fot. PAP/Adam Warżawa

15 października odbędą się wybory parlamentarne

Zgodnie z przewidywaniami wybory parlamentarne odbędą się 15 października. Prezydent Andrzej Duda wydał stosowne postanowienie.  Decyzja prezydenta została już opublikowana w Dzienniku Ustaw, tym samym rozpoczęła się kampania wyborcza. Wraz z wyborami do Sejmu i Senatu odbędzie się referendum w sprawie przymusowej relokacji migrantów. Niewykluczone, że pytań referendalnych może być kilka i będą one dotyczyć m.in. wieku emerytalnego. Do bojkotu referendum nawołuje opozycja i były szef Państwowej Komisji Wyborczej.

Po południu w mediach społecznościowych prezydent Andrzej Duda ogłosił datę wyborów parlamentarnych.

„Kierując się treścią otrzymanej właśnie pozytywnej opinii Państwowej Komisji Wyborczej, co do proponowanego terminu wyborów do Sejmu i Senatu, podjąłem decyzję o zarządzeniu tych wyborów na dzień 15 października 2023 roku. Przyszłość Polski jest sprawą każdego z nas!” – ogłosił prezydent Andrzej Duda.

Rządzący chcą, by głosowaniu do Sejmu i Senatu towarzyszyło w tym roku referendum dotyczące przymusowej relokacji migrantów.

Niedługo podamy dokładną treść pytania referendalnego – mówił poseł PiS, Piotr Kaleta.

– To jest decyzja przed posiedzeniem parlamentu, które będzie w przyszłym tygodniu. W naszym klubie trwają już ostatnie uzgodnienia – powiedział Piotr Kaleta.

W rządowych kuluarach trwają debaty o jeszcze dwóch dodatkowych pytaniach w referendum. Polacy mieliby w nim rozstrzygnąć o wieku emerytalnym i uzyskaniu reparacji wojennych od Niemiec. Bez względu na to, czy w referendum pojawi się jedno pytanie lub trzy, sejmowa opozycja uważa je za niepotrzebne.

– Przyjęliśmy miliony obywateli Ukrainy. Ta sprawa jest w Polsce jasna. Organizowanie w tej sprawie referendum jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto – wskazał poseł PSL, Dariusz Klimczak.

– Jestem przeciwny temu, żeby to łączyć. Nie ma jeszcze dzisiaj decyzji, ale osobiście uważam, że powinniśmy bojkotować referendum – zaznaczył Krzysztof Gawkowski z Lewicy.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej poszedł o krok dalej. Donald Tusk na spotkaniu z wyborcami w Ustroniu zasugerował, że po ewentualnej wygranej nie zamierza egzekwować wyników referendum, które wynikają wprost z konstytucyjnych przepisów.

– Nie przejmujcie się tym referendum. Ono nie ma żadnych konsekwencji prawnych. To jest czysty wymysł propagandowy Kaczyńskiego. Referendum jest opinią i frekwencja nie ma tu większego znaczenia – podkreślił przewodniczący PO, Donald Tusk.

To nie pierwsza taka akcja Platformy Obywatelskiej. Działaczom partii Donalda Tuska udało się w 2013 roku zdemobilizować warszawiaków w referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji prezydenta miasta.

Jak doprowadzić do nieważności referendum przez obniżenie wymaganej frekwencji, podpowiadał były sędzia Trybunału Konstytucyjnego i były szef Państwowej Komisji Wyborczej. Prof. Wojciech Hermeliński zachęcał zwolenników opozycji, aby nie pobierali karty referendalnej.

– Jeżeli ktoś nie chce tej karty referendalnej wziąć, to powinien dopilnować, by członek komisji, w rubryczce, w której składa się podpis, napisał tam, że odmawia się pobrania karty. Nie chodzi o żadną kreskę, bo z tej kreski można swobodnie jakiś podpis skonstruować – prof. Wojciech Hermeliński.

Bez względu na to, kto wygra jesienne wybory, będzie zobowiązany do wypełnienia woli Polaków wyrażonej w referendum, jeśli zostanie uznane za ważne.

Warunkiem jest udział ponad połowy uprawnionych do głosowania – podkreśla dr Michał Skwarzyński, prawnik.

– Spowoduje, że nasi rządzący będą takim referendum związani – podkreślił dr Michał Skarzyński.

Tak poważnej osobie nie godzi się przekonywać wyborców, jak mają postępować w trakcie głosowań – analizowała redaktor „Naszego Dziennika”, Aneta Parys.

– Tu chodzi o zaatakowanie rządu Zjednoczonej Prawicy. To nie ma nic wspólnego z merytoryką, bo jakiekolwiek to pytanie by nie było, to sędzia Hermeliński też by uznał, że ono będzie sprzeczne czy niezgodne z ustawą zasadniczą – powiedziała red. Aneta Parys.

Do przeprowadzenia wyborów i referendum pozostało 68 dni.

TV Trwam News

drukuj