Operacja „Wschodni Strażnik” – odpowiedź na wtargnięcie rosyjskich dronów do Polski
Sojusz Północno-Atlantycki uruchamia operację „Wschodni Strażnik”. To odpowiedź na wtargnięcie rosyjskich dronów do Polski. Sprzęt wojskowy ślą do Polski Duńczycy, Niemcy i Francuzi. Tymczasem prezydent Donald Trump pisze list do sojuszników w NATO. Apeluje, by kraje przestały kupować rosyjską ropę i nakładały cła na Chiny.
Sojusz Północnoatlantycki reaguje na wtargnięcie rosyjskich dronów nad Polskę. Ogłasza plany wzmocnienia obrony wschodniej flanki.
– To, co wydarzyło się w środę 10 września, kiedy Polska zestrzeliła drony naruszające jej przestrzeń powietrzną, nie było odosobnionym incydentem (…), dlatego ogłaszamy operację NATO „Wschodni Strażnik” – powiedział Mark Rutte, sekretarz generalny NATO.
Z kolei dowódca sił NATO w Europie przyznał, że wtargnięcie na polskie niebo rosyjskich dronów pokazało Sojuszowi braki i niedociągnięcia w obronie, które wymagają pilnej reakcji.
– „Wschodnia Straż” będzie pokrywać całą wschodnią flankę Sojuszu. Od dalekiej północy do Morza Czarnego i Śródziemnego i gdziekolwiek, gdzie możemy zobaczyć zagrożenie ze strony Rosjan – wskazał gen. Alexus Grynkewich, dowódca sił NATO w Europie.
Po wydarzeniach w nocy z 9 na 10 września Polska, uruchomiła artykuł czwarty NATO. To wtedy m.in. prezydent Karol Nawrocki odbył szereg rozmów z przywódcami krajów należących do Sojuszu. Po słownych zapewnieniach o wsparciu otrzymaliśmy konkrety – komentuje decyzje NATO szef kancelarii prezydenta, Zbigniew Bogucki.
– To znaczy, że mamy do czynienia z realnym działaniem naszych sojuszników. Pan Prezydent, ale także pozostałe ośrodki władzy zadziałały w sposób odpowiedni – zaznaczył.
Jak informuje Dowództwo Operacyjne RSZ – w ramach operacji „Wschodni Strażnik” Wielka Brytania potwierdziła gotowość do wsparcia. Dania wysyła do Polski dwa myśliwce F-16 i fregatę przeciwlotniczą, Niemcy cztery myśliwce wielozadaniowe Eurofighter. Z kolei Francja skierowała do Polski trzy myśliwce Rafale.
Pomimo wsparcia militarnego, sekretarz generalny NATO Mark Rutte przekazał, że nadal trwa ocena, czy wtargnięcie dronów nad Polskę było celowym działaniem Rosji. W podobny sposób wypowiada się prezydent Donald Trump.
– To mógł być błąd. Niezależnie od tego, nie jestem zadowolony z czegokolwiek związanego z tą sytuacją. Mam nadzieję, że to się zakończy – wskazał prezydent USA.
Dzień po tych słowach przywódca USA napisał list do krajów NATO. Czytamy w nim, że Trump jest w stanie ostrzej zareagować wobec Rosji, ale pod warunkiem, że wszystkie kraje sojuszu przestaną kupować rosyjską ropę.
„Jestem gotów nałożyć poważne sankcje na Rosję, gdy wszystkie państwa NATO zgodzą się i zaczną robić to samo, i gdy wszystkie państwa NATO PRZESTANĄ KUPOWAĆ ROPĘ OD ROSJI” – akcentował Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych.
Donald Trump nie wspomina w swoim liście o naruszeniu przez Rosję przestrzeni powietrznej Polski. Nie znajdziemy w nim choć wzmianki na nasz temat. Ale w tym samym liście prezydent USA nawiązuje do Chin i wychodzi z kolejnym żądaniem do krajów NATO.
„Nałożenie przez NATO, jako grupę, od 50 do 100-procentowych ceł na Chiny, które zostaną całkowicie wycofane po zakończeniu WOJNY z Rosją i Ukrainą, również bardzo pomoże w ZAKOŃCZENIU tej śmiercionośnej, ale ŚMIESZNEJ WOJNY – podkreślił Donald Trump.
W ocenie dr. Marka Kawy, pośrednie działania Waszyngtonu to rezultat bezowocnego spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Według amerykanisty – starcie w ujęciu globalnym wygrywa obecnie prezydent Rosji.
– Dokonuje pewnego ujednolicenia tego frontu antyamerykańskiego, antyzachodniego, czego najlepszym przykładem był szczyt w Szanghaju, a później ta słynna parada w Pekinie – mówił dr Marek Kawa, amerykanista.
Tymczasem ok. godz. 17.00 po raz kolejny Wojsko Polskie poderwało myśliwce we wschodniej części kraju. Te działanie prewencyjne ma związek z zagrożeniem atakiem dronów w ukraińskich regionach w pobliżu granicy z Polską.
TV Trwam News



