fot. PAP/Tomasz Gzell

Ustawa zapobiegająca podwyżkom cen prądu czeka na podpis prezydenta

Ustawa, która ma zapobiec podwyżkom cen prądu, czeka już tylko na podpis prezydenta. Wczoraj w ekspresowym tempie przeszła przez Sejm i Senat. Interwencja państwa ma kosztować łącznie ok. 9 miliardów złotych.

Prace w Senacie trwały do późnych godzin nocnych.

– Projekt tej ustawy zakłada ustabilizowanie cen energii elektrycznej dla odbiorców końcowych w roku 2019 – wyjaśniał senator PiS Adam Gawęda.

Instrumenty, jakie zaproponował rząd, mogą przejść także na kolejne lata. Mimo to projekt spotkał się z ostrą krytyką opozycji – najpierw na poziomie prac w Sejmie, później również w Senacie. Rząd proponuje trzy rozwiązania: obniżenie podatku akcyzowego, obniżenie opłaty przejściowej oraz bezpośredni zwrot utraconego przychodu spółek obrotu – mówił jeszcze w Sejmie minister Krzysztof Tchórzewski.

– Na ten cel zaplanowano ok. 4 mld zł, które zostaną wypłacone na wniosek  tych, którzy uznają, że ponieśli szkodę przez specjalnie powołany do tego fundusz wypłaty różnicy ceny – tłumaczył minister Krzysztof Tchórzewski.

4 miliardy to tylko rekompensaty dla firm energetycznych za utracony dochód. Cała interwencja państwa to łączny koszt ok. 9 mld zł.

– Te rozwiązania zabezpieczą polskie rodziny, polskie samorządy, polską gospodarkę – zapewnił poseł Maciej Małecki.

Nie wszyscy są jednak podobnego zdania. Prawo i Sprawiedliwość spotkało się z krytyką.

– Wystarczy was i waszych prezesów wyrzucić z roboty, tych nieudaczników i amatorów. Żadne cuda nie są potrzebne – stwierdził poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann. 

– Ta ustawa jest tylko na wybory. Sami piszecie, że jest tylko na jeden rok, czyli przesuwacie drastyczne podwyżki prądu dla Polaków na tuż po wyborach – zaznaczył poseł Ryszard Petru z Teraz.

Jednak winą za wzrost cen prądu premier Mateusz Morawiecki obarczał poprzedników.

– Jak macie teraz czelność stać wobec Polaków i nie tłumaczyć się z tego, co wy zrobiliście wtedy, jak mogliście doprowadzić do takiego stanu, do takich podwyżek ? – pytał szef rządu.

Politycy PiS-u zgodnie przekonywali, że to polityka energetyczna Platformy Obywatelskiej doprowadziła do tego, co mamy dzisiaj. Całe zamieszanie to efekt rosnących cen uprawnień do emisji CO2; wzrost czterokrotny na przestrzeni jednego roku – wskazał poseł Dominik Tarczyński.

– Premier Kopacz nie użyła weta, choć mogła, jeśli chodzi o obrót emisjami – zauważył poseł Dominik Tarczyński.

Ale i tutaj opozycja nie dawała za wygraną, a dokładnie senator PO Mieczysław Augustyn.

– Zganianie na kogoś miałoby tylko wtedy podstawę, gdybyście państwo przedstawili choć jeden projekt spośród tych 15 lat, który by wychodził temu postulatowi naprzeciw. Nie ma takiego projektu – mówił senator PO Mieczysław Augustyn.

Mimo sporu udało się uchwalić ustawę. Krytyka opozycji nie przełożyła się na głosowanie. W Sejmie projekt poparło 389 posłów, w Senacie 76 senatorów. Uchwalone przepisy to wciąż rozwiązanie doraźne. Stąd apel, jaki płynie od senatora Jana Marii Jackowskiego.

– Do rządu polskiego apelowałbym o to, aby już w tej chwili myśleć o rozwiązaniach – bo wiemy, że są to rozwiązania doraźne – o rozwiązaniach na przyszłość – akcentował senator Jan Maria Jackowski.

Rząd nie spocznie na laurach – to deklaracja posła Macieja Małeckiego.

– My jesteśmy gotowi niezależnie od tego, czy dotyczy to cen prądu czy innych trendów międzynarodowych niekorzystnych dla Polaków, żeby wypracowywać rozwiązania, które uchronią polskie rodziny i polską gospodarkę – zadeklarował poseł Maciej Małecki.

Ustawa trafi teraz na biurko prezydenta. Według zapowiedzi prezydenckiego ministra Pawła Muchy, Andrzej Duda podejmie decyzję „w krótkim czasie”.

TV Trwam News/RIRM

drukuj