fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Prof. B. Chazan dla „Naszego Dziennika”: Jeśli jako naród nie oprzytomniejemy, to 2 czerwca obudzimy się w kraju, w którym matka będzie mogła pod byle pretekstem zabić własne dziecko

To, co robi obecny rząd, jest mocnym sygnałem, że jeśli w Pałacu Prezydenckim zamieszka jego kandydat, to będziemy mieli usankcjonowaną prawnie aborcję, czyli zabijanie niewinnych – również zdrowych – dzieci do dziewiątego miesiąca ciąży. Jako społeczeństwo, jako naród musimy się zmobilizować i mobilizować każdego, kto jeszcze nie jest zdecydowany. Stoimy przed jasnym wyborem. Jeśli jako naród nie oprzytomniejemy, to 2 czerwca obudzimy się w kraju, w którym matka będzie mogła pod byle pretekstem zabić własne dziecko, w którym lekarz zastrzykiem z chlorku potasu będzie miał prawo odebrać życie dziecku choremu czy zdrowemu – mówił prof. Bogdan Chazan, ginekolog-położnik oraz działacz pro-life w rozmowie z red. Pauliną Gajkowską dla „Naszego Dziennika”.

Czy wyniki pierwszej tury wyborów pokazują, że duża część Polaków nie zgadza się na proaborcyjny agresywny kurs tzw. Koalicji 13 grudnia?

– W perspektywie obrony życia wyniki pierwszej tury wyborów na prezydenta RP były dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Nie spodziewałem się, że prawicowe ugrupowania zdobędą większość głosów. Sojusznicy Platformy Obywatelskiej natomiast tym razem mieli niższe poparcie. Rysuje się zatem perspektywa, że w drugiej turze może dojść do wyboru kandydata, którego deklaracje odnoszące się do obrony życia dają nadzieję. Dr Karol Nawrocki nieraz wypowiadał się bardziej jednoznacznie w tej kwestii niż niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości. Obecnie wszyscy, którym zależy na tym, aby nie zwyciężyły siły liberalne, lewicowe, co do których możemy mieć pewność, że doprowadzą natychmiast do liberalizacji prawa aborcyjnego w Polsce, powinni utrzymać najwyższy stopień mobilizacji. Musimy skupić się na tym, aby powstrzymać cywilizację śmierci w Polsce. Oddanie głosu na kandydata obozu prawicowego jest zasadniczym krokiem w tym kierunku. Nie możemy spocząć na laurach, ale musimy dalej walczyć. Przekonywać, rozmawiać, zachęcać i samemu dawać przykład. Należy zjednoczyć się teraz wokół tego, co realnie jest do osiągnięcia, a możemy bardzo wiele zrobić, by powstrzymać aborcyjną nawałnicę, która nadejdzie rychło, gdy tylko zwycięży przedstawiciel obecnego rządu. Możemy to osiągnąć nie tylko poprzez nasze osobiste zaangażowanie, ale również dzięki modlitwie. O tym nie możemy zapomnieć.

Zabójstwo chłopca w 9. miesiącu ciąży w szpitalu w Oleśnicy mogło zaważyć na słabym wyniku Lewicy i Szymona Hołowni? To właśnie oni w kampanii najczęściej podejmowali temat liberalizacji prawa aborcyjnego.

– Tak, wydaje mi się, że to, co się stało w Oleśnicy, było wydarzeniem przełomowym. Myślę, że do świadomości ludzi dotarło, czym w istocie jest aborcja, że jest to brutalny zamach na ludzkie życie. Mieliśmy do czynienia z zabójstwem donoszonego chłopczyka, chorego, ale zdolnego do życia po urodzeniu i mającego prawo się urodzić. Ta sprawa ma bardzo wiele aspektów. Warto zwrócić uwagę na to, że ośrodki, które są przeciwne życiu, i media proaborcyjne usiłowały przemycić myśl, że aborcja jest czymś dobrym, że chroni dziecko przed cierpieniem, a matkę przed traumą. Było to przewrotne posunięcie, aby pokazać aborcję jako coś korzystnego. Mam nadzieję, że ten zabieg się nie udał i dzięki ofierze Felka dotarła do społeczeństwa prawda o aborcji. To, co stało się w Oleśnicy, to było zabicie dziecka w łonie matki. Dziecko było zdolne do życia poza organizmem matki, więc nosiło to znamiona przestępstwa. Agresja wymierzona w dziecko za pomocą dosercowego zastrzyku przywiodła na myśl Polakom zabijanie więźniów w Auschwitz i ofiarę życia św. Maksymiliana M. Kolbego.

Rafał Trzaskowski zapowiedział, że gdy wygra wybory, to zniesie „średniowieczne” prawo. Niejednokrotnie ze strony polityków lewicy, którzy ostatecznie poparli Rafała Trzaskowskiego, padały kłamstwa o tym, że aborcja to „prawo kobiety”.

– Politycy głosujący za aborcją i ośrodki promujące aborcję podnoszą często, że jest ona prawem człowieka. Ich motywacją jest wygoda, chęć przyjemnego życia. Dla nich poczęte dziecko jawi się jako „produkt” uboczny, który przeszkadza w swobodnym korzystaniu z życia. Podnoszone jest również hasło, że to powinna być prywatna sprawa kobiety, która ma przecież prawo do prywatności. Takie twierdzenie nie ma jednak żadnej podstawy. Nie można jej wywieść ani z praw człowieka, ani z konstytucji, ani tym bardziej z prawa naturalnego, które jest zapisane w sercu każdego człowieka. Twierdzenie, że kobieta ma mieć prawo do zabicia własnego dziecka, jest kłamstwem i manipulacją. Jest to również odczłowieczenie, zaprzeczenie humanizmu, godności człowieka i brak elementarnego szacunku dla ludzkiego życia.

Czy w wyborach prezydenckich wybieramy pomiędzy cywilizacją życia a cywilizacją śmierci?

– To, co robi obecny rząd, jest mocnym sygnałem, że jeśli w Pałacu Prezydenckim zamieszka jego kandydat, to będziemy mieli usankcjonowaną prawnie aborcję, czyli zabijanie niewinnych – również zdrowych – dzieci do dziewiątego miesiąca ciąży. Będzie wykonywana w polskich szpitalach nie tylko aborcja z tzw. przesłanki psychiatrycznej jako substytut zakazanej obecnie aborcji eugenicznej, ale kobiety będą mogły zabić własne dziecko z powodu przejściowych trudności psychologicznych, takich jak stres, brak wygody, i będzie dotyczyło to dzieci zdrowych. Będzie to po prostu aborcja na żądanie. My jako społeczeństwo, jako naród musimy się zmobilizować i mobilizować każdego, kto jeszcze nie jest zdecydowany. Stoimy przed jasnym wyborem. Jeśli jako naród nie oprzytomniejemy, to 2 czerwca obudzimy się w kraju, w którym matka będzie mogła pod byle pretekstem zabić własne dziecko, w którym lekarz zastrzykiem z chlorku potasu będzie miał prawo odebrać życie dziecku choremu czy zdrowemu. Musimy już w tym momencie zdać sobie sprawę z powagi sytuacji. Mamy do czynienia z przełomową chwilą. Wszyscy powinniśmy mieć świadomość, że jesteśmy zobowiązani do świadczenia o obronie życia, i zachęcać do oddania głosu na kandydata, który staje w obronie cywilizacji życia. Nie traćmy ducha, nie wywieszajmy białej flagi, nie zniechęcajmy się. Nie zatracajmy się w małostkowych kłótniach. Zjednoczmy się i zmobilizujmy, żeby 1 czerwca oddać mądrze głos.

Apeluję zarówno do wyborców Prawa i Sprawiedliwości, jak i do elektoratu Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej, aby oddali swój głos za życiem, a przeciwko bezprawiu.

Podczas kampanii wyborczej Lewica próbowała przekonywać Polaków, że kobiety rzekomo dlatego nie chcą mieć dzieci, bo nie mają swobodnego dostępu do aborcji.

– To jest zupełnie bezsensowny argument. Jest dokładnie odwrotnie. Trzeba zachęcać młodych ludzi do zakładania rodziny, do posiadania dzieci i budować pozytywną atmosferę wokół dzietności. Zdecydowana większość ciąż to ciąże prawidłowe, w wyniku których rodzą się zdrowe dzieci. Jeśli urodzi się dziecko chore, to obowiązkiem państwa i społeczeństwa jest przyjąć to życie i otoczyć taką rodzinę wsparciem, odpowiednim leczeniem, pomocą psychologiczną. Jeśli wygra kandydat prawicy, mamy prawo oczekiwać od niego, że podejmie działania na rzecz budowania systemu wsparcia dla rodzin, w których rozpoznano w diagnostyce prenatalnej ciężką wadę lub chorobę u dziecka. Trzeba to koniecznie zrobić. W Polsce są hospicja perinatalne, jednak wciąż jest ich za mało. Nie wystarczy też zaoferować jednorazowej pomocy finansowej. To musi być cały system wsparcia. Pomóżmy tym rodzinom w sposób realny jako państwo, przeciwstawiając się zgubnej, nielogicznej i antyludzkiej proaborcyjnej retoryce. Rodzice nie mogą pozostać sami w trudnej sytuacji.

Uważam również, że potrzebujemy silnego, jednoznacznego głosu pasterzy naszego Kościoła. Niech Kościół nie ulega presji, że musi trzymać się z daleka od polityki. Polityka to troska o dobro wspólne, wszyscy jesteśmy obywatelami naszego państwa i możemy, a nawet powinniśmy zabierać głoś. Kościół musi być z Narodem, szczególnie w tak ważnych chwilach. Ten głos za życiem powinien być słyszalny na kazaniach, na Mszach świętych. Najbliższe wybory są kluczowe dla naszej przyszłości. Trzeba powiedzieć jasno: to wybór między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci, między być albo nie być naszego państwa jako dobra wolnych Polaków.

Dziękuję za rozmowę.

„Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj