fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

W. Gadowski: Wydaje się, że islamiści wypowiedzieli otwartą wojnę Europie

„Czołowi ideolodzy UE zupełnie nie rozumieją natury zagrożenia. Im się wydaje, że radykalny islam można obłaskawić. (…) Nie możemy liczyć na to, że jakiekolwiek ludzkie uczucia będą towarzyszyły tym, którzy przygotowują kolejne ataki” – podkreślił w rozmowie z portalem Radia Maryja red. Witold Gadowski, autor reportażu: „Zginiecie jak wszyscy niewierni”, wywiadu z polskim bojownikiem Państwa Islamskiego.

Polscy profesorowie wskazywali, że największe ryzyko zamachów istnieje w Belgii i we Francji. Czy Pan spodziewał się, że kolejnym celem terrorystów będzie Bruksela?

Tak, dlatego że Bruksela stała się dziś przyczółkiem najbardziej agresywnych islamistów. Wiele dzielnic Brukseli wygląda dziś jak przedmieścia Damaszku. Kwestią czasu było to, kiedy w Brukseli nastąpi atak. Biorąc pod uwagę ekonomię terroryzmu, o której ciągle mówię, to atak w Brukseli był takim momentem, w którym terroryści mogli uzyskać jak największy rozgłos i tak się rzeczywiście stało. Z informacji, które do nas dochodzą, wynika, że mimo wszystko mieszkańcy Brukseli mieli jednak dużo szczęścia, bo zamachy planowane były na dużo większą skalę i największego ładunku nie udało się odpalić. W tym ogromnym nieszczęściu jest też iskra szczęścia. Wydaje się, że islamiści wypowiedzieli już otwartą wojnę Europie, a atakując Brukselę, zaatakowali jej dzisiejszy symbol, czyli siedzibę władz administracyjnych czy biurokratycznych Unii Europejskiej.

Europa nie odrobiła lekcji po zamachach we Francji?

Oczywiście, że nie odrobiła. Przecież mieliśmy już dwa zdarzenia, które zesłał nam Stwórca, nam Europejczykom, żebyśmy się ocknęli. Pierwszym była masakra w Charlie Hebdo na początku zeszłego roku. Były wielkie marsze, były puste deklaracje i nic za tym nie poszło. Następną nauczką i znakiem była masakra w Paryżu – w teatrze Bataclan i na ulicach. Ta lekcja także nie została odrobiona, bo właściwie nic się nie zmieniło. Nastąpiła Bruksela, znowu będą rytualne marsze, rytualne deklaracje, rytualne flagi w mediach społecznościowych. Kompletna bzdura! Islamiści się tylko z tego śmieją i cieszą. Dopóki nie nastąpi radykalna akcja przeciwko środowiskom salafickim i  wahabickim w Europie, dopóty nie będzie żadnej poprawy, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w Europie Zachodniej. My sami w Polsce możemy sobie niedługo zafundować podobne problemy.

Dotychczasowe kierownictwo Unii Europejskiej w Pańskiej ocenie przegra wojnę z terroryzmem islamskim?

Kierownictwo Unii Europejskiej, czołowi ideolodzy Unii Europejskiej, zupełnie nie rozumieją natury zagrożenia. Im się wydaje, że radykalny islam można obłaskawić, kupić, że radykalny islam będzie lepszy niż bezwzględnie zwalczane przez nich chrześcijaństwo. Mają efekty tej polityki. Islamiści gardzą wartościami europejskimi, szczególnie gardzą Europą w jej dzisiejszym kształcie, gardzą tym, co Europa uznaje za swoje osiągnięcia. Wszelką pomoc, jaką dostają, traktują jako należny im podatek od niewiernych. Nie możemy liczyć na to, że jakiekolwiek ludzkie uczucia będą towarzyszyły tym, którzy przygotowują kolejne ataki. Kolejne ataki będą miały miejsce niedługo, dlatego że jest to akcja, którą już zapowiadano. Instytut Al-Furqan, który zajmuje się propagandą Państwa Islamskiego zapowiadał tę akcję już od zeszłego roku, mówiąc o tym, że to będzie wiosna dżihadu w Europie. Ta wiosna dżihadu się rozpoczyna. Przyjmijmy tylko, że jeden promil spośród nowych uchodźców, którzy w sposób przestępczy trafiają do Europy, to radykałowie i potencjalne żywe bomby i będziemy mieli do czynienia z co najmniej dziesięcioma tysiącami ludzi, jak tylko zadziała prosta statystyka. Takie tykające bomby w postaci szahidów, którzy są w stanie poświęcić się i wysadzić w powietrze, są dziś rozlokowane we wszystkich miastach Europy i Stanów Zjednoczonych. Wszędzie jest przynajmniej kilka tykających bomb. Jak sobie z tym poradzić? Przecież to nie jest tak, że istnieje jakaś organizacyjna sieć, która daje znak do zamachu, bo wtedy służby byłyby w stanie to wyłapać. Istnieje pewna atmosfera, czyli tworzy się coś, co ja nazywam islamską chmurą. Ta atmosfera – produkowana przez radykalnych imamów nienawidzących Zachodu i chrześcijaństwa – powoduje, że środowiska fanatyków atakują. Wiedzą już jak to robić, bo jest to bardzo prosta technologia i robią to. Podpisuje się pod tym Państwo Islamskie, odnotowując na swoim koncie kolejne – w ich rozumieniu – sukcesy.

Jak powinna wyglądać mądra polityka Europy i Stanów Zjednoczonych wobec terroryzmu islamskiego?

Przede wszystkim już dziś należy wyłapać i odosobnić najbardziej radykalnych ideologów dżihadu, których służby specjalne państw zachodnich znają. Są to przede wszystkim imamowie, którzy uprawiają religię nienawiści w swoich meczetach. Należy zrobić to jak najszybciej, aby ci imamowie nie mieszali w głowach prostym, coraz bardziej sfanatyzowanym wyznawcom religii islamskiej. To jest pierwszy krok. Drugi krok – natychmiast zamknąć i uszczelnić granice strefy Schengen. Wystarczy pilnować prawa, czyli nie wpuszczać na teren strefy Schengen osób, które nie mają do tego prawa. Przecież to są przestępcy, oni nielegalnie wdzierają się do Europy. Podstawia się dla nich pociągi, składy, podstawia się dla nich autokary, a ci ludzie w glorii męczenników wjeżdżają do krajów europejskich, zachowując się tak jak u siebie albo jeszcze gorzej. Tych ludzi nie należy tutaj trzymać, a tych, którzy przebywają nielegalnie na terytorium Europy należy bezwzględnie deportować, wtedy środowiska islamskie poczują, że ktoś z nimi zaczyna rozmawiać poważnie. Wielokrotnie widziałem, kiedy w środowiskach arabskich następuje poważna rozmowa. To nie była wymiana argumentów, ale to były już ciosy. To jest dla nich poważna rozmowa, oni rozumieją tylko taką mowę. To, co mówię nie wynika z zaślepienia czy złych emocji, tylko niestety z doświadczeń, z obserwacji.

Czy dzisiaj pośród fali ludności z Bliskiego Wschodu, napływającej do Europy, jesteśmy w stanie rozróżnić tych, którzy mogą być – jak Pan określił – potencjalnymi „tykającymi bombami”, czyli szahidami, zamachowcami?

Oni mogą mieć każde dokumenty. Mogą się przedstawiać różnorako, dlatego że kłamstwo jest zgodne z moralnością Islamu. Nie jest drogą wyłapywanie agresywnych. Tych nieagresywnych mamy wpuszczać, a oni potem okażą się agresywni? Należy ich nie wpuszczać. Jeżeli nie mają wiz, nie mają uprawnień do wjazdu na terytorium Unii Europejskiej, należy ich nie wpuszczać. Do tego są siły porządkowe, działka wodne, gumowe kule. Trzeba po prostu zacząć reagować – tym bardziej, że są to przeważnie młodzi mężczyźni.

Co zamachy terrorystyczne w Brukseli, wcześniej we Francji, oznaczają dla Polski? Jakie kroki powinien podjąć polski rząd w walce z terroryzmem islamskim tak, żeby właściwie zabezpieczyć Światowe Dni Młodzieży i szczyt NATO w Warszawie?

Dla Polski oznacza to tylko tyle – o czym mówię już zresztą od dwóch lat – że możemy w naszej Ojczyźnie przyjmować tylko uchodźców chrześcijańskich, możemy przyjmować Jazydów, możemy przyjmować Kurdów, czyli akurat te grupy uchodźców, które nie kwapią się do tego, aby opuszczać miejsca swojego zamieszkania albo które już przebywają w obozach dla uchodźców i nie mają szans na to, aby załapać się do tych fal płynących teraz do Europy. Tych ludzi możemy przyjmować, natomiast pod żadnym pozorem nie możemy przyjmować arabskich uchodźców sunnickich. Arabscy sunnici są potencjalnym zagrożeniem i nie należy ich w Polsce przyjmować, żeby nie fundować sobie tego, co ma dzisiaj Szwecja, Belgia, Dania, Holandia, Francja czy Niemcy.

Liga Muzułmańska – o tej organizacji mówił Pan również w kontekście potencjalnego zagrożenia.

Nasze służby, nie bacząc na polityczną poprawność i hałas, jaki będzie wszczynany przez środowiska islamskie bądź też poprawne politycznie, muszą sprawdzić źródła finansowania Ligi Muzułmańskiej oraz członków tej organizacji – dla bezpieczeństwa państwa. Jeżeli okaże się, że źródła finansowania są nieujawnione, że źródła finansowania to Arabia Saudyjska i Katar, to należy tę organizację zdelegalizować – w imię bezpieczeństwa państwa i podnoszenia poziomu bezpieczeństwa przed Światowymi Dniami Młodzieży. To jest potencjalnie niebezpieczna organizacja. My mamy w Polsce Związek Muzułmański, jest to organizacja naszych rodzimych Tatarów. Jest to organizacja muzułmanów, którzy w Polsce są od wieków i zasłużyli się dla naszego państwa. Nie widzę potrzeby, żeby istniała inna organizacja np. Liga Muzułmańska skupiająca agresywnych arabów.

Komu służy konflikt na linii Państwo Islamskie – Baszar al-Asad? W jakim celu Katar czy Arabia Saudyjska finansują działania terrorystów?

Niewątpliwie pieniądze z Kataru i Arabii Saudyjskiej płyną dla ISIS. Państwo muzułmańskie jest wygodne dla wielu graczy na Bliskim Wschodzie, także – co jest paradoksalne – dla Baszara al-Asada. Gdyby nie Państwo Islamskie, Baszar al-Asad by upadł, jego władza upadłaby. Żeby było jasne, wcale nie uważam, że Baszar al-Asad jest najbardziej krwawym dyktatorem Bliskiego Wschodu. Wszystkie dyktatury Bliskiego Wschodu posługują się torturami, zbrodniami, policją polityczną i rzeczami, które nam Europejczykom nie mieszczą się w głowie. To niestety taki obszar i takie zwyczaje. Oczywiście to Stany Zjednoczone wykreowały Baszara al-Asada jako rzeźnika z Damaszku, ponieważ nie był wygodny dla Stanów Zjednoczonych, bo był związany sojuszem z Rosją i stanowił element obcy w układance, którą Stany Zjednoczone od dawna starają się na Bliskim Wschodzie narzucić. Państwo Islamskie służy oczywiście Rosji, bo odciąga uwagę od konfliktu na Ukrainie, bo pozwala Rosji wrócić do pierwszej linii politycznych graczy, bo pozwala realizować przeróżne interesy. W wielkim stopniu służy Turcji, która jest drugą siłą w NATO, a która dzięki istnieniu Państwa Islamskiego zyskała pretekst do krwawej rozprawy z bojownikami kurdyjskimi. Państwo Islamskie służy też Iranowi, który powiększa swoją strefę wpływów już niemal do morza. Ich strefa wpływów przebiega przez Liban, gdzie jest Hezbollah, przez obszary Syrii zarządzane przez Baszara al-Asada i sięga coraz dalej. Ta plątanina jest bardzo skomplikowana. Trudno to oddać w kilku słowach, ale Państwo Islamskie jest także funkcjonalne i wygodne dla Stanów Zjednoczonych, dlatego że lepiej jest mieć terrorystów i potencjalnych wrogów w jednym miejscu niż uganiać się po całym świecie za amorficzną organizacją, jaką była Al-Kaida. Państwo Islamskie jest mniej wyrafinowane jeżeli chodzi o strategię, mniej wyrafinowane intelektualnie, mniej formuje nowe pokolenie islamistów niż robiła to Al-Kaida, więc skoro Państwo Islamskie zdetronizowało w tym wyścigu o przewodnią palmę w dżihadzie Al-Kaidę, to Stany Zjednoczone będą utrzymywały istnienie Państwa Islamskiego, bo będą miały w jednym kotle większość terrorystów.

Dziękuję za rozmowę.

Z red. Witoldem Gadowskim rozmawiał Szymon Kozupa

RIRM

drukuj