fot. pixabay.com

[Jestem w Kościele] Zmobilizujmy się w obronie tradycyjnej liturgii!

Za kilka dni miną dokładnie trzy lata od opublikowania przez Stolicę Apostolską motu proprio „Traditionis custodes” wprowadzającego radykalne restrykcje w zakresie możliwości sprawowania tzw. Mszy trydenckiej. W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej informacji, jakoby planowane były kolejne, jeszcze bardziej drastyczne ograniczenia, które mogą polegać na całkowitym zakazie celebrowania starej liturgii z wyłączeniem tradycyjnych instytutów. Tymczasem wierni przywiązani do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego i wszyscy doceniający jej wartość mobilizują się, aby zachowała ona należne jej miejsce w życiu Kościoła. Przykład stanowi list otwarty ponad 40 angielskich osobistości ze świata kultury i show-biznesu (zarówno katolików, jak i niekatolików), w którym apelują oni do papieża Franciszka o nienakładanie kolejnych ograniczeń na Mszę trydencką.

Apel ten odbił się szerokim echem nie tylko w mediach katolickich, ale również w świeckich i to najbardziej poczytnych, gdyż pismo zostało opublikowane na łamach londyńskiego „Timesa”, a podpisały się pod nim takie osobistości, jak: zdobywca Oscara i twórca serialu „Downton Abbey”, Julian Fellowes; kompozytor i również laureat Oscara, Andrew Loyd Webber; księżna Michael z Kentu. W liście podkreślono, że Msza trydencka „należy do kultury powszechnej, ponieważ zainspirowała wiele bezcennych osiągnięć w sztuce – nie tylko dzieła mistyczne, ale także dzieła poetów, filozofów, muzyków, architektów, malarzy i rzeźbiarzy we wszystkich krajach i epokach”. Zwrócono również uwagę, że „zdolność dawnego rytu do zachęcania do milczenia i kontemplacji jest skarbem, którego nie da się łatwo odtworzyć, a kiedy zniknie, nie da się go zrekonstruować”.

List nawiązuje do innej angielskiej inicjatywy w obronie tradycyjnej liturgii – apelu z 1971 r., w którym znani sygnatariusze na czele z autorką bestsellerowych kryminałów Agathą Christie (która swoją drogą była wyznania anglikańskiego) protestowali przeciwko planom całkowitego zakazu sprawowania starej Mszy. Petycja sprawiła, że papież Paweł VI udzielił biskupom Anglii i Walii indultu umożliwiającego ograniczone celebracje tradycyjnej liturgii, który przeszedł do historii jako „indult Agathy Christie”.

Komuś wydawać by się mogło, że kwestia obecności tradycyjnej liturgii w Kościele jest mało istotna, bo dotyczy stosunkowo niewielkiej grupy wiernych. Nic bardziej mylnego! Pokazuje to właśnie apel angielskich celebrytów, którzy dostrzegają w Mszy trydenckiej bezcenny skarb europejskiej kultury. Pomijając jednak tego rodzaju uniwersalne argumenty, trzeba z całą mocą podkreślić, że dawna liturgia, mimo że dziś odgórnie zwalczana, przynosi niepodważalne owoce: liczne powołania kapłańskie, zaangażowanie młodych i rosnąca świadomość liturgiczna. Wystarczy wspomnieć choćby warsztaty liturgiczne Ars Celebrandi w Licheniu, które relacjonowaliśmy w Radiu Maryja i wiele innych pięknych inicjatyw w Polsce i na calym świecie.

Dlatego z bólem czyta się choćby taką informację, że Dykasteria Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów negatywnie odpowiedziała na prośbę metropolity Melbourne o to, aby w tamtejszej katedrze dalej mogła być sprawowana liturgia w klasycznym rycie rzymskim. Zamiast się cieszyć i popierać fakt, że wierni chcą się modlić w jedności z Kościołem i biskupem miejsca w najważniejszej świątyni diecezji, uderza się w tych pobożnych ludzi, nie wspominając już o deprecjonowaniu samej tradycyjnej liturgii. Szkoda, że takiej gorliwości i stanowczości brakuje tam, gdzie rzeczywiście jest ona potrzebna.

Stąd być może i my w Polsce powinniśmy podobnie zmobilizować się w obronie tej świętej liturgii, która tylu pokoleniom towarzyszyła na drodze do zbawienia i była inspiracją do rozwoju naszej kultury oraz cywilizacji, a która wciąż przyciąga swym pięknem, majestatem i tajemnicą, stanowiąc duchowy dom dla wielu wiernych.

Wojciech Grzywacz

drukuj