fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] M. Korzekwa-Kaliszuk: W polskich szpitalach zabito 1098 dzieci

Na podstawie danych z Ministerstwa Zdrowia z 2016 r. w polskich szpitalach zabito 1098 dzieci – powiedziała Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, dyrektor CitizenGo Polska, w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam.

Trwa zbieranie podpisów za obroną życia. Jak mówiła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, „sytuacja ze zbieraniem podpisów wygląda bardzo dobrze. Tysiące ludzi w całej Polsce zbiera podpisy. Wiemy, że zebrano już ponad 200 tys. podpisów i one ciągle spływają, ale to nie oznacza, że to wystarczy”.

– Potrzeba jeszcze więcej mobilizacji i jeszcze więcej podpisów, dlatego że trzeba zmienić prawo. Prawo, które w tej chwili jest okrutne, bo pozwala na zabijanie dziecka poczętego ze względu np. na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. Podkreślam, że wystarczy podejrzenie choroby lub niepełnosprawności, nawet ustawa nie mówi o pewności. To jest 95 proc. aborcji w polskich szpitalach. Na podstawie danych z Ministerstwa Zdrowia z 2016 r. w polskich szpitalach zabito 1098 dzieci, z czego 1042 ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. Wiemy też, że dużą grupę wśród tych dzieci stanowią osoby z podejrzeniem zespołu Downa czy zespołu Turnera – zauważyła dyrektor CitizenGo Polska.

Gość programu „Polski Punkt Widzenia” podkreśliła, że „mamy do czynienia z aborcjami w czwartym, piątym, a nawet szóstym miesiącu ciąży – zgodnie z prawem. Czyli zabija się dzieci ważące pół kilograma, kilogram; dzieci, które mają może już 30 centymetrów. W ten sposób wykonuje się tzw. terminacje”.

– Terminacja to jest takie łagodne określenie zabijania dzieci w polskich szpitalach, czyli wywołuje się poród dziecka, które jest na tyle małe, że prawdopodobnie nie przeżyje samodzielnie po urodzeniu, choć wiemy, że jeśli dziecko rodzi się w szóstym miesiącu ciąży i ono chce się uratować, to takie dziecko przeżyje. (…) Dziecko rodzi się żywe, następnie jest odkładane po to, żeby skonało. Umiera w mękach. Tych przypadków prawdopodobnie jest sporo. W Polsce naturalnie nikt nie zlicza tego, ile dzieci narodziło się żywych i umarło już po urodzeniu, ale znamy badania duńskie, które mówią, że prawie 20 proc. aborcji, które tam miały miejsce, to były aborcje polegające na tym, że dziecko rodziło się najpierw żywe. Można przypuszczać, że w Polsce tego typu żywych urodzeń jest nawet więcej, bo zabija się głównie duże dzieci, czyli takie, które mają szansę choćby przez chwilę żyć – powiedziała Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyrektor CitizenGo Polska odniosła się także do działań lewicy, które mają na celu zmanipulowanie ludzi, uwzględniając w tym m.in. „powtórkę tzw. czarnych marszy z zeszłego roku. Te marsze kompletnie się nie udały lewicy. Liczba osób na tych manifestacjach była niewielka. To bardzo ważny znak”.

– Rzeczywiście lewica ukrywała fakty takie, że proponuje zabijanie dzieci do momentu urodzenia lub innych dzieci (dosłownie na życzenie) bez żadnych ograniczeń. Jestem przekonana, że gdyby podpisujący się pod tym projektem wiedzieli, co jest w nim zapisane – właśnie te rzeczy, które wymieniłam – to z pewnością ten projekt nie zyskałby takiego poparcia. (…) Nazwa (inicjatywa „Ratujmy kobiety” – red.) jest piękna, ale przewrotna. Ten projekt proponuje w rzeczywistości zabijanie kobiet. Mniej więcej połowa dzieci, które giną w aborcji, to są właśnie dziewczynki i o tych małych kobietach nikt jednak nie myśli i ich nie broni. (…) Postulat aborcji na życzenie to jest postulat od wielu lat regularnie odrzucany przez przytłaczającą większość Polek, więc to, co lewica próbuje nazywać „postulatem Polek”, kompletnie nie odpowiada temu, czego chciałyby Polki – podkreśliła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

RIRM

drukuj