T. Tasarz: Czuję ogromny smutek, kiedy patrzę na reformy wprowadzane przez B. Nowacką. Czasem chce mi się płakać, kiedy popatrzę na dzieci i na to, kim one mogą być, jeżeli te reformy uda się wprowadzić w polskiej szkole

Czuję ogromny smutek w sercu, kiedy patrzę na wprowadzane w ogromnym tempie bardzo destrukcyjne reformy przez panią minister Barbarę Nowacką. Z mojej praktyki pracy z dziećmi zdaję sobie sprawę, jakie to będzie miało skutki. Szczerze powiem, że czasem chce mi się płakać, kiedy popatrzę na dzieci i na to, kim one mogą być, jeżeli te reformy uda się wprowadzić w polskiej szkole. Chodzi o to, żeby dzieci pozbawić właściwych moralnych podstaw, pozbawić fundamentu tożsamości narodowej Polaków – mówiła we wtorkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam Teresa Tasarz – nauczycielka, koordynator Ruchu Społecznego „Odpowiedzialni Rodzice”. W studiu gościli również Kamila i Maksymilian Włodarscy, którzy prowadzą Centrum Wsparcia dla Rodzin.

Obecni rządzący dążą do zideologizowania dzieci. Służyć temu ma m.in. wyrugowanie nauczania religii ze szkół oraz wprowadzenie przedmiotu edukacja zdrowotna, będącego zakamuflowaną edukacją seksualną w wydaniu genderowym.

Choć wychowanie odbywa się w dużej mierze w domu, to nie da się w pełni izolować dzieci przed szkodliwą ideologią, gdyż te naturalnie (choć w jakim stopniu, to zależy już od usposobienia dziecka) przyswajają zachowania, postawy i słowa, z jakimi mają do czynienia wśród rówieśników czy w szkole.

– Czuję ogromny smutek w sercu, kiedy patrzę na wprowadzane w ogromnym tempie bardzo destrukcyjne reformy przez panią minister [Barbarę Nowacką – radiomaryja.pl]. Z mojej praktyki pracy z dziećmi zdaję sobie sprawę, jakie to będzie miało skutki. Szczerze powiem, że czasem chce mi się płakać, kiedy popatrzę na dzieci i na to, kim one mogą być, jeżeli te reformy uda się wprowadzić w polskiej szkole. Wyrzucanie Pana Boga to nie jest tylko ograniczanie ilości lekcji religii w szkole, to jest otwarta walka ideologiczna z Bogiem i osobami wierzącymi. Rodzice czasem może nie zdają sobie sprawy z tego, że nie chodzi o przedmiot. Chodzi o to, żeby dzieci pozbawić właściwych moralnych podstaw, pozbawić fundamentu tożsamości narodowej Polaków – mówiła Teresa Tasarz.

Kamila i Maksymilian Włodarscy mieszkali przez jakiś czas w Austrii, gdzie do szkoły uczęszczało dwoje ich najstarszych dzieci. W tym kraju już wcześniej edukacja była przesiąknięta skrajnie lewicową ideologią.

– Wyciągnęliśmy nasze dzieci ze szkoły, poszliśmy na edukację domową, a potem w ogóle wyprowadziliśmy się z Austrii do Polski ze względu na to, że był straszny niepokój. (…) Widzieliśmy, że nasze dzieci przychodziły do domu i generalnie nie wiedziały, co się dzieje. To było po nich widać. Dużo rozmawiamy z naszymi dziećmi. To jest ważne: relacje rodzic-dziecko pomiędzy nami, żeby było bezpiecznie. (…) My nie oceniamy dzieci ze swoimi emocjami i pokazujemy, jak się odpowiednio zachowywać. Dzięki temu wiemy, że jak dzieci czegoś w szkole doświadczają, to przychodzą do nas z tym i rozmawiają o tym z nami. Zauważyliśmy, że polityka zaczęła iść w tę stronę, żeby wprowadzić taką właśnie ideologię, co teraz skutkuje tym, że (…) niemiłe rzeczy się tam dzieją. (…) Socjalizacja nie funkcjonuje dobrze – podkreśliła Kamila Włodarska.

Spowodowane jest to też barierą kulturowo-językową w związku z dużym odsetkiem dzieci z rodzin muzułmańskich imigrantów, masowo sprowadzanych do krajów Zachodniej Europy. Prowadzi to do izolacji wielu dzieci i tworzenia się enklaw już na etapie wczesnej edukacji.

W wyzwaniach związanych z postępującą ideologizacją sfery oświaty – jak i w wielu innych sferach – zauważyć można brak edukacji i wzorców dla rodziców. Budzi to zasadne pytanie o to, jak rodzice mają chronić swoje dzieci, skoro sami nie są świadomi zarówno zagrożeń, jak i tego, w jaki sposób się im przeciwstawiać.

– Gdy my się przygotowaliśmy do bycia rodzicami, też nie czuliśmy się wystarczająco przygotowani. Brakowało nam przykładów, bo nasi rodzice to nasi rodzice, ale każdy z nas ma jakąś przeszłość, został w jakimś momencie do czegoś wykształcony, a brakuje więcej przykładów w różnych możliwościach. Widzimy, że powoli powstaje coraz więcej warsztatów w internecie, rekolekcji dla rodziców. My też sami takie organizujemy i działamy, żeby po prostu rozmawiać ze sobą jako rodzice. [Mamy – radiomaryja.pl] miejsce spotkania, gdzie rozmawiamy o problemach, o tym, co się dzieje, jakie mamy rozwiązania i po prostu dzielimy się rozwiązaniami, które mamy w naszych sytuacjach. Często to powoduje taki efekt: „Aha, nie wiedziałem, nie wiedziałam, co to było i spróbuję to zastosować u siebie w domu”. To jest ważne, żebyśmy jako rodzice się spotykali – zaznaczyła Kamila Włodarska.

Centrum Wsparcia dla Rodzin pracuje nad tym, by dać rodzinom przestrzeń do spotkań i rozmowy, nad którą pieczę sprawować będzie psycholog lub inny specjalista. Jednak utworzenie odpowiednich warunków nie wystarcza. Potrzebna jest również chęć ze strony samych rodziców.

radiomaryja.pl

drukuj