
Autorstwa Kolanin - Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4163146
Nowy rządowy projekt ws. mrożenia cen energii
Rząd przedstawił nowy projekt, który ma zatrzymać wzrost cen energii, ale tylko do końca roku. Poprzednią ustawę prezydent Karol Nawrocki zawetował, bo obok mrożenia cen prądu znalazły się w niej także lobbystyczne zapisy dotyczące liberalizacji budowy elektrowni wiatrowych.
Nowa ustawa dot. mrożenia cen energii zakłada, że w czwartym kwartale tego roku ceny energii dla gospodarstw domowych nie przekroczą 500 złotych za megawatogodzinę. Rachunki mają zostać zamrożone na tym samym poziomie, co w poprzednich miesiącach.
– Naszą deklarację wypełnimy, ochronimy Polaków przed podwyżkami – oznajmił minister energii, Miłosz Motyka.
W projekcie znalazł się też bon ciepłowniczy, wynoszący od 500 do nawet 3500 złotych dla rodzin o najniższych dochodach. Wsparcie miałoby objąć także kolejny rok. Poseł Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości zwrócił jednak uwagę, że potrzeba długofalowych rozwiązań.
– Proponuje się jakiś plasterek, tak jak w przypadku tego bonu dotyczącego energii elektrycznej. Nie ulega wątpliwości, że jeżeli mówimy o cenach energii elektrycznej, to przecież ta osłona potrzebna jest nie tylko na trzy ostatnie miesiące tego roku, ale także w roku następnym – podkreślał polityk PiS.
Zamrożenie cen energii miałoby obowiązywać tylko do końca roku. Od stycznia rząd nie wyklucza całkowitego odejścia od tego mechanizmu.
– Dzisiaj widzimy uspokojenie na rynkach, dzisiaj widzimy ustabilizowanie tej sytuacji i dlatego chcemy systemowo odchodzić od mrożenia cen energii – powiedział minister Miłosz Motyka.
Ekonomiści przestrzegają jednak, że krótkotrwałe zamrożenie cen to tylko odsuwanie problemu. Jeśli mechanizm zakończy się w grudniu, to w nowym roku gospodarstwa domowe i firmy mogą stanąć przed poważnym wyzwaniem, bo na rachunki wpływają nie tylko same koszty surowców, ale też unijny system opłat za emisję dwutlenku węgla.
– Wydaje się, że (…) jeśli zamrożenie cen energii potrwałoby tylko do końca roku, to w styczniu 2026 będziemy mieć bardzo trudną sytuację. Ceny energii są wysokie z jednej strony ze względu na koszt surowców do ich produkcji, ale jest też jeden ważny czynnik oprócz samych surowców, czyli tzw. unijne prawa do emisji dwutlenku węgla, ten tzw. system ETS – zwrócił uwagę ekonomista Adam Zabor.
Z tym stwierdzeniem nie zgadza się Polska 2050. Jeden z posłów tej partii, Norbert Pietrykowski, zasygnalizował, że zamrożenie cen jest konieczne teraz, ale nikt nie wie, jak wyglądać będzie sytuacja za kilka miesięcy.
– Absolutnie jesteśmy za tym, ażeby te ceny przynajmniej zamrozić do końca roku i później zobaczymy, co dalej, jak się będzie kształtowała w ogóle cena energii na rynku – mówił parlamentarzysta.
Czasu pozostało niewiele. Obecne przepisy obowiązują tylko do końca tego miesiąca. W Sejmie na rozpatrzenie czeka jeszcze ustawa złożona przez prezydenta Karola Nawrockiego.
TV Trwam News


