fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Wiceszef MEN: Jestem przekonany, że do strajku w trakcie egzaminu ósmoklasisty nie dojdzie. Związki zawodowe nauczycieli takiej możliwości nie odrzucają

Jestem przekonany, że do strajku w trakcie egzaminu ósmoklasisty nie dojdzie – mówił w czwartek wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć. I podkreślił, że ministerstwo nie szykuje się na inną ewentualność. Jednak związki zawodowe nauczycieli od dawna zapowiadają, że to w tym dniu może zostać zapoczątkowany ogólnopolski protest.  

Centralna Komisja Egzaminacyjna szykuje się do przeprowadzenia egzaminu ósmoklasisty – poinformował dyrektor komisji dr Marcin Smolik.

– Na tę chwilę mamy zgłoszonych 12 735 szkół i z tych szkół do egzaminu ósmoklasisty przystąpi 375 228 osób, które rozwiążą zadania w ponad milionie 125 tysiącach arkuszy – podkreślał dr Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Do 15 lutego dyrektorzy szkół mieli czas na powołanie zespołów egzaminacyjnych. Egzaminy odbędą się 15, 16 i 17 kwietnia. I właśnie 15 kwietnia według „Solidarności”, to najlepszy czas na rozpoczęcie strajku.

Takiej możliwości nie odrzuca Związek Nauczycielstwa Polskiego – wskazywał jego prezes Sławomir Broniarz.

– Ta data też jest brana pod uwagę, aczkolwiek nie jest to jedyna data, która jest bardzo poważnie rozważana – akcentował.

Związek Nauczycielstwa Polskiego, Forum Związków Zawodowych i oświatowa „Solidarność” prowadzą procedurę sporu zbiorowego w całej Polsce.

Nauczyciele są zdesperowani – podkreślała Olga Zielińska, rzecznik Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność„.

– Jak na razie Ministerstwo Edukacji Narodowej i rząd nie przedstawia żadnych konkretnych propozycji dotyczących podwyżek wynagrodzeń dla pracowników oświaty, które by nas satysfakcjonowały – mówiła.

Resort edukacji proponuje nauczycielom w tym roku dwie podwyżki o łącznej wartości 500 złotych. „Solidarność” postuluje o 650 złotych. Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych o tysiąc złotych.

Strajku nie obawia się wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć.

– Jestem przekonany, że do strajku w czasie egzaminu nie dojdzie, akcja protestacyjna może mieć bardzo różną formę – akcentował wiceszef MEN.

Ministerstwo nie przygotowuje żadnych dodatkowych planów na okoliczność protestu. Same przepisy oświatowe nie dają możliwości wyznaczenia nowego terminu egzaminu z powodu strajku, a jedynie termin kwietniowy i termin dodatkowy – wskazywał Marcin Smolik. I apelował do nauczycieli o niezaognianie sytuacji.

– Zawsze wiedzieliśmy, że możemy liczyć i na dyrektorów i na nauczycieli, którzy podobnie jak my są doskonale świadomi tego, jak ważny jest egzamin w życiu młodego człowieka – podkreślał dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

We wtorek Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości zadecydował, że jednym z kandydatów w wyborach do europarlamentu będzie Anna Zalewska. Według opozycji minister edukacji chce w ten sposób uchylić się od odpowiedzialności.

– Wszystko wskazuje na to, że pani Zalewska chce uciec do Brukseli – mówił Jakub Stefaniak, rzecznik PSL.

– Tylko, że odpowiedzialny polityk przyjmuje odpowiedzialność za swoje czyny i nie ucieka w momencie, kiedy jest trudno – akcentowała z kolei przewodnicząca .Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

„Solidarność” podkreślała, że z postulatami związków zawodowych będzie musiał zmierzyć się następca Anny Zalewskiej, jeśli minister przeniesie się do europarlamentu.

Politolog Marcin Krzyżanowski nie widzi w ubieganiu się o mandat do Parlamentu Europejskiego dezercji minister.

– Pani minister startowała do Parlamentu Europejskiego już w poprzedniej kadencji w 2014 roku, mało tego, zrzekła się wówczas objęcia tego mandatu wybierając pełnienie zaszczytnej funkcji ministra edukacji – przypomina.   

Ostateczna decyzja o terminie rozpoczęcia strajku powinna zapaść 4 marca.

TV Trwam News/RIRM

drukuj