fot. TV Trwam

[TYLKO U NAS] Pos. Mosiński: Nic już nie jest w stanie zadziwić w kwestii wydatków prezydent Warszawy

Nic już nie jest wstanie zadziwić ze strony prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz w kwestii wyrzucania nieswoich pieniędzy – uważa poseł Jan Mosiński z komisji weryfikacyjnej ds reprywatyzacji.

Wczoraj wiceszef komisji Sebastian Kaleta ujawnił, że w latach 2007-13 prezydent Warszawy przyznała urzędnikom zajmującym się reprywatyzacją nagrody w wysokości ponad 2 mln 732 tys. zł. [czytaj więcej]

Wskazał, że największą kwotę nagród – w wysokości ponad 330 tys. zł. – otrzymał były dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcin Bajko, z kolei główny podejrzany w aferze reprywatyzacyjnej, b. wiceszef BGN Jakub R dostał ponad 218 tys. zł. Sprawą nie jest zaskoczony poseł Jan Mosiński.

– Pani prezydent potrafiła wydzwonić miesięcznie 50 tys. złotych będąc w Izraelu czy Stanach Zjednoczonych, potrafiła wydać 700 tys. zł. niepotrzebnie na kancelarie adwokackie, mając do dyspozycji swoich własnych prawników w liczbie 41 osób w Biurze Prawnym m.st. Warszawy. Tak więc nic nie jest już mnie w stanie zadziwić ze strony pani prezydent, jeśli chodzi o wyrzucanie nieswoich pieniędzy – tak jak jest w przypadku tych premii (…) dla osób które tak de facto są odpowiedzialne w jakiś sposób za złodziejską reprywatyzację – ocenił Jan Mosiński.

Hanna Gronkiewicz-Waltz odnosząc się do sprawy oświadczyła, że nagradzała pracowników urzędu miasta za pracę i po to, by w urzędzie nie było korupcji.

Sprawę nagród dla pracowników stołecznego ratusza odpowiedzialnych za reprywatyzację  negatywnie skomentował m.in. polityk Nowoczesnej, kandydat na wiceprezydenta stolicy Paweł Rabiej. Jego zdaniem wspomniani urzędnicy powinni zwrócić pieniądze.

„W tym przypadku uważam, że nagrody powinny być zwrócone. (…) To było naprawdę bardzo niewłaściwe, z każdego punktu widzenia: etycznego czy innego” – powiedział Paweł Rabiej, który był w sobotę gościem radiowej Trójki.

RIRM

drukuj