fot. youtube.com

W. Gadowski ws. nowelizacji ustawy o IPN: Przekonaliśmy się, że nie mamy możliwości stanowienia prawa we własnym kraju

Jednym z najpoważniejszych źródeł suwerenności jest możliwość samodzielnego stanowienia prawa we własnym kraju, bez obcych nacisków. Tym razem przekonaliśmy się, że takiej możliwości właśnie jesteśmy pozbawiani – powiedział w „Komentarzu Tygodnia” red. Witold Gadowski. Publicysta odniósł się do zmian w nowelizacji ustawy o IPN.

Witold Gadowski wskazał, skąd tak wielki pośpiech w nowelizacji ustawy o IPN.

W trybie ekspresowym – w ciągu 10 godzin – zmieniono ustawę o IPN. Zwołano Sejm, potraktowano posłów jak maszynki do głosowania, jak również senatorów i prezydenta, który był z wizytą zagraniczną. Szybciutko, żeby zdążyć na godz. 18.00, kiedy dla Polski miał czas Benjamin Netanjahu, premier posądzany o milionowe łapówki, defraudację, wokół którego jest mnóstwo skandali, także obyczajowych. Miał on dla Polski czas do godz. 18.00. Do tego czasu polski parlament musiał uchwalić nowelizację. Musiał wycofać się z tego, co wcześniej przyjął – zaznaczył publicysta.

Media prorządowe ogłosiły wielki sukces: „Oto polska narracja przebiła się do świata, a polski premier wystąpił zgodnie z premierem izraelskim w jednej tonacji”. Problem jednak w tym, że Netanjahu miał bardzo niewiele czasu dla Polski – dodał.

Pojawiły się głosy, że każdy, kto będzie krytykował postawę polskiego premiera i polskiego rządu wygaszającą konflikt z diasporą żydowską w USA i Izraelem, jest ruskim agentem. Bo tylko ruscy agenci będą tak krytykować postawę polskiego rządu, żeby zmagała się w Polsce fala antysemityzmu – zaznaczył red. Gadowski.

Spójrzmy na to bez emocji. Na początku roku uchwala się nowelizację ustawy o IPN. Wtedy wszyscy, także publicyści, którzy dziś zmienili retorykę o 180 stopni, mówią, że to „cudownie”, „wspaniale”, że „Polska wstaje z kolan”. (…) Albo nie należało robić awantury, na siłę uchwalając gniot prawny, jakim była styczniowa nowelizacja ustawy o IPN, albo należało tego bronić. Początkowo broniono, ale później ryk zamienił się w piszczenie myszy, kwilenie szczura, aż wreszcie stadko przestraszonych kur zbiegło się do Sejmu i ekspresowo wykastrowało ustawę z wszelkich przepisów mówiących o penalizacji. Jest oczywiście dyskusyjnym, czy mieliśmy narzędzia do egzekwowania tego prawa, ale po co tworzyć prawo, którego się nie da egzekwować? Jeżeli się już je tworzy, to trzeba bronić – zwrócił uwagę autor „Komentarza Tygodnia”.

Jednym z najpoważniejszych źródeł suwerenności jest możliwość samodzielnego stanowienia prawa we własnym kraju, bez obcych nacisków. Tym razem przekonaliśmy się, że takiej możliwości właśnie jesteśmy pozbawiani – zaznaczył publicysta.

Nasuwa się więc pytanie, czy nadal jesteśmy suwerennym krajem? Czy premier Morawiecki stoi na czele suwerennego rządu? Czy jest suwerennym polskim premierem? Albo wtedy był głupi, albo teraz jest tchórzliwy. Nie można przedstawić tego wszystkiego jako wielkiego sukcesu, jak usiłuje to robić propaganda rządowa – wskazał red. Gadowski.

Tchórzostwo w polityce jest bardzo złą inwestycją – dodał.

Raz okazawszy tchórzostwo, będzie się przymuszanym do okazywania tego coraz częściej w imię coraz to różnych interesów. Każdy kto będzie miał siłę, będzie naciskał, wymagał i przeprowadzał swoje prawo przez polski parlament. Właśnie otwarła się do tego droga. Wielu lobbystów, wiele różnych sił na świecie tylko czeka, żeby w Polsce zacząć wprowadzać swoje prawa, pod płaszczykiem różnych szczytnych idei, jak i teraz. Podobno została wygaszona wojna propagandowa z Izraelem i żydowska diaspora w USA. Ona tak naprawdę nie została wygaszona, bo chodzi o akt 447 i pieniądze, a nie ustawę o IPN. Tu chodziło o to, by pokazać, kto tu rządzi, kto tu rozdaje karty. Żeby nikt więcej nie śmiał podnieść głowy w momencie, gdy będzie dyskusja o nieuzasadnionych reparacjach ze strony Polski. Tak ja to odbieram – wskazał autor „Komentarza Tygodnia”.

Prawda jest jednak taka, że nie pozostaje nam nic innego, jak wspierać Prawo i Sprawiedliwość w działaniu, bo nie mamy obecnie żadnej alternatywy – podkreślił Witold Gadowski.

Idzie sezon wyborczy. Najpierw wybory samorządowe, potem do Parlamentu Europejskiego, następnie wybory parlamentarne i prezydenckie. Jeżeli ten sezon wyborczy wygra SLD, PO albo PSL, to możemy machnąć ręką na suwerenność i niepodległość naszego kraju. To stanie się mrzonką. Dobrze o tym wiemy. Pozostaje nam ten nieszczęsny PiS i jego koalicjanci. Wszystko co powiedziałem wcześniej pokazuje, jakiej jakości jest to polityka i jakiej jakości są to politycy – często słabi gracze. Ale co mamy lepszego? Wszystkim tym, którzy dziś krzyczą: „Wywróćmy wszystko!”, „zdrada narodowa!”, „łajdactwo!” itd., polecam kompres z zimnej wody i odpowiedź na pytanie: „Co możemy zrobić lepszego?”. Czy mamy dziś lepszą alternatywę? Czy mamy lepszy wariant? Realny, a niewymarzony. Nie mówicie mi o Ruchu Narodowym, który zwycięży w wyborach, bo dobrze wiecie, że nie zwycięży. Nie mówicie o nowej patriotycznej sile, bo nie ma na to żadnych pieniędzy. Polityka to są ogromne pieniądze. Co możemy zrobić jako zwykli Polacy: możemy zmieniać PiS, możemy wymagać od nich, możemy ich atakować, możemy wywierać na nich coraz mocniejszą, a nawet brutalną presję. Ale dopóki nie mamy lepszej łodzi, innej łodzi, która może płynąć Polska patriotyczna i piękna, to musimy płynąć tą łajbą, którą dowodzi Jarosław Kaczyński, a w której zasiadają różni dekownicy. Dziś nie mamy innego wyjścia – zwrócił uwagę publicysta.

RIRM

drukuj