek i zwracając się do niej po imieniu – ubolewał, że aktywistka jest „poniewierana przez system”, a swoją wypowiedź zakończył słowami „ściskam ciepło” i emotikonami fioletowego (jak kolor sędziowskiego żabotu?) serca, choinki oraz gwiazdki.

– Mamy do czynienia z sędzią, z funkcjonariuszem publicznym, który powinien być co najmniej (…) powściągliwy w okazywaniu swoich sympatii i antypatii politycznych, ale także sympatii i antypatii personalnych. Mamy przecież do czynienia z osobą objętą prawomocnymi orzeczeniami sądów, która brała udział w spotkaniu z ministrem Żurkiem. A więc minister Żurek takimi osobami się, krótko mówiąc, otacza, a pan sędzia z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego daje tej osobie wsparcie medialne – wskazał sędzia Łukasz Zawadzki.

Sama Katarzyna Augustynek w swoim wpisie użyła słowa „strategia” w odniesieniu do rozwiązań, które – jak sądziła aktywistka – zaproponować miał minister Waldemar Żurek.

– Jaka to może być strategia? (…) Mamy do czynienia z sytuacją bezprecedensową. Minister sprawiedliwości-Prokurator Generalny, będący przełożonym prokuratora, który wnosi akt oskarżenia do sądu, ma podejmować jakąś strategię – rozumiem: strategię „obrończą” – w stosunku do pani Katarzyny Augustynek. Jest to kompletne pomieszanie ról. Prokurator Generalny zamierza podjąć – bo tak pisze pani Katarzyna Augustynek – strategię w stosunku do własnego podwładnego, do prokuratora, który zdecydował się wnieść akt oskarżenia (…), a my się dowiadujemy, że ta strategia ma polegać na tym, aby nie zapadały niekorzystne dla takich osób orzeczenia. Coś niebywałego! Z jednej strony [Waldemar Żurek – radiomaryja.pl] działa w ramach ochrony praworządności na mocy przepisów ustawy o prokuraturze, a z drugiej ma – bo tak wynika z wpisu pani Katarzyny Augustynek – zmierzać do tego, aby postawić ją w pozytywnym świetle i doprowadzić być może do uniewinnienia, zdjęcia zarzutów – mówił gość „Aktualności dnia”.

Jak pokazują działania obecnego ministra sprawiedliwości, degeneracja polskiego wymiaru sprawiedliwości postępuje i – niestety – zapewne będzie postępować. Przypomnieć należy, że w czasach, gdy obecna ekipa rządząca była w opozycji, jej przedstawiciele i część sprzymierzonych z nimi środowisk sędziowskich, a także aktywiści pokroju Katarzyny Augustynek najgłośniej krzyczeli o praworządności i potrzebie respektowania konstytucji.

Całość rozmowy z sędzią Łukaszem Zawadzkim jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj