[NASZ DZIENNIK] Obowiązkowa genderyzacja
Francja wprowadza nowy obowiązkowy program genderowej edukacji seksualnej. Ma on obowiązywać we wszystkich szkołach publicznych i prywatnych od przedszkola do liceum – informuje red. Urszula Wróbel na łamach „Naszego Dziennika”.
Analiza programu, którą przeprowadzili prawnicy z European Center for Law and Justice (ECLJ), wykazała, że program ten jest nastawiony na promocję wczesnego rozpoczynania aktywności seksualnej. Francuscy prawnicy wskazują, że pod pozorem poprawy zdrowia zachęca się młodych Francuzów do angażowania się we wszelkiego rodzaju doświadczenia seksualne, a także do kwestionowania swojej płci. Jako jedyny warunek traktuje świadomą zgodę i osobiste pragnienie dziecka. Program zakłada omawianie kwestii dojrzewania i seksualności znacznie wcześniej, niż te zagadnienia pojawiają się w ich życiu. Nowy przedmiot funkcjonuje pod nazwą EVARS (…duquer à la Vie Affective et Relationnelle et à la Sexualité – Edukacja na temat życia emocjonalnego i relacyjnego oraz seksualności). I jest on obowiązkowy.
Złamane prawo rodziców
Prawnicy z ECLJ alarmują, że rząd francuski zdecydował się narzucić ten program wszystkim szkołom, ignorując fundamentalne prawo rodziców, jako głównych wychowawców, do zapewnienia swoim dzieciom edukacji zgodnej z ich poglądami czy przekonaniami religijnymi. Przedmiot jest obowiązkowy również w szkołach prywatnych. Prawnicy z ECLJ przekazują, że rodzice nie zostali poinformowani o szczegółowym programie zajęć ani nie poznali wcześniej podręczników, z jakich dzieci się uczą.
Natomiast jeszcze przed faktycznym wprowadzeniem przedmiotu do szkół, organizacje pozarządowe złożyły wniosek do Conseil d’…tat (Rady Stanu), czyli organu, który opiniuje wszystkie projekty ustaw i dekretów rządowych, a jednocześnie najwyższego organu sądownictwa administracyjnego, o anulowanie tego programu przed jego wdrożeniem. Niestety, Rada Stanu program zatwierdziła. Dlatego francuskie organizacje pozarządowe przygotowały petycję do ONZ ws. zakazu obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach.
Jak zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska, sposób wdrożenia przedmiotu edukacja na temat życia emocjonalnego i relacyjnego oraz seksualności jest analogiczny do tego, który zastosowało MEN, by wprowadzić do szkół „edukację zdrowotną”, czyli na siłę, wbrew woli rodziców. I ze złamaniem praw rodziców.
– Jedynie na skutek potężnych protestów polskim rodzicom pozwolono na wypisywanie swoich dzieci z tych zajęć. Jednak można to zrobić tylko do 25 września, co jest nieuzasadnioną restrykcją i objawem nierównego traktowania, gdyż z lekcji religii czy etyki można się wycofać przez cały rok szkolny – przypomina.
Zaznacza przy tym, że decyzja Barbary Nowackiej o rocznej nieobowiązkowości przedmiotu wynikała jedynie z chęci osiągnięcia politycznych celów.
– Pamiętamy, że wszystko działo się przed wyborami prezydenckimi. Chodziło więc wyłącznie o chwilowe wyciszenie emocji społecznych. Barbara Nowacka publicznie twierdzi, że w przyszłym roku „edukacja zdrowotna” musi być absolutnie obowiązkowa – akcentuje Ewa Kowalewska.
Rozmówca nie ma wątpliwości, że zarówno pośpieszne wprowadzanie do polskich szkół „edukacji zdrowotnej”, jak i wprowadzanie do szkół we Francji przedmiotu edukacja na temat życia emocjonalnego i relacyjnego oraz seksualności mają ścisły związek z planowanym wdrożeniem tzw. Europejskiego Obszaru Edukacyjnego.
– Ten plan ideologów zasiadających w urzędach Unii Europejskiej polega na utworzeniu „zintegrowanego systemu edukacyjnego”. Chodzi o ujednolicenie programu nauczania we wszystkich państwach członkowskich. A to ujednolicenie ma nie tylko polegać na obniżeniu poziomu nauczania, lecz także na wprowadzeniu wszędzie edukacji seksualnej typu B, czyli permisywnej edukacji seksualnej. Dlatego to, co się dzieje obecnie, to tylko eksperymenty, aby sprawdzić, jaka będzie reakcja rodziców i rządów. Czy i jaki będzie sprzeciw wobec tak zaplanowanej deprawacji – wskazuje Ewa Kowalewska.
Urszula Wróbel/Nasz Dziennik



