Myśląc Ojczyzna

Audio MP3
Pobierz

Szczęść Boże!

Butnie zapowiadane przez opozycję marsze, które miały zgromadzić milion uczestników z całej Polski, sprzeciwiających się rzekomemu ograniczaniu wolności i demokracji przez nowe polskie władze, w rzeczywistości przyciągnęły tylko ok. 45 tysięcy osób, częściowo przymuszonych do przyjazdu. PO bowiem, pod groźbami, przymusiła swych członków do przybycia lub znalezienia sobie zamiennika. Sobotni marsz PO/PSL, neopalikotów od Petru, odrzuconego SLD, czy zwolenników człowieka, który nie płaci alimentów na swe dzieci, skupił się nie tyle na obronie demokracji co na głośnym okazywaniu pogardy i nienawiści dla Prawa i Sprawiedliwości, Prezesa Kaczyńskiego i wyborców, którzy poparli w Polsce zmianę i odrzucili 8-letnie antypolskie, antyspołeczne rządy lewicowo– liberalne. Wulgarnym obelgom i napisom nie było końca. Niestety, bluzgi przeciwko Prezesowi Kaczyńskiemu, rządowi, Pani Premier Beacie Szydło, osobie przecież skromnej i miłej skandowane często przez osoby starsze, ale też młodsze, przez mężczyzn sprawiały przygnębiające wrażenie.

Marsz opozycji i KOD-owców był apogeum złości, bezsilności i pogardy dla PiS. Brałam udział w marsach PiS przez ostatnie lata, ale nie pamiętam byśmy w podobny sposób posługiwali się personalnymi wulgarnymi słowami w odniesieniu do naszych politycznych przeciwników. A próby takich haseł, czy napisów były natychmiast eliminowane.

Prawo i Sprawiedliwość nie organizowało w ubiegłą sobotę żadnego marszu ani demonstracji. Braliśmy udział w różnych lokalnych uroczystościach w Polsce skupiając się pielęgnowaniu polskiej tradycji i rocznic. Warto tez podkreślić fałszywe i raczej zabawne hasła protestów opozycji, a zwłaszcza żądanie demokracji i wolności w sytuacji, gdy demonstrujący właśnie z tej wolności, demonstrując i wyzywając rząd, w pełni i bezkarnie korzystali.

Nikt ich nie pałował, nie urządzał prowokacji z podpalaniem budek, czy wybijaniem szyb, jak to robiono, gdy PO z PSL-em rządzili, by znaleźć pretekst do blokowania patriotycznych marszów, np. w Święto Niepodległości, do bicia i kopania szczególnie młodych demonstrantów. Nowe władze zaś, szanując wolność wyrażania poglądów przez opozycję, robią dalej swoje, tj. realizują swój wyborczy prospołeczny, prorodzinny i propolski program i proszą wyborców o dalsze wsparcie.

W kolejce ustawodawczej czekają teraz projekty ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości, powrót do wieku emerytalnego 60 i 65 lat i inne. W Sejmie pod obrady poddany został też bardzo kompromisowy projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, powracający w swych zrębach do tej, która obowiązywała przed tą uchwaloną przez PO w czerwcu ubiegłego roku, a która budziła poważne wątpliwości. PiS przedstawiło projekt bardzo daleko idącego kompromisu, który nieuprawniony przecież do tego jednoosobowo, prezes Trybunału już odrzucił.

Władza sądownicza jest, jak widać, także przeciwko wynikom demokratycznych wyborów w Polsce z ubiegłego roku. Ten bunt sędziów, również Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, jest kolejnym dowodem, jednym z wielu, iż konieczna stała się zmiana polskiej Konstytucji, która doprowadziłaby do ustawienia sędziów w ich naturalnych rolach, tj. rozstrzygających konflikty prawne, zaś Trybunał Konstytucyjny w roli tylko oceniającego, czy prawo stanowione w Polsce jest zgodne z Konstytucją. Trybunał nie jest bowiem konstytucyjnie żadnym nadzorcą Sejmu, bo nie ma żadnej legitymacji do tego, Trybunał Konstytucyjny nie pochodzi bowiem z wolnych wyborów i nie ma kompetencji do oceny Sejmu, czyli Suwerena.

Bałagan prawny, który robią sędziowie różnych szczebli, bunty niektórych samorządów terytorialnych, wzywanie oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego do nieposłuszeństwa wobec ministra obrony narodowej, wkraczanie sędziów w sferę działań Sejmu, odmowa stosowania się do ustaw, zaburzenie równowagi władz i wiele innych negatywnych sytuacji pokazuje, że Polska potrzebuje nowej Konstytucji. Prawo i Sprawiedliwość nie wprawdzie koniecznej dla jej zmiany ilości głosów, ale dyskusje na potrzebą nowej Konstytucji należy zacząć już. Trzeba korzystając też z negatywnych dwudziestoletnich doświadczeń obowiązywania Konstytucji z 1997 r. przygotować nową, która zastąpi tę obecną, obmyśloną przy Okrągłym Stole przez komunistów i lewicową opozycję PRL-u, przygotowywaną bez uwzględnienia głosów wielu środowisk, np. bez większości katolickich i patriotycznych środowisk, których do pracy na Konstytucją z 1997 r., nie dopuszczono.

Dziś, gdy komuniści z SLD już nawet nie dostali się do Sejmu, a ich postkomunistyczni kontynuatorzy z PO sromotnie przegrali ostatnie wybory, zaś po 1989 pojawiły się też nowe, liczne reprezentatywne dla Polaków środowiska, należy umożliwić im wszystkim udział w określaniu podstaw funkcjonowania naszej Ojczyzny. Dlatego też dyskusje na temat nowej Konstytucji należy rozpocząć już dziś.

Szczęść Boże!

drukuj