fot. PAP/Marcin Obara

Rząd D. Tuska sprowadza Polskę do poziomu Rosji i Białorusi. Sprawa posła Marcina Romanowskiego była prowadzona w oparciu o opinie prawne sporządzone w ministerstwie kierowanym przez Adama Bodnara?

Treść opinii prawnych w sprawie posła Marcina Romanowskiego nie zainteresowała przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, który podważył stanowisko prokuratorów. Obrona alarmuje, że śledczy nie są niezależni, a opinie prawne, jakie mają, zostały sporządzone w resorcie sprawiedliwości.

Prokuratorzy, którzy podjęli decyzję o zatrzymaniu posła Marcina Romanowskiego, przekonywali, że nie chroni go immunitet Rady Europy. Powoływali się na opinie prawników, ale ich nazwisk nie ujawnił prokurator Dariusz Korneluk.

Nie dysponuję w tej chwili taką informacją. Przeczytałem te opinie. One są jednobrzmiące – powiedział Dariusz Korneluk, prokurator.

Prokurator Dariusz Korneluk, który kieruje pracą śledczych po siłowym przejęciu prokuratury przez rząd, zapowiadał, że może zapaść decyzja o ujawnieniu opinii. Nie pojawiły się one na stronach prokuratury. Opinie opublikował za to resort sprawiedliwości, a wpis w tej sprawie, który pojawił się na platformie X, został udostępniony na profilu Prokuratury Krajowej. Stąd wniosek opozycji i obrońcy posła Marcina Romanowskiego, że nie ma mowy o niezależności prokuratorów.

Wiceminister sprawiedliwości, Arkadiusz Myrcha, przekonywał, że resort ma swoje opinie niezwiązane z toczącym się śledztwem.

„Gdy zaistnieją okoliczności wymagające opinii ekspertów, to zwyczajnie o nie występujemy (…). Tak też było w przypadku pana Romanowskiego” – zauważył Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości, KO.

Obrońca posła Marcina Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski, wskazał, że – według jego wiedzy – prokuratura pozyskała opinie z resortu sprawiedliwości w piątek, czyli przed zatrzymaniem polityka opozycji.

Uzyskano szybko te podkładki, które później zostały wykorzystane – mówił mec. Bartosz Lewandowski.

Z pytaniami o to, co z immunitetem Marcina Romanowskiego jako członka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, musiał mierzyć się marszałek Sejmu, Szymon Hołownia. On też miał opinie, ale swoje, za którymi mieli stać prawnicy z Sejmu. Gdy o nich mówił, już wtedy pojawiały się doniesienia, że możliwa jest interwencja Rady Europy.

„Gdy tylko do mojego biura wpłynie korespondencja od przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, co jeszcze nie nastąpiło, niezwłocznie przekażę ją prokuraturze” – zaznaczył Szymon Hołownia, marszałek Sejmu, Polska 2050.

Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy skierował list do marszałka Sejmu, którego kopię udostępnił w mediach społecznościowych mec. Bartosz Lewandowski. Przewodniczącego nie interesowały opinie, na które powoływali się i rząd, i prokuratorzy.

„Każdy organ krajowy składający wniosek o uchylenie immunitetu członka Zgromadzenia Parlamentarnego w odniesieniu do jego własnego parlamentu krajowego musi zatem złożyć wniosek również do Zgromadzenia” – podkreślił Theodoros Rousopoulos, przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

Obrońca posła Marcina Romanowskiego zaalarmował, że pod pozorem działania prawnego, czyli w oparciu o opinie, po raz kolejny doszło do złamania prawa.

Ta sprawa powinna być nauczką, dlatego że pisanie też na zlecenie organów politycznych różnego rodzaju opinii, jakie mają uzasadniać łamanie prawa, jest po prostu wprost czynem zabronionym, przestępstwem – zauważył mec. Bartosz Lewandowski, obrońca posła Marcina Romanowskiego.

Nie ma jeszcze decyzji czy śledczy zwrócą się do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy o uchylenie immunitetu posła Marcina Romanowskiego.

TV Trwam News

drukuj