fot. facebook

[NASZ WYWIAD] D. Tarczyński: Symbolem konwencji PO jest zaciśnięta pięść Grzegorza Schetyny

Po kilku minutach przemówienia Grzegorza Schetyny patrzyłem na to, co mówi jego ciało, a nie słowa. Widać było chęć zemsty – powiedział w wywiadzie z Redakcją Portalową Radia Maryja poseł PiS Dominik Tarczyński. Jak dodał, symbolem dzisiejszej konwencji PO w Łodzi jest zaciśnięta pięść lidera Platformy.

Mateusz Antczak: Jak ocenia Pan dzisiejszą konwencję Platformy Obywatelskiej?

Dominik Tarczyński: To było bardzo symboliczne. Po kilku minutach przemówienia Grzegorza Schetyny zacząłem głównie zwracać uwagę na jego mowę ciała: na jego zaciśnięte pięści i zaciśnięte usta, na tę chęć zemsty. Patrzyłem na wszystko to, co mówi jego ciało, a nie słowa. Jeżeli ktoś, kto przez bardzo długi czas twierdził, że nie ma pieniędzy na „500 plus”, nagle mówi, że będzie walczył o „500 plus” od pierwszego dziecka, jeżeli ktoś, kto podniósł podatki nagle mówi o tym, że podatki trzeba obniżać, to nie jest wiarygodne i nie ma to sensu. Symbolem tej konwencji jest zaciśnięta pięść Grzegorza Schetyny.

MA: Wierzy Pan w zjednoczenie totalnej opozycji?

DT: To nie jest kwestia wiary, ale doświadczenia i praktyki. Proszę zauważyć, kiedy po raz pierwszy usłyszeliśmy hasło „zjednoczona opozycja”; miało to miejsce wtedy, kiedy opozycja miała razem z KOD-em wyruszyć na manifestację. I ta zjednoczona opozycja skończyła się zanim w ogóle zaczęła funkcjonować, kiedy doszło do dyskusji o tym, czyje logo na ulotce zapraszającą na tę manifestację ma być większe. Okazało się, że większe logo Platformy Obywatelskiej wyłącza możliwość współpracy z resztą partii opozycyjnych. Tam chodzi tylko o swój interes partyjny, a nie o Polskę.

MA: Jak Pan oceni dzisiejszą konferencję liderów Zjednoczonej Prawicy? Czy przemówienie prezesa Jarosława Kaczyńskiego – bez wielkiej hali, baloników i promptera – przyćmiło konwencję PO?

DT: Proszę zauważyć, jakie padały dziś konkrety. Podano konkretne dane – to, czego doświadczyliśmy przez ostatnie dwa lata w porównaniu z tym, czego doświadczaliśmy przez osiem wcześniejszych lat. Tu nie było w ogóle porównania. Prezes PiS powiedział: „Mamy wizję. Są obietnice. Zrealizowaliśmy te, które już są odczuwalne dla Polaków. Zrealizujemy kolejne”. To jest konkret. W Łodzi natomiast było mówienie o tym, czego byśmy chcieli, a właściwie o tym, co obiecamy, żeby tylko wrócić na stołek. Nieporównywalne dwa wystąpienia. Co więcej, przemówienie prezesa PiS – bez promptera, bez świateł; konwencja PO – bez wiceprzewodniczącej partii Hanny Gronkiewicz-Waltz. To też jest symbol.

MA: W ostatnim czasie wiele mówiło się o różnych kłótniach w obozie Zjednoczonej Prawicy. Czy dzisiejsza konferencja prasowa liderów Zjednoczonej Prawicy to ostateczne potwierdzenie, że nic takiego nie ma miejsca?

DT: Dzisiejsze oświadczenia liderów Zjednoczonej Prawicy pokazują, że zarzuty o Zjednoczonej Prawicy jako dyktaturze są nieprawdą. Pokazujemy, że są między nami różnice, że mamy różne opinie, że walczymy o to, aby wybrać najlepsze rozwiązanie, ponieważ jesteśmy demokratami i osobami, którym zależy na Polsce. Nadzieje totalnej opozycji na konflikt w obozie Zjednoczonej Prawicy są mrzonką.

MA: Prezes Kaczyński wyraził dziś przekonanie, że w jedności obozu uczestniczy także prezydent Andrzej Duda. „Jesteśmy jedną rodziną, idącą w jednym kierunku” – oświadczył. To dlaczego ciągle nie ma porozumienia w sprawie reformy sprawiedliwości?

DT: Kiedy usłyszałem dziś te słowa prezesa Kaczyńskiego, przypomniały mi się słowa papieża Franciszka, który mówił: „Talerze w małżeństwie mogą latać, mogą być rozbijane. Ale pamiętajcie, żeby mówić do siebie: przepraszam, dziękuję i proszę”. Nie wiem, jak zakończy się dyskusja między prezesem Kaczyńskim a prezydentem Dudą, ale wiem, że ma ona dotyczyć Polski i ma Polsce służyć. Mam nadzieję i wierzę w to, że doprowadzi do wspólnego dobra.

MA: Dziękuję za rozmowę.

RIRM

drukuj