W szpitalu w Oleśnicy zabito nienarodzone dziecko. B. Wróblewski: Władza obozu lewicowo-liberalnego wzięła sobie na sztandary kwestie zabijania dzieci
Podczas wywiadu wiceszefowa resortu pytana o ostatnią sprawę tzw. aborcji w Oleśnicy, która zbulwersowała opinię publiczną, zasłaniała się, że jest to kwestia natury moralnej, na którą nie ma dobrej odpowiedzi. „Władza obozu lewicowo-liberalnego wzięła sobie na sztandary kwestie zabijania dzieci” – zaznaczył poseł PiS, Bartłomiej Wróblewski.
Wiceminister zdrowia, Urszula Demkow, przyznała, że dziecko mogło żyć i powoływała się na przepisy. To właśnie wytyczne Ministerstwa Zdrowia umożliwiły lekarzowi przeprowadzenie procederu zabicia dziecka w dziewiątym miesiącu ciąży w szpitalu.
– To dziecko urodziłoby się żywe i zdolne do życia. Dlatego, zgodnie z polskim prawem, neonatolodzy natychmiast przystąpiliby do ratowania tego dziecka. Więc jedyny sposób, żeby ono nie urodziło się żywe, to wykonanie zastrzyku z chlorku potasu do sercowo, jeszcze jak to dziecko znajduje się w łonie matki. Jest to dla mnie ogromnie trudne jako dla człowieka, natomiast mogę powiedzieć tak, że w wielu krajach, na przykład we Francji, takie są przepisy i tak to się robi – mówiła Urszula Demkow.
Poseł PiS, Bartłomiej Wróblewski przyznaje, że w obliczu trwającej walki cywilizacji życia i śmierci, te słowa smucą, ale niestety już nie dziwią.
– Pani minister stoi po stronie cywilizacji śmierci, więc tego rodzaju działania mieszczą się w tych ramach. Ona i osoby podobne zrobią wszystko, żeby takie możliwości, a nawet dalej idące, w Polsce istniały. Te słowa natomiast nas wszystkich powinny mobilizować do wspólnego działania na rzecz obrony życia, że jedyną możliwością zmiany jest zmiana tej władzy, ponieważ władza obozu lewicowo-liberalnego wzięła sobie na sztandary kwestie zabijania dzieci i siłą rzeczy będzie przy tych sprawach trwać – podkreślił Bartłomiej Wróblewski.
W szpitalu w Oleśnicy zabito dziecko, którego matka była w dziewiątym miesiącu ciąży. W serce dziecka podano zastrzyk z chlorku potasu. U chłopca podejrzewano wrodzoną łamliwość kości. Jego mama trafiła do szpitala w Łodzi, proponowano cesarskie cięcie, a następnie pomoc i specjalistyczne leczenie.
Jak informują obrońcy życia, za namową aktywistów aborcyjnych kobieta pojechała do Oleśnicy, to tam lekarz przeprowadził proceder aborcji w 9. miesiącu ciąży.
RIRM



