fot. TVP Info

[TYLKO U NAS] M. Wassermann o Amber Gold: W latach 2012-2015 żadna z osób, których przestępstwo było oczywiste nie miała postawionych zarzutów

Nie umiem sobie wyobrazić, dlaczego przez lata 2012-2015 żadna z osób, której współudział, pomocnictwo lub inna forma popełnienia przestępstwa było oczywiste, nie miała postawionych zarzutów – akcentowała Małgorzata Wassermann podczas wtorkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja. Przewodnicząca komisji ds. zbadania afery Amber Gold przedstawiła dotychczasowe i przyszłe prace komisji.

Teściowa szefa Amber Gold, Danuta J.P. usłyszała zarzuty pomocy w praniu brudnych pieniędzy. Przez konto oskarżonej przeszło 1 mln 200 tys. zł [więcej]. Małgorzata Wassermann wskazuje, że jeszcze szereg innych osób powinno mieć postawione zarzuty w kwestii afery Amber Gold.

– Sprawa od momentu przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość nabiera zupełnie innego kształtu. Prokuratura pracuje równolegle do komisji, niektóre wątki bada niezależnie od nas (…). Nie umiem sobie wyobrazić, dlaczego przez lata 2012-2015 żadna z osób, której współudział, pomocnictwo lub inna forma popełnienia przestępstwa było oczywiste, nie miała postawionych zarzutów – powiedziała przewodnicząca komisji śledczej.

Do tej pory komisji udało się zamknąć  wątki: Prokuratury Gdańskiej, sądów gdańskich, Komisji Nadzoru Finansowego, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Narodowego Banku Polskiego oraz wątek lotniczy. Gość „Aktualności dnia” podkreśliła, iż wnioski są druzgocące, ale żeby móc w pełni i całościowo popatrzeć na aferę potrzebny jest cały materiał.

– Teraz jesteśmy w fazie przesłuchiwania najistotniejszych pracowników i współpracowników Amber Gold i OLT. Obecnie rozpisuję świadków (policję i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego) – to jest 36 osób. Nierozpisana jest jeszcze stołeczna delegatura ABW oraz centrala – ok. 50 osób. Potem nastąpi bardzo duży wątek związany z urzędami skarbowymi zamknięty na końcu ministrem finansów – mówiła Małgorzata Wassermann.

Nie ukrywam, że w większości znam również niejawny materiał i on pozwala inaczej patrzeć na zaniedbania tych funkcjonariuszy, jak tylko przez fakt słabej pracy czy niedbałego wykonywania obowiązków – akcentowała szefowa komisji śledczej.

– Jeżeli np. popatrzyli byśmy na samą działalność pani Kijanko, to można by było powiedzieć, że była prokuratorem, któremu nie chciało się pracować. Jeżeli natomiast spojrzymy przez pryzmat dokumentów tajnych i ściśle tajnych, to być może popatrzymy w inny sposób – to nie była niechęć czy niedbalstwo, ale może coś więcej – dodała rozmówczyni Radia Maryja.

Małgorzata Wassermann zaznaczyła, że Marcin P. przez całe 3 lata czuł się bezkarny.

– O tym, że ABW się nim interesuje, wiedział – jak sam określił – o krok wcześniej. Wiedział, kiedy będzie aresztowany (…), wiedział, że jest podsłuchiwany (…). To wszystko wskazuje na to, że dostał kilka miesięcy na zakończenie swojej przestępczej działalności, na – być może – wywiezienie pieniędzy oraz złota – wyjaśniła przewodnicząca.

Szefowa komisji odniosła się także do wątku występowania w aferze postaci Michała Tuska, syna ówczesnego premiera RP Donalda Tuska. Powiedziała, że Michał Tusk mógł być swoistym instrumentem do budowania wiarygodności wizerunku Amber Gold.

– To wynika z zeznań pracowników i współpracowników. W zasadzie niepytani przez komisję mówili, że w pierwszej rozmowie Marcin P. zaznaczał, że u niego pracuje Michał Tusk (…). W żaden sposób nie był w stanie przedstawić ani komisji, ani nie wynika to z dokumentacji zabezpieczonej, aby wykonywał jakieś konkretne działanie na rzecz Marcina P. Odbieram to w taki sposób, iż Michał Tusk miał w tej firmie po prostu być. Po co? Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nazwisko syna premiera na pewno pomagało Marcinowi P. nie tylko budować swoją wiarygodność, ale powodowało, że urzędnicy państwowi, którzy powinni szybko reagować i przycinać tę przestępczą działalność – pozostawali bierni – zwróciła uwagę gość Radia Maryja.

– Liczę na to, że osoby, które będą miały akty oskarżenia – w procesie karnym będą pociągnięte do odpowiedzialności majątkowej. Jest taka możliwość i mam nadzieję, że pokrzywdzeni i prokuratura z niej skorzysta – mówiła Małgorzata Wassermann.

Jeżeli nie zmieni się harmonogram prac Komisji Śledczej ds. Amber Gold, jeszcze w grudniu tego roku zeznania złoży były minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki. Z kolei na samym końcu przed komisją stanie Donald Tusk. Prawdopodobnie nastąpi to na przełomie czerwca/lipca 2018 roku.

Cała rozmowa z szefową komisji ds. wyjaśnienia afery Amber Gold dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj