fot. PAP/EPA

Ukraina bliżej UE

Już w przyszłym tygodniu Ukraina ma podjąć formalną decyzję w sprawie podpisania części handlowej umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, do której miałoby dojść 27 czerwca.

Część handlowa umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską to nie tylko same korzyści handlowe. To również zobowiązanie do przestrzegania europejskich standardów. 21 marca Unia Europejska i Ukraina podpisały w Brukseli pierwszą część umowy – polityczną.  Porozumienie mówi o wspólnych demokratycznych wartościach i zasadach wolnego rynku, na których opiera się współpraca Unii i Ukrainy, kooperacji w sferze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz nowych instytucjonalnych formach współpracy, takich jak regularne szczyty Unia Europejska – Ukraina i Rada Stowarzyszenia na szczeblu ministrów. Do wejścia w życie umowy potrzebna jest ratyfikacja we wszystkich krajach Unii. Tymczasem w Brukseli nie osiągnięto porozumienia w sprawie cen rosyjskiego gazu dla Ukrainy i spłaty dotychczasowych zadłużeń.

– Wzywamy Rosję, by podpisała z nami porozumienie, byśmy nie oddawali sprawy do sądu.  Zniżkę ustala rząd Federacji Rosyjskiej i ten sam rząd może tę zniżkę odwołać – zaznaczył Arsenij Jaceniuk, premier Ukrainy.

Gazprom ogłosił 1 kwietnia, że od drugiego kwartału 2014 roku cena gazu dla Ukrainy została podwyższona o 117 dolarów za 1000 metrów sześciennych ze względu na dług Kijowa za ten surowiec odebrany w 2013 roku. Dwa dni później cena wzrosła do 485,5 USD za 1000 metrów sześciennych w związku z cofnięciem zniżki przewidzianej porozumieniem o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej na Krymie, które Moskwa wypowiedziała po aneksji półwyspu.

–  Jeśli gaz jest bronią polityczną, to zrozumiałe, że rosyjski rząd może ją wykorzystać. Jeśli gaz jest – jak na całym świecie – towarem, to handlujemy nim na podstawie umów, a nie na podstawie tego, czy Rosji podoba się ukraiński rząd, czy nie – zwrócił uwagę Arsenij Jaceniuk.

Ukraina nie chce płacić za gaz tak wysokiej ceny, którą uważa za umotywowaną politycznie, z kolei Gazprom odmawiał rozmów o cenach bez uregulowania długu i zapowiadał przejście na system przedpłat.

TV Trwam News

 

drukuj