Przedziwny Bóg w swoich Świętych

Doroczna uroczystość Wszystkich Świętych zaprasza nas do refleksji nad tematyką świętości oraz uświadamia nam fakt powszechnego do niej powołania. Już w Starym Testamencie Bóg mówił do swojego ludu: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (Kpł 19, 2), a Chrystus w swej Ewangelii pouczał: „Bądźcie doskonałymi jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48).

Święty Piotr apostoł zapraszał pierwotnych chrześcijan, „by w całym postępowaniu stawali się świętymi” (por. 1P 1, 15), a św. Paweł przypominał im: „Albowiem wolą Bożą jest uświęcenie wasze” (1Tes 4, 3, por. Ef 1, 4). O tym powołaniu przypomniał z mocą Sobór Watykański II w swej konstytucji dogmatycznej „Lumen Gentium” (nr 39-42) i wielokrotnie mówił o nim czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II. Dał nam on nadto wspaniały przykład osobistej świętości życia, zachęcał do podejmowania wysiłku zmierzającego do ukazywania wzorów świętości ludzi, którzy żyli pośród nas i jako Piotr Naszych Czasów beatyfikował i kanonizował wielu błogosławionych i świętych, wskazując, że pedagogika świętości jest zasadniczym elementem programu duszpasterskiego na nowe tysiąclecie.

Co więcej, Jan Paweł II był bardzo zatroskany o to, by Kościół wskazywał wzorce świętości ludzi świeckich, matek i ojców rodzin, a nie tylko osób duchownych. Papież napisał, „że nie należy mylnie pojmować ideału doskonałości jako swego rodzaju wizji życia nadzwyczajnego, dostępnego jedynie wybranym geniuszom świętości (…) bo drogi świętości są wielorakie i dostosowane do każdego powołania”. Czcigodny Sługa Boży dziękował Bogu „za to, że pozwolił mu beatyfikować i kanonizować tak wielu chrześcijan, a wśród nich licznych wiernych świeckich, którzy uświęcili się w najzwyklejszych okolicznościach życia. Dzisiaj – kontynuował Jan Paweł II – trzeba na nowo z przekonaniem zalecać wszystkim dążenie do tej wysokiej miary zwyczajnego życia chrześcijańskiego (por. „Novo Millennio Ineunte”, 31).

Czym jest świętość?
Kim są święci?

Otóż świętość, która jest powołaniem każdego chrześcijanina, to nie czynienie rzeczy nadzwyczajnych, ale to nadzwyczajne przeżywanie codzienności, to życie miłością w realizowaniu swej życiowej misji, to doskonałe zjednoczenie z Chrystusem, które osiąga się przez życie Ewangelią. Święci zaś – jak często słyszymy w liturgii – są tymi, w których znajdujemy wzór postępowania, których przykład umacnia nas w dobrym życiu, których słowa nas pouczają i których wstawiennictwo wyprasza nam Bożą opiekę. Święci byli i pozostają świadkami ustawicznej świeżości Jezusowej Ewangelii, są życiodajnym sokiem żywotności i owocności misji Kościoła. Jeśli ktoś narzeka z powodu wzrastającej liczby świętych, to – jak powiedział kiedyś ks. abp Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, który wnet otrzyma purpurę kardynalską – tak jakby narzekał na liczbę, różnorodność i piękno kwiatów na wiosnę! Co więcej, święci – jak stwierdził Jan Paweł II – nigdy się nie starzeją, nie ulegają przedawnieniu, ale są zawsze ludźmi jutra, ludźmi ewangelicznej przyszłości człowieka i Kościoła. Dzisiejszy człowiek pragnie zaś – w myśl określenia Pawła VI – widzieć w świętym brata ze swego codziennego życia.

Uroczystość Wszystkich Świętych
W dniu 1 listopada celebrujemy uroczystość Wszystkich Świętych, którą w czasach komunistycznych chciano całkowicie pozbawić głębi nadprzyrodzonego wymiaru i teologicznego przesłania, nazywając ją „dniem zmarłych”. Tymczasem Kościół – jak czytamy we wprowadzeniu do tej uroczystości w Mszale Rzymskim – „oddaje w niej cześć wszystkim, którzy już weszli do chwały niebieskiej, a nam, wiernym pielgrzymującym na ziemi wskazuje drogę, która naszych starszych braci zaprowadziła do świętości”. Kościół poprzez tę uroczystość „przypomina nam również prawdę o naszej wspólnocie ze Świętymi, którzy otaczają nas opieką”. Początki uroczystości Wszystkich Świętych sięgają IV wieku, kiedy to w Antiochii czczono pamięć wielu bezimiennych męczenników, wspominając ich w niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego. Na Zachodzie, tj. w Rzymie, uroczystość pojawiła się dopiero w VII wieku (610 r.), kiedy Papież Bonifacy IV poświęcił pogański panteon, czyniąc go kościołem ku czci Bogurodzicy oraz wszystkich męczenników i ustanawiając ich święto obchodzone 1 maja, które na dzień 1 listopada przeniósł w 731 roku Papież Grzegorz III. Zaś Grzegorz IV w 831 roku polecił, by w dniu tego święta oddawano cześć nie tylko Matce Bożej i męczennikom, ale wszystkim świętym całego Kościoła, i by było ono obchodzone na całym świecie.
Uroczystość Wszystkich Świętych została szczególnie uhonorowana przez posoborową reformę liturgiczną. Sobór, przypominając wszystkim o powszechnym powołaniu do świętości, uroczystość Wszystkich św. zaliczył do świąt nakazanych, tj. tych, w których wierni są zobowiązani do tego, aby – jak czytamy w Kodeksie prawa kanonicznego – „uczestniczyć we Mszy św. oraz powstrzymać się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należytego odpoczynku duchowego i fizycznego” (kan. 1247).
Wymowa teologiczna tej uroczystości najlepiej wynika z jej tekstów liturgicznych. Dogłębna analiza tychże tekstów pozwala stwierdzić, że podczas niej Kościół oddaje cześć nie tylko świętym kanonizowanym i powszechnie znanym, ale także i przede wszystkim sprawiedliwym i prawym, którzy wiernie naśladując Chrystusa, otrzymali już zasłużoną nagrodę Nieba. W jednej uroczystości Kościół raduje się z faktu, iż niezliczone jego dzieci cieszą się chwałą ojczyzny Nieba. Wszyscy oni, pochodzący z każdego pokolenia, języka i narodu, jako nieprzebrana rzesza stoją dokoła tronu i wysławiają Boga na wieki. Co więcej, oni nas tam oczekują i wstawiają się za nami, jeszcze pielgrzymami na tej ziemi, jak za zmarłymi. I tu jawią się kolejne aspekty naszej wiary związane z uroczystością Wszystkich Świętych, tj. obchodzony nazajutrz po niej Dzień Zaduszny i tajemnica Świętych Obcowania.

Tajemnica Świętych
Obcowania i Dzień
Zaduszny

Zagłębiając się nadal nad tekstami liturgicznymi uroczystości Wszystkich Świętych, zauważamy, że przedstawiają nam one świętych jako orędowników przed Bogiem nie tylko dla nas, ale i dla dusz czyśćcowych. Teksty te odzwierciedlają wyznawaną przez Kościół wiarę w Obcowanie Świętych, co tłumaczy wspaniale Katechizm Kościoła Katolickiego, w którym czytamy, że „w komunii świętych między wiernymi, czy to uczestnikami niebieskiej ojczyzny, czy to pokutującymi w czyśćcu za swoje winy, czy to pielgrzymującymi jeszcze na ziemi, istnieje trwały węzeł miłości i bogata wymiana wszelkich dóbr. W tej przedziwnej wymianie świętość jednego przynosi korzyść innym o wiele bardziej niż grzech jednego może szkodzić innym. I tak odwołanie się do komunii świętych pozwala skruszonemu grzesznikowi wcześniej i skuteczniej oczyścić się od kar za grzech” (nr 1475).
W świetle powyższych słów katechizmu o tajemnicy Świętych Obcowania nietrudno ukierunkować naszą refleksję na Dzień Zaduszny i dostrzec mądrość Kościoła św., który jako mater et magistra (matka i nauczyciel) oraz stróż depositum fidei (depozytu wiary), wychodząc od tajemnicy komunii pomiędzy Kościołem tryumfującym, Kościołem oczyszczającym się i Kościołem pielgrzymującym, ustanowił nazajutrz uroczystości Wszystkich Świętych wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, zwane po staropolsku Dniem Zadusznym. U jego genezy stoi opat benedyktynów w Cluny, św. Odylon. Wprowadził je w roku 998 i bardzo szybko rozpowszechniło się ono w całym Kościele. W Mszale Rzymskim znajdujemy następujące wprowadzenie do celebracji tego wspomnienia: „Uczciwszy triumf tych wiernych, którzy już weszli do nieba, Kościół wspomina wszystkich, którzy w czyśćcu pokutują za swoje grzechy. Aby im przyjść z pomocą, przedstawia Panu Bogu modlitwy i odpusty zyskane przez żyjących, a przede wszystkim przez ofiarę Chrystusa uobecniającą się we Mszy św.”.
Pod koniec XV wieku dominikanie z Walencji i Aragonii w Hiszpanii zapoczątkowali zwyczaj odprawiania w Dniu Zadusznym przez każdego kapłana trzech Mszy św. za zmarłych. W 1748 roku Papież Benedykt XIV rozciągnął tę praktykę na całą Hiszpanię, Portugalię i kraje Ameryki, a Benedykt XV, w 1915 roku, tj. w czasie pierwszej wojny światowej, nawołując do modlitwy zwłaszcza za poległych na polach bitew, zalecił stosowanie tej praktyki wszystkim kapłanom. Zwyczaj ten przetrwał do dziś, mszał i lekcjonarz zawierają na dzień 2 listopada trzy formularze mszalne z własnymi modlitwami i czytaniami biblijnymi. Wszystkie trzy Msze św. powinny być ofiarowane za zmarłych; tylko za jedną z nich kapłan może przyjąć ofiarę, drugą powinien odprawić za wszystkich wiernych zmarłych, a trzecią według intencji Papieża.
Wypada podkreślić, że wszystkie teksty liturgiczne Dnia Zadusznego są przesycone paschalną nadzieją przy całkowitym odejściu od przedsoborowych form przepełnionych lękiem, nastawionych na straszliwy sąd i grzeszność człowieka, co przebijało choćby z hymnu „dies irae dies illa” (dzień on Boży, dzień on grozy) śpiewanego w tym dniu dawniej. W obliczu Bożego Miłosierdzia, któremu zawierzamy zmarłych, zwracamy się w modlitwie z ufnością, by dał im udział w chwale Chrystusa Zmartwychwstałego. Możemy także ofiarować za nich odpusty. Właśnie z okazji uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego w dniach 1-8 listopada jest do tego dodatkowa możliwość.
Niech tegoroczna uroczystość Wszystkich Świętych i wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, w klimacie listopadowej zadumy nad smutną często rzeczywistością „tego świata”, przypomną – za autorem Listu do Hebrajczyków – że „nie mamy tutaj trwałego miasta, ale do przyszłego dążymy” (Hbr 13, 14) i niechaj ich celebrowanie inspiruje nas do wielbienia dobrego Boga, który zawsze pozostaje „przedziwny w swoich świętych” (por. Lumen Gentium, 50) i zaprasza nas do wstępowania w ich ślady, abyśmy sami byli „świętymi i nieskalanymi przed Jego obliczem” (por. Ef 1, 4).

o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD

drukuj