fot. PAP/Rafał Guz

Marsz antyimigracyjny w Warszawie. Uczestnicy domagali się m.in. wypowiedzenia przez Polskę paktu migracyjnego

Ulicami Warszawy przeszedł marsz antyimigracyjny. To wyraźny sprzeciw wobec polityki Unii Europejskiej oraz działań rządu Donalda Tuska.

Cel manifestacji był bardzo jasny.

– Po to jest ta manifestacja, aby naciskać na rząd Donalda Tuska, żeby przestał przyjmować migrantów – wskazał Adam Leszczyński, rzecznik prasowy Młodzieży Wszechpolskiej.

– Obowiązkiem każdego mężczyzny jest być tutaj, stanąć w obronie polskich kobiet, które jako pierwsze są narażone na skutki nielegalnej i legalnej masowej migracji – podkreślił Rafał Buca, uczestnik protestu.

Dramatyczne doświadczenia innych krajów pokazują, czym kończy się bezrefleksyjne przyjmowanie migrantów.

– Mamy mnóstwo przykładów z Europy Zachodniej. Morderstw dokonywanych maczetami lub na inne sposoby, gwałtów. Mamy też doświadczenia, pierwsze doświadczenia w Polsce, gdzie w Toruniu zginęła, została zamordowana w brutalny sposób młoda dziewczyna – mówił prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, Bartosz Malewski.

Kłamstwem jest to, że Komisja Europejska chce dziś ograniczyć nielegalną migrację – podkreślał prezes Instytutu Ordo Iuris, mec. Jerzy Kwaśniewski. Pakt migracyjny zacznie obowiązywać już w przyszłym roku.

– Setki tysięcy ludzi w najbliższych pięciu latach mają trafić głównie do Polski, ponieważ Polska w świetle decyzji Komisji Europejskiej jest państwem o największej pojemności migracyjnej – wyjaśnił mec. Jerzy Kwaśniewski.

Polska nie może być korytarzem tranzytowym dla nielegalnej migracji – akcentował wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak.

– Od funkcjonariuszy Straży Granicznej już w zeszłym roku usłyszałem, że jesteśmy na dwóch szlakach nielegalnej migracji – południowym i ze Wschodu. Polski rząd nie podejmuje wystarczających działań, żeby sobie z tym poradzić. Potrzeba oddolnego wsparcia społecznego – zaznaczył Krzysztof Bosak.

Protestujący mieli konkretne postulaty.

– Przede wszystkim wypowiedzenie paktu imigracyjnego, zatrzymanie nielegalnie przerzucanych imigrantów z Niemiec, bądź sprowadzania innych imigrantów z innych kierunków – wskazał Ryszard Ząbek.

Obecna sytuacja nie napawa optymizmem.

– Ta sytuacja została w tej chwili trochę medialnie wyciszona, natomiast ja nie mam poczucia, że sprawa została załatwiona. To się dzieje na niemieckiej granicy, jak również na granicy białoruskiej – zaznaczył Dawid Raczyński, uczestnik protestu.

Rząd Donalda Tuska, jak podkreślali protestujący, posłusznie realizuje wytyczne KE.

– Tu nie ma żadnej polityki migracyjnej. To jest podporządkowanie się temu, co mówi i co robi Bruksela – mówiła Anna, uczestniczka protestu.

Środowiska patriotyczne domagają się od rządu wypowiedzenia paktu migracyjnego. Pada też postulat przeprowadzenia referendum.

TV Trwam News

drukuj