Fot. pixabay.com

Część samorządów nie chce włączyć się w sprzedaż węgla

Tej zimy węgla nie zabraknie – zapewniał Karol Rabenda, wiceminister aktywów państwowych. Problemem może być jego dystrybucja. Część samorządów nie chce włączyć się w sprzedaż surowca. Pod kontrolą państwa będą ceny zarówno opału, jak i prądu.

W czwartek Sejm przyjął część senackich poprawek do ustawy, która ma umożliwić samorządom sprzedaż węgla po preferencyjnych cenach. Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta, tymczasem część gmin włączyła się w sprzedaż tańszego węgla zanim ustawa powstała.

– Odzew ze strony samorządów jest pozytywny – gminy chcą się angażować – mówił Karol Rabenda.

Do piątku – jak wynika z informacji zamieszczonych na portalu cieplo.gov.pl -sprzedaż tańszego węgla prowadziło 2 tysiące 425 punktów. Problemu ze zorganizowaniem dystrybucji nie miał Jarosław Margielski, prezydent Otwocka.  Handel uruchomił przed miesiącem.

– Spółki gminne, Otwocki Zakład Energetyki Cieplnej, Otwockie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji uruchomiło sprzedaż detaliczną – poinformował Jarosław Margielski.

Niestety część samorządów, głównie duże miasta, próbowały bojkotować pomoc w dystrybucji węgla.

– Jeżeli sobie nie radzicie z cenami energii, z dystrybucją węgla, to po prostu oddajcie władzę – zaapelował Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

Zadeklarował również, że jeżeli rządzący dostarczą do stolicy odpowiedniej jakości węgiel, to miasto pomoże go sprzedać. Teraz jakość surowca jest na celowniku opozycji i związanych z nią mediów. To doniesienia portalu money.pl.

– Trzeba uważać na indonezyjski węgiel. Ma dużą zawartość siarki, która może zniszczyć domowy piec. Ten z Australii też nie jest lepszy – stwierdzono.

Z kolei stacja TVN podpalając palnikiem gazowym szuflę australijskiego węgla  udowadniała, że jest słabej jakości, bo nie chce się palić. Żaden węgiel w takich warunkach i tak podpalany, nie zapali się. Tomasz Heryszek, prezes Węglokoksu – jednej ze spółek, która sprowadza do Polski węgiel – zapewniał, że surowiec jest odpowiedniej jakości.

– Jest certyfikowany najpierw przez dostawcę, przez nas i w porcie załadunku – zaznaczył Tomasz Heryszek.

Po wstrzymaniu importu z Rosji, do tej pory sprowadzono z zagranicy 10 milionów ton – głównie z Australii, Indonezji i Kolumbii. Węgla nie zabraknie, problemem może być jednak dowiezienie na czas opału do klienta.

– Do jednej gminy przyjedzie trochę szybciej, bo jest lepiej położona geograficznie, a do innej trochę później – dodał Karol Rabenda.

Zgodnie z nową ustawą samorządy będą mogły kupić węgiel od importerów za maksymalnie 1,5 tysiąca złotych za tonę i sprzedawać go mieszkańcom maksymalnie po 2 tysiące. Na podpis prezydenta czeka nie tylko ustawa o dystrybucji węgla przez samorządy. W czwartek Sejm przyjął część poprawek Senatu do ustawy o maksymalnych cenach energii. Tą ustawą objęte będą – poza gospodarstwami domowymi, małymi i średnimi przedsiębiorstwami, instytucjami publicznymi – także ogrody działkowe.

– Ceny dają poczucie bezpieczeństwa i spokoju w tych niespokojnych czasach, że wiemy ile za energię będziemy płacić. Oczywiście naszą przewodnią ideą jest to, aby wszyscy płacili możliwie mało – zaakcentowała Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, wiceminister klimatu i środowiska.

Mimo szalejących na świecie cen energii w przyszłym roku za prąd będziemy  płacić obecną stawkę pod warunkiem, że nasze zużycie rocznie nie przekroczy  2 megawatogodzin. W przypadku rodzin z osobą niepełnosprawną, wielodzietnych oraz rolników limit wyniesie 3 megawatogodziny. Cena prądu powyżej limitów wyniesie  693 złotych na megawatogodzinę.

TV Trwam News

drukuj